„Gazeta Finansowa” zarzuciła portalowi naTemat.pl usunięcie artykułu Mariusza Gierszewskiego o rzekomym mobbingu w Narodowym Centrum Kultury w zamian za późniejsze zlecenia reklamowe od instytucji. - Artykuł został zawieszony. Zgromadzone przez Mariusza Gierszewskiego materiały nie przeszły skrupulatnej kontroli po publikacji - wyjaśnia portalowi Wirtualnemedia.pl Tomasz Machała, redaktor naczelny portalu. - Musiał to być sąd kapturowy, skoro nie zaproszono mnie abym mógł bronić swojego tekstu - komentuje Gierszewski.

<<< KONIECZNIE PRZECZYTAJ - MROCZNY I BAJECZNY ŚWIAT ALDOUSA HUXLEYA>>>


Sprawę opisał portal wirtualnemedia.pl. Zaczęło się od publikacji „Gazety Finansowej. W serwisie Gf24.pl pojawił się wstęp do tekstu, który w całości jest dostępny w bieżącym wydaniu tygodnika. Wynika z niego, że portal naTemat.pl skasował artykuł pt. „Nazywał je "ladies". Zarzuty o mobbing w Narodowym Centrum Kultury” autorstwa Mariusza Gierszewskiego z lipca ub.r., w którym dziennikarz opisał rzekomy mobbing w Narodowym Centrum Kultury. W tekście padły takie zarzuty ze strony kilku pracownic instytucji pod adresem m.in. jej dyrektora Krzysztofa Dudka.

„GF” twierdzi, że krótko po zniknięciu artykułu redaktor naczelny portalu Tomasz Machała poprowadził dla NCK dwie debaty, za które firma Glob 360 (wydawca naTemat.pl) miała otrzymać kwotę 61,5 tys. zł, a instytucja podpisała umowy z trzema dziennikarzami portalu na ponad 60 tys. zł. Przedmiotem umów miało być na pisanie tekstów z pozytywnym przekazem o NCK.

W rozmowie z portalem Wirtualnemedia.pl rzecznik prasowy NCK Michał Laszczkowski potwierdza, że Narodowe Centrum Kultury promowało się na łamach naTemat.pl, potwierdza też podane przez „GF” kwoty, ale nadmienia, że umowy podpisano jakiś czas po jego interwencji u naczelnego w sprawie artykułu Mariusza Gierszewskiego (pod koniec 2014 roku i w styczniu br.). Laszczkowski przekazał portalowi pismo, datowane na 18 lipca br. (dwa dni po publikacji tekstu w naTemat.pl), w którym dyrektor Krzysztof Dudek wyjaśniał Tomaszowi Machale, że autor cytował wypowiedzi dwóch pracowniczek, ale nie zweryfikował zarzutów stawianych jemu i jego zastępcom, oraz podkreśla, że w NCK funkcjonuje procedura przeciwdziałania mobbingowi.

- Artykuł o rzekomym mobbingu w Narodowym Centrum Kultury zawierał treści nieprawdziwe. W Polsce według prawa zaistnienie mobbingu stwierdza jedynie sąd na wniosek pokrzywdzonych. Żadna z osób cytowanych w artykule, ani wówczas, ani do dzisiaj nie wystąpiła do sądu o stwierdzenie jego zaistnienia - mówi portalowi Wirtualnemedia.pl Michał Laszczkowski, rzecznik prasowy Narodowego Centrum Kultury.

Rzecznik zarzuca Gierszewskiemu, że ten nie dochował należytej staranności przy tworzeniu artykułu i nie zwrócił się do niego o komentarz.

Z kolei Tomasz Machała wyjaśnia portalowi Wirtualnemedia.pl, że artykuł Mariusza Gierszewskiego nie został trwale usunięty z naTemat.pl, ale ustawiony jako niewidoczny (zawieszony w roboczych kopiach tekstów) do czasu wyjaśnienia sprawy przed sądem.

Ponadto Machała zaznacza, że Grzegorz Jakubowski, autor tekstu w „Gazecie Finansowej” opisującego całą sytuację, to były bloger naTemat, zdaniem Machały usunięty za „niespełnianie standardów”.

Do sprawy odniósł się również Mariusz Gierszewski (w naTemat.pl pracował od czerwca do października 2014 roku), który o zniknięciu tekstu dowiedział się dopiero po odejściu z portalu. Dziennikarz jest zaskoczony informacją o „wewnętrznym postępowaniu” dotyczącym jego artykułu.

- Musiał to być sąd kapturowy, skoro nie zaproszono mnie abym mógł bronić swojego tekstu, a wyrok wydano bez zaglądania w zgromadzone przeze mnie obszerne materiały. Jak pamiętam segregator z dokumentami dotyczącymi tej sprawy, stojący obok mojego miejsca pracy, nie budził Twojego zainteresowania kiedy pracowaliśmy jeszcze razem - pisze w oświadczeniu do skierowanym do Tomasza Machały. - Tak wytrawny redaktor jak Ty chyba nie zapomina, że rolą redaktora naczelnego jest skrupulatne rozłożenie zebranego przez dziennikarza materiału na czynniki pierwsze jeszcze PRZED publikacją? Bo chyba je skontrolowałeś, skoro podjąłeś decyzję o usunięciu materiału - dodaje.

Wydawca naTemat.pl nie podjął jeszcze decyzji, czy podejmie kroki prawne wobec autora i „Gazety Finansowej”

KJ/wirtualnemedia.pl