Czy Kościół stanowczo reaguje, gdy pracodawca oszukuje swojego pracownika, zwlekając z zapłatą, czy jej unikając doprowadzając np. do bankructwa firmę podwykonawcy.


- Kościół jest zwolennikiem prymatu pracy przed kapitałem. To jest główna zasada katolickiej nauki społecznej i będzie stał tutaj zawsze po stronie skrzywdzonego pracownika, po stronie ludzi pracy.

 

Pamiętam transparent z końca lat. 80 na płocie kościoła św. Stanisława Kostki w Warszawie, z cytatem słów prymasa Wyszyńskiego „Pracownik godzien jest zapłaty”.

 

- I dlatego wśród grzechów wołających o pomstę do nieba wymienia się grzech wstrzymania zapłaty wynagrodzenia pracownikowi. To jest jedno z najcięższych przewinień. Można powiedzieć, że jest to grzech o szczególnie ciężkiej winie moralnej.

 

Czy nie uważa pan, że obecnie nie słychać stanowczego głosu Kościoła, wobec tego typu karygodnych praktyk jeśli chodzi o budowę autostrad, stadionu ale też przypominającym o tym w tych czasach.

 

- Ten temat jest podejmowany. Jest to związane z obecnym kryzysem finansowym i gospodarczym. To są „znaki czasu”, które Kościół dostrzega i na nie reaguje. Problemy te podejmuje papież Benedykt XVI w encyklice z 2009 r. „Caritas in veritate”. U nas Konferencja Episkopatu Polski również zorganizowała dyskusję na temat przyczyn kryzysu finansowego, wydała stosowny dokument i są tam podejmowane wątki o godności ludzi pracy. Tak więc głos Kościoła w tych sprawach jest słyszalny, ale może nie zawsze „słyszany”. Zasady sprawiedliwości czy godności człowieka są niezmienne i ciągle aktualne w różnych kontekstach.

 

Ale czy u nas ten głos jest słyszany, gdy rozprzestrzenia się patologia na coraz większą skalę, rząd umywa ręce, a pracownicy są pozbawiani środków do życia. Ważny byłby dziś stanowczy sprzeciw wobec takich działań... zanim usłyszymy o fali samobójstw.

 

- Wydaje się, że rzeczywiście brakuje zdecydowanego zabierania głosu i działań, zwłaszcza w odpowiedzi na konkretne, dramatyczne przykłady. Tym bardziej, jeśli w grę wchodzi dawanie nadziei ludziom stojącym na krawędzi rozpaczy.

 

Rozmawiał Jarosław Wróblewski