Feministki na Dzień Kobiet: ,,Łączy nas aborcja''; ,,Wolność, równość, aborcja na żądanie'' - zdjęcie
09.03.20, 10:35Screenshot Youtube - Telewizja Republika

Feministki na Dzień Kobiet: ,,Łączy nas aborcja''; ,,Wolność, równość, aborcja na żądanie''

46

Feminizm dla Klimatu. Klimat na antykapitalizm” - pod takim hasłem przeszła wczoraj przez Warszawę manifestacja z okazji Dnia Kobiet. Oczywiście nie zabrakło również haseł związanych z zabijaniem dzieci nienarodzonych, do którego kobiety powinny mieć według niektórych pełne prawo.

Jeśli chodzi o transparenty, mieliśmy do czynienia z pełnym przekrojem haseł, których można się w takim miejscu spodziewać. Salon24 News informuje, że znalazły się tam takie hasła, jak:

Wagina świat zaczyna”, „Edukacja w szkołach, religia w kościołach” czy „Wolność, równość, aborcja na żądanie”.

Pojawiały się także takie, jak:

Łączy nas aborcja” czy „Aborcja dla każdej z nas”.

Organizatorki przed marszem stwierdzały, że głównym celem jest tym razem zwrócenie uwagi na „katastrofę klimatyczną”, z którą mamy obecnie do czynienia.

Jak jednak widać – walka toczy się jak zwykle także o to aby tym, którzy zdążyli się już urodzić, dać przyzwolenie do decydowania o tym, kto urodzić się może, a kto powinien zostać zabity w łonie matki.

tag/salon24.pl,Fronda.pl

Komentarze (46):

franislaw2020.04.14 0:41
wadżajna
Marek 2020.03.10 8:46
Niecierpliwie czekamy na chwilę gdy połączy was eutanazja.
Wxyz2020.03.10 0:11
Kobieta jak żyzna gleba istnieje po to by dawać życie a nie żeby je niszczyć.
Moralitet2020.03.9 23:13
Jak w mafii... Musisz zabić, aby stać się jej członkinią... Hmmm... Mafia...? Przecież mafia jest kobietą!!!
bogdanus2020.03.9 17:33
Panie, przez aborcje łączy was raczej przekleństwo.
katolik2020.03.9 14:51
za chwilę połączy te baby wirus, będą walczyc o swoję życie ?
Maria Blaszczyk2020.03.9 15:33
??? Dla większosci kobiet w wieku rozrodczym te wirus nie stanowi większego zagrożenia niż przeziębienie. Więc jak szanowni panowie nas nie oleją, jak zwykle, zrzucając na nas całą opiekę nad seniorami i chorymi, to wirus nam nic nie zrobi. Ale pewnie będzie jak zawsze. Dodatkowe obowiązki jakoś niepostrzeżenie spadną na kobiety.
anonim2020.03.9 14:28
Feministki na Dzień Kobiet: "Łączy nas śmierć" - Z całą pewnością.
Andrzej 2020.03.9 13:48
Niech was jeszcze połączy eutanazja to wtedy same skorzystacie z tej "usługi".
matis892020.03.9 13:17
To są po prostu źli ludzie, przesiąknięci złem i zło gloryfikujący.
Michał Jan2020.03.9 13:04
Czy któraś z Koleżanek, które tak wczoraj dzielnie broniły feminizmu zaatakowanego modlitwą za dotkniętych jego skutkami, mogłaby rozwinąć przykryte tablicą "SAMA WIESZ NAJLEPIEJ" hasło "ABORCJA w obronie ŻYCIA..."? Czy a. "poczętego" b. "wygodnego" c. "beztroskiego" d. inne e. nic więcej, czyli coś jak "wojna o pokój" ?
