11.12.17, 14:15screenshot z omawianego filmu/via youtube

Gejowska profanacja czy neopogańska degeneracja?

W sieci huczy od komentarzy po publikacji ,,świątecznego'' klipu gejowskiej pary, która promuje ,,miłość'' na Boże Narodzenie. Oczywiście ,,miłość'' w rozumieniu LGBT, to znaczy nie uczucie nastawione na prokreację i tworzenie normalnej rodziny, tylko na zaspokajanie popędu seksualnego i psychicznych pragnień tzw. ,,bliskości''. 


Oburzenie jest zrozumiałe, zwłaszcza, że kulminacyjny zdaje się moment filmu to gejowski pocałunek jednego z homoseksualistów z innym mężczyzną przebranym ża św. Mikołaja. Całość nagrania epatuje zresztą homoseksualną erotyką, co na tle wszechobecnej symboliki świątecznej musi budzić zgorszenie. Nie mówiąc o tym, że w filmie występują dzieci (nota bene, czarnoskóre - niech będzie kolorow). A gejowska indoktrynacja dzieci powinna być zakazana; to jednak inny temat.

Warto zauważyć, że klip nie traktuje bynajmniej o świętach Bożego Narodzenia. Właściwa ich nazwa nie pada przez całe nagranie. Mowa o ,,świętach''. Jakich? Pogańskich. W całej Europie Zachodniej powszechnie obchodzi się dziś tak zwaną ,,Gwiazdkę''. Można powiedzieć - historia zatoczyła koło. Kiedyś chrześcijanie schrystianizowali pogańskie święto obchodzone w najdłuższą noc w roku. Teraz masowa kultura promuje tamten wzorzec, oczywiście korzystając ze zwyczajów wypracowanych przez chrześcijan na przestrzeni wieków, ale starannie unikając jakichkolwiek odniesień do Pana Jezusa i Krzyża.

Czy geje sprofanowali więc święta Bożego Narodzenia? Raczej nie. Ich klip jest po prostu wyrazem żałosnego upadku zachodniej cywilizacji opętanej przez liberalną apostazję. Przecież ludzie zaprezentowani na nagraniu nie świętują narodzenia Zbawiciela. Obchodzą jakieś enigmatyczne święto ,,ciepła'' i ,,miłości''.

Że mają choinkę? Nikt nie broni. To nie jest jakieś ,,święte drzewko'', więc i pod nim można celebrować zboczenia seksualne. Na zdrowie lewactwu to i tak nie wyjdzie, bo nie może. Liberalna zaraza jest tak samo bezpłodna, jak gejowska ,,miłość''. Nigdy nie stworzy niczego.

My, normalni Polacy, twardo trzymamy się naszej wiary i dalej twórzmy wspaniałą katolicką cywilizację. A oni? Przeminą jak wiatr. Postulujemy przy okazji, by im w tym pomóc. Na przykład zakazując siania homoseksualnej propagandy. W końcu z internetu korzystają też nieletni. Po co mają oglądać podobne filmy? Premierze Morawiecki, w ramach planów rechrystianizacji Europy - pod rozwagę. Pamiętajmy, że chrześcijaństwo zatriumfowało w Europie także dzięki prawom Konstantyna. A więc - do roboty!!!

fronda.pl