Jarosław Gowin udzielił krótkiego wywiadu „Gazecie Wyborczej”. Na pytanie czy jego list do członków PO to był polityczny testament, Gowin odpowiada: - Przeciwnie! Mam nadzieję, że będzie źródłem odnowy dla całej Platformy, polegającej na powrocie do korzeni. Te korzenie to wolny rynek, pojmowanie polityki w kategoriach służby, a w sprawach światopoglądowych zdrowy rozsądek. Ideały, które przyświecały nam u początków, trochę się wytarły. Pośrednio potwierdził to wczoraj premier Tusk, gdy mówił, że czytając mój list miał wrażenie, jakbyśmy ubiegali się o wygraną ale w w innych partiach – mówi Gowin.
Pytany o to, jak wytrzymał prawie dwa lata w rządzie, który teraz za wszystko krytykuje odpowiedział: Krytykuję nie ministrów, tylko generalną linię programową, a za nią odpowiada premier. To jest spór o tzw. politykę ciepłej wody w kranie – pytanie czy rząd powinien tylko administrować czy dokonywać głębokich, dobrych zmian. Ja opowiadam się za zmianami. (…) Nikt nie może mi zarzucić, że w podległym mi obszarze, nie wprowadziłem głębokich zmian. Profesor Balcerowicz powiedział nawet, że byłem w tym rządzie jedynym reformatorem – mówi były minister sprawiedliwości.
Pytany natomiast o lojalność w polityce stwierdził: - Są różne kręgi lojalności. Jest się lojalnym wobec lidera własnej partii. Jest się lojalnym wobec kolegów z tej partii, jest się lojalnym wobec programu partii. I wreszcie ten krąg najważniejszy i najszerszy – jest się lojalnym wobec wspólnoty narodowej, której się służy. Jako poseł ślubowałem wierność konstytucji i narodowi. Wszystkie moje działania podporządkowane są próbie naprawy państwa – podkreśla poseł PO.
JW/wyborcza.pl
