Wygląda na to, że nie tylko "prawicowym oszołomom" z niszowych gazet i portali internetowych nie podobają się decyzje Grzegorza Hajdarowicza, właściciela m.in. dziennika "Rzeczpospolita". Krytycznie o biznesmenie wypowiedział sie z-ca redaktora naczelnego "Forbesa".
"Media to też biznes, jednak trochę inny niż pozostałe. Pracując w nim przez dwie dekady, nie spotkałem się z sytuacją, by właściciel gazety nocą informował kogoś z rządu, co rano w niej znajdzie. Następnie z powodu kontrowersyjnego tekstu, będącego nie na rękę władzy, wyrzucał dziennikarza i redaktorów odpowiedzialnych za jego napisanie, a pozostałym ograniczał swobodę wypowiedzi" - pisze Stankunowicz.
Dla redaktora "Forbesa" takie praktyki są niepojęte. "Komuś się chyba pomyliła gazeta z piekarnią, z całym szacunkiem dla piekarzy. I to jaka gazeta. Osoby, które być może jeszcze nie zauważyły, chciałbym ostrzec: na mieście grasuje pan, który za pieniądze pewnego bankiera i przy pełnym wsparciu kierownictwa rządzącej partii skupuje gazety, a potem je niszczy" - puentuje Stankunowicz.
Cały tekst na Forbes.pl
AM