anonim2020.03.9 13:23
Wywołałeś mnie do tablicy, to jestem. Wczorajsza modlitwa była okropna i przykro się to czytało. Taki atak na kobiety w dzień kobiet. Ale tak samo przykre są niektóre hasła feministek. to, że jakąś grupę kobiet łączy aborcja, to nie powód do chwalenia się, aborcja czasem, podobno bardzo rzadko, nie wiem, nie czytam statystyk, ratuje życie kobiety. Ale taka jest w polskim prawie dozwolona, więc nie trzeba o nią walczyć. Co jest charakterystyczne dla dwóch środowisk, tych skrajnych przeciwników aborcji i tych, którzy widzą w aborcji jakąś osobistą wolność, jest kompletne znieczulenie na dzieci urodzone mimo wszystko. Na chore, umierające, niepełnosprawne. I na kobiety, które z tymi dziećmi zostają, często niestety same. Panie feministki, sufrażystki, emancypantki wywalczyły nam prawo do nauki, pracy, prawo głosu, niezależność. Mamy wszystko, teraz trzeba się solidaryzować z kobietami zostawionymi bez pomocy, z matkami dzieci niechcianych. Niech feminizm nie kojarzy się tylko z egoizmem. Każda kobieta, nawet najbardziej konserwatywna, troszkę zawsze jest feministką, taka nasza natura.
Michał Jan2020.03.9 15:32
Wczorajsza "modlitwa" bardziej pokazywała to, co zawarłem w drugim zdaniu pierwszego komentarza tutaj. Wypisywałyście sporo innych powodów do modłów i słusznie, ale prawie żadnego z tych powodów nie rozwiązał feminizm, a za to dołożył wiele innych. Moje rozwiązanie sprawy eutanazji eugenicznej już tu parę razy przedstawiałem. Jeżeli na nie wpadłaś, to ew. powtórzę. A co do efektów działań emancypantek, to nie widzę usprawiedliwienia dla zakazów studiowania i prawa do głosu, więc przyznaję im słuszność (prawo do pracy narzuciło się samo, dzięki Wielkiej Wojnie i opodatkowaniu pracy mężów), ale skutkiem tego drugiego jest mocniejsza tendencja ku lewemu skrzydłu.
Maria Blaszczyk2020.03.9 14:43
Ja akurat się nie wypowiadałam wczoraj, rozbawiła mnie ta "modlitwa", ucieszyłam się własną - jako feministki - sprawczością, ale miałam inne rzeczy do roboty. Ale Ci odpowiem, bo ja się akurat z Agnieszką w tej kwestii nie zgadzam. Po pierwsze - jakim trzeba być człowiekiem, by macierzyństwo rozpatrywac w kategorii "wygody" czy "beztroski"? Chyba takim, co o niczym nie ma pojęcia. Otóż po to, by mieć wygodne życie, to ja mogę sobie obraną i pokrojoną marchewkę kupić w supermarkecie, by żyć beztrosko - ubezpieczyć dom i samochód. Macierzyństwo to jest całe życie od momentu, w którym urodzisz dzieci. NAwet jak na chwilę zajmiesz się czymś innym - pójdziesz do pracy, na trening, czy nawet wyjedziesz na kilka dni na trekking za Zakaukazie - wciąż jesteś przede wszystkim matką. Serio, jak parę razy wyjechałam bez dzieci - to już na lotnisku trudno mi było nie płakać. Twoja energia, myśli i uczucia, to, gdzie inwestujesz zasoby i co Cię pochłania - to są Twoje dzieci. Te kategorie po prostu nie mają nic do rzeczy. Po drugie - wszelkie statystyki, którymi dysponujemy pokazują, że pierwszą ciążę przerywa się rzadko, drugą nieco częściej, trzecią już dość często, a najczęściej czwartą. Czy jeśli ktoś ma troje dzieci i decyduje się nie mieć czwartego, to chodzi mu o własną wygodę, czy bardziej prawdopodobne jest, że chodzi mu o te pozostałe dzieci? Którym dotychczas poświecił kilka lat swojego życia, wielką górę