Prezes Związku Powstańców Warszawskich zwraca uwagę, iż na cmentarzu nie było aż takich gwizdów, jak w latach wcześniejszych. Gen. Ścibor-Rylski tłumaczy, że nasiliły się dopiero po uroczystości i nie było ich zbyt dobrze słychać pod samym pomnikiem Gloria Victis.
- Oni nie są źli. Są źle poinformowani. Są młodzi. Nie robią tego z własnej woli. Ktoś nimi steruje. Potem, już po uroczystości, przyszli do mnie przedstawiciele tej młodzieży i przepraszali.Gdy zaś schodziłem z kopca, podchodzili do mnie ludzie. Wręczali kwiaty. Dziękowali za moje słowa. Może to ci sami, którzy kilka chwil wcześniej buczeli? Z jednej strony społeczeństwo ma potrzebę uhonorowania tych, co polegli za wolność ojczyzny. Z drugiej strony ci sami gwiżdżą, krzyczą - tłumaczy gen. Ścibor-Rylski.
Na uwagę Jerzego S. Majewskiego, który stwierdził, że pod pomnikiem Gloria Victis młodzi ludzie stanowili mniejszość, a buczeli ci w średnim wieku, kombatant odpowiada krótko: "To grupa oszołomów". - Brak innych słów. Ich zachowanie 1 sierpnia było oburzające. Dziś wszelkie własne poglądy można wyartykułować. Ale nie w takim miejscu. Nie na cmentarzu i nie w trakcie uroczystości - mówi prezes Związku Powstańców Warszawskich.

