Na pytanie, czy Gołota interesuje się polityką, popularny "Andrew" odpowiedział: "Mam złe zdanie o politykach. To, do czego dążą niektóre kraje, to rozwijanie biurokracji, co było głęboko zakorzenione w komunie. Jeżeli buduje się wielki rząd, który pochłania wszystkie zarobki, zasoby, to jesteśmy blisko tragedii".
Bokser przyznał, że nie przygląda się polskiej scenie politycznej. "Nie interesuję się, ponieważ Polski praktycznie już nie ma, teraz jest Europa. Może lepiej nie pisz tego, bo mnie powieszą" - odpowiedział Gołota. Na uwagę dziennikarza, że te czasy minęły, "Andrew" odpowiedział: "Raczej nie. Kto nie jest z nami, jest przeciwko nam".
Nie zabrakło również odniesienia do sprawy tragedii smoleńskiej. "Dla mnie katastrofa była głupotą polskich pilotów i całego sztabu ich przełożonych. Nie powinni lądować. Rozbili się przez swoją głupotę i nic więcej" - powiedział Gołota.
Choć kategoryczne stwierdzenia o katastrofie smoleńskiej i winie pilotów trącą czerstwą blablaniną przeciętnego leminga, trudno nie odmówić Gołocie racji w pozostałych kwestiach.
AM/Sport.pl