pieniędzy, kawał zdrowia i urody itd. Jak sądzisz? Dalej - jeśli chcesz bronić poczętego życia - walcz ze smogiem, zamiast z kobietami. Serio, każdy alarm smogowy to skokowy wzrost poronień. Chcianych, upragnionych ciąż, których strata jest dla tych kobiet dramatem. Kolejna rzecz - chociażby słynna sprawa pani Przybysz ppokazuje, że legalna abrcja na żądanie ratuje życie. Pani Przybysz to zamożna osoba, a jednak - naraziła swoje zdrowie i życie biorąc jakieś tabletki. Oczywiście, łatwy dostęp do aborcji farmakologicznej, która jest skuteczna i bezpieczna, obecnie znacznie zmniejsza to ryzyko - ale póki te tabletki trzeba "zdobywać", zamiast je bezpiecznie kupić w aptece, kontrolowanej przez GIF - ryzyko istnieje. Wspomnijmy, że stalinowski zakaz aborcji zlikwidowano w obliczu śmierci rocznie wielu tysięcy kobiet. Wspomnijmy też o zamordowanych dzieciach, tyc z beczek na kapustę czy małych Madziach. Obecnie aborcję każdy może zrobić, choć jest to upokarzające doświadczenie zwłaszcza dla mniej zamożnych kobiet. Więc nie są to bardzo częste przypadki - choć chyba się zgodzimy, że lepiej byłoby je wyeliminować. Ale przed II wojną, wprowadzono nawet specjalny przepis, pozwalający nie zamykać dzieciobójczyń do więzień. Bo żaden kraj nie wytrzyma tysiecy kobiet co roku skazywanych na więzienie.
Agnieszka Dz. 2020.03.9 15:30
Marysia, to wszystko prawda, dziecko ma się na całe życie, nawet jak jest dorosłe, dalej jest dzieckiem, które potrafi spędzać nam sen z powiek i o które martwimy się najbardziej na świecie. Dlatego decyzja o posiadaniu dziecka powinna być przemyślana, dojrzała i wspólna. Ale podejmując współżycie, nawet stosując antykoncepcję musimy liczyć się z ewentualną ciążą. I wiesz, argument o poświęceniu czasu, urody, pieniędzy jest jakiś taki nie bardzo. Każdy jest inny, ale czy mniej rozstępów na brzuchu, czy więcej pieniędzy jest warte tego, żeby fundować sobie i partnerowi takie wspomnienie/świadomość, że coś było ważniejsze od dziecka. Wiem, powiesz, że od płodu, dla mnie to dziecko, nawet wbrew rozsądkowi i wiedzy medycznej. I przecież nie jest tak, że kobieta, która chciała przerwać ciążę, ale tego nie zrobiła utopi, czy udusi swoje dziecko. Nie jesteśmy przecież psychopatkami. Dla mnie obecna ustawa aborcyjna jest taka, jak powinna. Aczkolwiek żadna inna by nic nie zmieniła, bo nawet jakby zgoda na aborcję na życzenie wypisana była na plakatach pod moim oknem i tak bym tego nie zrobiła. Tak samo jak wiem, że chcącą ciążę przerwać nic nie powstrzyma, więc wszelkie dyskusje o tym, są jakimś tematem zastępczym, co jakiś czas wypływającym na wierzch.
Maria Blaszczyk2020.03.9 20:27
Nie wiem, czy jest warte. Nigdy nie byłam w niechcianej ciąży. Kobiety, które były, twierdzą, że tak - więc im wierzę. I nie, kobieta, która nie przerwie ciąży, nie zamorduje z automatu dziecka. Ale kobieta, która by zamordowała, jeśli będzie mogła przerwać ciążę - może tego nie zrobić. Najlepszy dowód, że dostępność aborcji redukuje liczbę dzieciobójstw setki razy, przed wojną wykrywano - przy mniejszej populacji - ponad tysiac rocznie, teraz jest koło 30. Ja też bym nigdy nie przerwała ciąży ot tak, bo zawsze chciałam mieć dzieci. Ale też nigdy się nie bałam, że mnie ktoś wyrzuci z tego powodu z domu albo że któregoś z dzieci nie będę