Greccy politycy mówią o ogólnych reparacjach wojennych oraz o wymuszonej przez III Rzeszą pożyczce na cele wojenne, której grecki bank narodowy udzielił w latach 1942-1944. Pożyczka ta odpowiada, łącznie z odsetkami, dzisiejszej kwocie 8-11 mld euro.

Rząd RFN nie daje jednak Atenom nawet cienia nadziei. Przekonuje, że roszczenia zostały już zaspokojone albo się przedawniły. Grecja otrzymała w przeszłości 115 mln marek zachodnioniemieckich. Co więcej sprawę uregulowano też przy okazji zawarcia traktatu „dwa plus cztery” w 1990 roku.  

Prawnicy mają jednak wątpliwości. Mówią, że w latach 60. Wypłacono reparacje wobec podpisania „Umowy między RFN a Królestwem Grecji o świadczeniach na rzecz obywateli Grecji, dotkniętych narodowo-socjalistycznymi prześladowaniami”. A to mogłoby sugerować, że miało miejsce zaspokojenie roszczeń indywidualnych, a nie państwowych. Co więcej sprawy reparacji nie zamknięto też w 1990 roku, bo Grecja nie była w ogóle stroną traktatu „dwa plus cztery”.

Żeby otrzymać pieniądze, Grecja musiałaby przedłożyć sprawę do Trybunału Sprawiedliwości w Hadze. A wówczas sprawa ciągnęłaby się latami, tymczasem Ateny potrzebują pieniędzy teraz. Wygląda więc ostatecznie na to, że cała sprawa jest tylko populistycznym mamieniem Greków, którzy uwierzyli radykalnym socjalistom i wybrali ich w wyborach.

bjad/deutsche welle