25.10.18, 21:15zdj. screen Youtube

Gadowski: Wybory samorządowe 2018. Wszyscy wygrali, a kto przegrał?

"Sen o Warszawie" znów skońcczył się dla PiS-u boleśnie"- stwierdził publicysta i dziennikarz śledczy, Witold Gadowski w najnowszym "Komentarzu Tygodnia". 

Gadowski odnosi się głównie do wyborów samorządowych, choć nie tylko. Publicysta stara się wskazać przyczyny tak dużego sukcesu Rafała Trzaskowskiego, kandydata Koalicji Obywatelskiej w wyborach na prezydenta Warszawy. 

Choć każdy, kto zna specyfikę Warszawy mógł spodziewać się, że wiceministrowi Patrykowi Jakiemu w tym wyścigu może się nie powieść, większość obserwatorów była przekonana, że między politykami dojdzie do "dogrywki", czyli drugiej tury w listopadzie. Niestety, Trzaskowski odniósł spektakularne zwycięstwo, podczas gdy poparcie dla Jakiego nie wyniosło nawet 30 procent. 

"Warszawa pełna jest ludzi prących do przodu, nie oglądającego się na innych. Ten elektorat wybrał Rafała Trzaskowskiego, czyli kogoś kto jest podobny do nich. Do korpo-ludków"- stwierdził Witold Gadowski, który, choć przyznał, że zwycięstwo posła PO było miażdżące, nie szczędził politykowi gorzkich słów. Publicysta zwrócił uwagę, że na miejsce przyszłego prezydenta Warszawy, który- obejmując to stanowisko- będzie musiał zrzec się mandatu poselskiego, ma wejść Jagna Marczułajtis. Jak mówi autor "Komentarza Tygodnia", znana snowboardzistka słynie również "z machlojek przy przygotowywaniu igrzysk w Krakowie, które nigdy się nie odbyły". Dziennikarz zauważył, że sportsmenka wchodzi do Sejmu, choć dopiero co przegrała wybory do powiatu. 

Gadowski wystosował również apel do kandydatki na prezydenta Krakowa, Małgorzaty Wassermann, która zmierzy się w II turze z ubiegającym się o reelekcję Jackiem Majchrowskim. Przypomnijmy, że obecnemu włodarzowi Krakowa również udało się osiągnąć znaczącą przewagę nad przewodniczącą sejmowej komisji śledczej ds. Amber Gold. 

"Warto się wreszcie zastanowić, czy otaczanie się ludźmi, jakimi się pani otacza przyniesie sukces. Tak jak obsadziliście listy kandydatów do rady miasta Krakowa, to woła o pomstę do nieba. Ludzi znikąd powsadzaliście na pierwsze miejsca i przegraliście z listą Jacka Majchrowskiego. Takiego wstydu już dawno nie było w Krakowie"-ocenił publicysta. Witold Gadowski zastrzegł, że sytuacja ta nie przekreśla szans Małgorzaty Wassermann w listopadowej dogrywce, polityk powinna jednak "radykalnie zmienić kampanię oraz swoje otoczenie". 

Autor "Komentarza Tygodnia" zwrócił uwagę, że po ogłoszeniu sondażowych wyników wiele ugrupowań ogłosiło, że wygrało te wybory lub że ich wynik jest sukcesem. 

"W takim razie warto zadać sobie pytanie, kto przegrał"-zastanawiał się publicysta. Po chwili sam na to pytanie odpowiedział:

"Przegrał Kowalski, Gadowski, zwykły człowiek. Przegrał z partyjniactwem, z lawiną pieniędzy, z nowomową, obietnicami, które nigdy nie będą spełnione, z wygłodzonymi klikami, które rwą się do władzy. Jak sam sobie nie pościeli, to nie będzie mu lepiej. Zwykły Kowalski, zwykły Gadowski musi się sam martwić o siebie. Może kiedyś partia Uczciwość zabierze się za losy zwykłego człowieka? Ach, takie marzenia, które pewnie nigdy się nie spełnią".

Witold Gadowski skomentował również obecną sytuację w Sądzie Najwyższym, czyli działania emerytowanej I prezes, prof. Małgorzaty Gersdorf. Przypomnijmy, że po orzeczeniu TSUE Gersdorf wezwała pozostałych sędziów przeniesionych na mocy nowej ustawy o SN w stan spoczynku, aby powrócili do pracy.

"Póki co wydaje mi się, że władzą w Polsce jest prezydent, rząd i parlament. Ale może się mylę? Przekonamy się"-stwierdził publicysta. Gadowski wskazał, że jeżeli rząd ustąpi prof. Gersdorf, będzie to oznaczać, że jest słaby i tchórzlliwy. W przeciwnym wypadku będzie mógł liczyć na poparcie dziennikarza. 

"Nie wolno ustąpić temu towarzystwu. Emerytowana kasta nie odda łatwo swoich przywilejów i będzie walczyła. Może chcieć nawet doprowadzić do rewolty w kraju, do zamieszania. Ale przyjdzie moment, kiedy tak nawojujecie już na ulicy, Gersdorfy, Rzeplińskie, Budki, Schetyny i cała reszta, że my przyjedziemy do Warszawy – my, Polacy, w liczbie jakiegoś miliona. To będzie koniec waszych występów"-podkreślił.

yenn/Youtube, Fronda.pl