w stanie nakarmić, bo żyję w nędzy i jedna gęba więcej będzie oznaczała nędzę jeszcze gorszą. Ale inne kobiety mają inaczej i ja nie zamierzam dyskutować z ich doświadczeniem. I to nie jest temat zastępczy. To jest środek dyscyplinowania kobiet, tak jak ta "modlitwa"wczoraj. Gdzie każda kobieta znalazła by jakiś przytyk do siebie. Jest to narzędzie władzy i każda prawie każda władza autorytarna to wprowadza - wiem, w Chinach w drugą stronę, ale jest to dokładnie tak samo złe. I to, że w XXI wieku każda tę aborcję zrobi, jeśli tylko nie będzie umierająca - choć oczywiście zmniejsza bezpośrednie zagrożenie - niewiele zmienia. Chodzi o pokazanie miejsca w szeregu, upupienie, tak jak wczoraj uwagi o kobietach pracujących - czy niepracujących gdzie indziej, wyglądających tak czy siak, wychowujących dzieci tak czy inaczej, stosujące antykoncepcję czy takie, którym zdarzyła się wpadka... W świecie idealnym aborcja byłaby całkowicie dostępna i nikt by jej nigdy nie potrzebował. Ale ten świat nie jest idealny, a mnie doprowadza do szału udawanie, że kobiety to idiotki. Otóż kobiety, które ja znam, są w większości normalnie inteligentne, odpowiedzialne - na ogół ponad miarę i moralnie wrażliwe. Jeśli one mówią, że dla nich aborcja jest najlepszym rozwiązaniem - nikt przecież nigdy nie mówi, że jest dobrym, tylko najlepszym z dostępnych - to ja im ufam. I w tej sytuacji nie zgadzam się na ich gnojenie, opowiadanie o wygodnictwie czy morderczyniach.
leszczyna2020.03.9 23:46
Usunięcia ciąży z powodu zbyt małego mieszkania nie usprawiedliwia NIC. To zwykła zbrodnia.
Michał Jan2020.03.9 15:46
Właśnie to p. Przybysz była powodem, dla którego wpisałem p. b. (a. był czystą złośliwością, a c. adresowany do różnych "samorealistek"). Jako nie mogącego sprawdzić tego empirycznie, bardzo mnie zaintrygowało to macierzyństwo od momentu urodzenia. 9 miesięcy, jak z bicza strzelił, nic nie urosło, żadnego nasłuchiwania, co tam kopie i się rusza. Żadnej troski, diet i powstrzymywania się od nałogów. Super by było, gdyby nie ten bolesny (a i na to są sposoby) poród.
Maria Blaszczyk2020.03.9 23:05
Aha. 9 miesięcy, jak z bicza strzelił? No właśnie to, co ciąża robi człowiekowi jest argumentem za dopuszczalnością aborcji. Aie bardzo rozumiem, co to ma wspólnego z macierzyśńtwem. Macierzyństwo to decyzja, jak jej nie podejmiesz - to go nie ma. Czy zdecydujesz się ciążę przerwać, czy dokonasz wyboru o zrzeczeniu się praw. Macierzyństwo to głównie ta odpowiedzialność, rezygnacja z siebie w dużej mierze itd. Bycie w ciąży nie oznacza macierzyństwa. Niebycie w ciąży nie oznacza braku macierzyństwa. Tak jak spłodzenie dziecka nie oznacza ojcostwa. Ani niespołodzenie dziecka nie oznacza braku ojcostwa. Bycie ojcem to naprawdę nie jest umiejętność zapłodnienia komórki jajowej. To potrafi samiec - choć nie każdy - każdego gatunku, rozmnażającego się płciowo, nawet jeśli następnie jest zabijany przez samicę lub nigdy potem nie widzi swoich młodych. Serio, nazwałbyś samca anakondy pożartego po seksie "ojcem"? Czy może ojciec to ta osoba, która dzieckiem się opiekuje, kocha je, wspiera i i dba o jego rozwój? Czy jak jakiś gnój zgwałci kogoś zapładniając - to czyni go to "ojcem"? Chyba nie życzysz nikomu - ani ofierze gwałciciela ani jej dziecku - czegoś takiego?
Michał Jan2020.03.10 10:46
Rodzą i porzucają, a nawet zabijają całkiem duże. Przygotowują się do roli matki, walczą o utrzymanie ciąży od pierwszego wejrzenia dwóch kresek. Nie ma zatem jasno określonej granicy macierzyństwa (przynajmniej psychicznego). Niedogodności ciąży, jako argument za aborcją... No cóż - słowa od reprezentantki stronnictwa hedonistycznego nie dziwią. Co do ojcostwa, to ma się ono nijak do tu poruszanych kwestii, czyli macierzyństwa. Wiadomo nie od dziś, że to, co dla mężczyzny jest celem, dla kobiety środkiem do celu.
Maria Blaszczyk2020.03.10 14:02
?? Nie mam pojęcia, co to znaczy, że " to, co dla mężczyzny jest celem, dla kobiety środkiem do celu". Macierzyństwo i ojcostwo to to samo - odpowiedzialność, dbałość, zaangażowanie. To tak jak kolarstwo damskie i meskie czy zakupy zrobione przez mężczyznę i kobietę. Poważnie - wychowuję dzieci z ich ojcem i choć nie robimy wszystkiego na pół - ja np. więcej gotuję i pomagam z matematyką, bo to nigdy nie był jego ulubiony przedmiot, a on więcej sprząta i pomaga z francuskim, którego ja nie znam - ale to nie ma nic wspólnego z tym, że ja jestem kobietą, a on mężczyzną, tylko z osobistymi preferencjami i umiejętnościami. Poki nie grozi Ci, że będziesz w ciąży - powstrzymaj się od rozporządzania cudzymi ciałami. Nikt Ci nikogo nie wszyje, byś go odżywiał, nosił i filtrował jego mocz - więc nie traktuj innych jak inkubatorów ze szczególnie wyrafinowanymi funkcjami. Właśnie o to chodzi, że nie ma granic macierzyństwa - jest ono tam, gdzie człowiek zostaje matką. I choć cenię sobie hedonizm, chociaż chyba on nie istnieje, został zastąpiony przez utylitaryzm - i tak, jestem utylitarystką - nie wiem, czy akurat ja, matka wielodzietna, się wpisuję w Twoje jego rozumienie. W przeciwieństwie do Ciebie udostępniłam swoje ciało w celu zostania matką. Wiem, jak to jest. Ja nawet bardzo lubię w być w ciąży. Ale tak, jak lubię psycholożką, to potrafię zrozumieć, że nie każdy to lubi. I nie oczekuję, że wszyscy ludzie zostaną psychologami, a tym bardziej nie będę próbowała ich do tego zmuszać.
Agnieszka Dz. 2020.03.10 15:46
Kiedyś czytałam ciekawą publikację, nie pamiętam autora, ale chodziło własnie o miłość do dziecka.Autor, na podstawie badań i obserwacji, udowadnia, różnicę między miłością ojca do dziecka i matki do dziecka. U matki, zwłaszcza przy ciąży planowanej, oczekiwanej, coś się przestawia już od tych symbolicznych dwóch kreseczek, pogłębia się i dojrzewa podczas pierwszych ruchów dziecka, kopnięć, a pierwsze przytulenie i przystawienie do piersi to już miłość bezwzględna. Mężczyzna ma inaczej,on czuje dumę, więź, ale miłości musi się nauczyć. Ile w tym prawdy, nie wiem.
Maria Blaszczyk2020.03.10 17:09
Sądzę, że jest, i choć nie bagatelizuję znaczenia hormonów - to jednak ludzie, jak i wszystkie naczelne, są wyjątkowo dzieciobójczym gatunkiem. Co wskazuje na to, że te biologiczne czynniki są idealizowane, a społeczne, które doprowadziły do tego, że w ciągu kilkunastu stuleci zmniejszyliśmy liczbę dzieciobójstw z szacunkowych 50% do praktycznie zera, są niedoceniane. I że to, co uważane jest za biologiczne, jest zasadniczo spoleczne, tak jak pogląd, że biologia odpowiada za gorsze wyniki matematyczne kobiet. Będąc w ciąży planowanej się człowiek cieszy. Więc w oczywisty sposób wpływa to na emocje i tworzenie więzi. No i jest oksytocyna, ale nie przesadzajmy. Jest to czynnik zmniejszający nieco ryzyko, że odrzucisz dziecko, ale bez przesady - starczy porozmawiać ze zwykłymi kobietami, jak to przeżywały, by wiedzieć, że jest - znowu - różnie. Tak samo jak teoretycznie oksytocyna działa przeciwlękowo - a rozmowa z przeciętną młodą matką pokazuje, że to na ogół nie działa. Wiesz znacznie lepiej ode mnie, że matki adopcyjne całkiem często potrafią świetnie nadrabiać te braki i nierzadko rodzicielstwo pozbawione "dwóch kresek" jest udane.
Michał Jan2020.03.10 20:00
Jest trochę inaczej - miłość matki się ma, na ojcową trzeba zasłużyć.
Agnieszka Dz. 2020.03.10 21:33
Oj nie, ostrożnie, można bardzo skrzywdzić takim stwierdzeniem, chyba że źle Cię zrozumiałam. Jeśli dobrze zrozumiałam, to można wpędzić w poczucie winy dzieci porzucone przez ojców, bo wmówi się im, że nie zasłużyły widocznie na miłośc ojca.
Michał Jan2020.03.10 23:45
To tak niestety jest, ale nie w stronę, że trzeba się starać tę miłość zdobyć, ale uważać, by jej nie stracić. Jak się chce porzucić rodzinę, to każdy pretekst dobry, więc za to winy u dzieci nie ma.
Michał Jan2020.03.10 19:58
Ciąża nie bierze się z tego, że ktoś coś komuś wszywa. Z małymi wyjątkami odbywa się to w pełnej (lub wypartej) akceptacji. Co do rozporządzania ciałami, to nie planuję niczego typu Lebensborn, ale jak już pojawi się ciąża, to nie chciałbym również, żeby kobieta w ciąży rozporządzała dowolnie cudzym ciałem. To nie Kościół tkwi w Średniowieczu, tylko postępowcy ignorując osiągnięcia genetyki i uważając tworzącego się osobnika o odmiennym DNA za zlepek SWOICH komórek. A tę moją "mądrość", której nie zrozumiałaś staram się przekazać wszystkim napaleńcom, którzy myślą, że po "numerku" będzie można łatwo zakończyć.
leszczyna2020.03.10 0:18
Statystyka to Twój ulubiony sposób dowodzenia. Zatem podaj dane dotyczące poronnego działania smogu, skoro jego wzrost powoduje - wg Ciebie - skokowy wzrost poronień. Oraz wykaz masowych śmierci kobiet w wyniku stalinowskiego zakazu aborcji. Stalin ukrócił leninowskie "róbta co chceta", praktykowane od 1920. Co się działo z Rosjankami za Stalina?
Maria Blaszczyk2020.03.10 14:16
To odość oczywista sprawa, jeśli weźimemy pod uwagę, że nie ma właściwie różnic w oddziaływaniu smogu i palenia na organizm. Tu wzrost poronień o 16% w czasie alarmów smogowych: https://www.fertstert.org/article/S0015-0282(18)32154-X/fulltext Tu np. badanie wykazujące wzrost liczby poronień zatrzymanych okrągło licząc o połowę przy wyższym poziomie smogu: https://www.researchgate.net/publication/336020454_Air_pollution-induced_missed_abortion_risk_for_pregnancies A ja nic nie pisałam o Rosjankach, tylko o Polkach, umierających w czasach stalinowskich z powodu pokątnych aborcji. Ja nie znam się, niestety, na Rosji ani ZSRR, choć zgaduję, że Rosjanki też umierały - tak jak i Rumunki, już za mojego życia.
Maria Blaszczyk2020.03.10 17:54
Godzinka czekania na dziecko na treningu, i już mam te Rosjanki: https://images.app.goo.gl/ZEhBqSvPb8UsuTQFA
leszczyna2020.03.10 20:18
Link nie zadziałał, znalazłam dane dotyczące USA: "W Stanach Zjednoczonych w latach 60. i 70. ubiegłego wieku działała organizacja NARAL, której celem była legalizacja aborcji. Jeden z jej założycieli, dr Bernard Nathanson (który po latach zmienił poglądy i został obrońcą życia) ujawnił działania NARAL-u: „Sfałszowaliśmy dane na temat nielegalnych zabiegów przerywania ciąży wykonywanych każdego roku w USA. Mass mediom i opinii publicznej przekazywaliśmy informację, że rocznie przeprowadza się w Stanach ok. miliona aborcji, chociaż wiedzieliśmy, że naprawdę jest ich ok. 100 tys. Podczas nielegalnych zabiegów umierało rocznie 200-250 kobiet, ale stale powtarzaliśmy, że śmiertelność jest znacznie wyższa i wynosi 10 tys. rocznie. Liczby te zaczęły kształtować świadomość społeczną w USA i były najlepszym środkiem, aby przekonać społeczeństwo, że trzeba zmienić prawo antyaborcyjne. Sfałszowane przez nas dane na temat przerywania ciąży wpłynęły na legalizację aborcji przez Sąd Najwyższy” (Za: „Służba Życiu. Zeszyty Problemowe”, nr 2/3/1999) Sytuacja w Polsce w latach 50. wyglądała podobnie. Prasa, przygotowując grunt, w przeddzień zalegalizowania przerywania ciąży, podawała zupełnie fałszywe liczby. Podawano: „Według oceny Ministerstwa Zdrowia, liczba zabiegów dokonywanych z naruszeniem dotychczas obowiązujących przepisów sięga ok. 300 tys. rocznie lub jest nawet wyższa” („Trybuna Ludu” nr 116 z 26 kwietnia 1956 r., s. 4) Tymczasem po legalizacji w 1956 r. liczba legalnych aborcji wynosiła: w 1957 r. - 36 368, w 1958 r. - 44 233 („Biuletyn Statystyczny” za rok 1960, nr 2, PZWL, Warszawa 1962, s. 38). Dane amerykańskie nie pozwalają na stawianie tezy o masowej śmiertelności kobiet wskutek nielegalnych aborcji, nie udało mi się znaleźć żadnych miarodajnych informacji o śmiertelności kobiet w Polsce z tegoż powodu w latach 1945-56. ogólnie dane o latach sprzed 1956r.: Podziemie aborcyjne | Niedziela.pl https://www.niedziela.pl/artykul/73520/nd/Podziemie-aborcyjne
jula2020.03.9 11:56
Barbarzyństwo.
Joanna2020.03.9 11:56
"Łączy nas aborcja". Co to za chore hasło? Szczerze współczuje, jeżeli to jest główny wyznacznik ich "jedności". Do czego zmierzamy? Niedługo źle będzie widziane u kobiety, że nie przeszła w życiu żadnej aborcji, a na ulotkach klinik aborcyjnych zobaczymy hasła: dla stałych klientek zniżka, albo trzecia aborcja gratis.
AntyUrszula2020.03.9 11:43
Jedyne co łączy te babony (bo to nie są prawdziwe kobiety) to wypaczone sumienia z powodu zabicia własnego dziecka, nienawiść do dzieci i macierzyństwa, brzydkie, wykrzywione nienawiścią twarze i epatowanie swoimi narządami rozrodczymi na banerach!!!
2020.03.9 12:08
Do kur­wy nędzy, są dwa warianty: jeden pro, a drugi anty.
Jahu2020.03.9 11:23
Jak to jest,że ktoś może sobie wyjść na ulicę i bezkarnie domagać się prawa do mordowania innych ludzi? czy jakiś facet przy zdrowych zmysłach chciałby kobietę za żonę, która domaga się prawa do mordowania swoich dzieci?
Jahu — Bóg Hebrajczyków2020.03.9 12:07
Nie będziesz brał imienia Pana, Boga twego, nadaremno; bo nie będzie miał Pan za niewinnego tego, który by wziął imię Pana, Boga swego, nadaremno.
Maria Blaszczyk2020.03.9 14:19
Eeeee... Mordowania to się domagają ci, co latają z transparentami "Europa będzie biała albo bezludna". Tu jest mowa o ABORCJI. Zwolennicy aborcji zresztą nie istnieją, aprzynajmniej ja w życiu żadnej nie spotkałam, nie czytałam o niej, nie słyszałam, nie widziałam... Natomiast zwolenniczkami prawa do niej jest absolutna większość kobiet. No cóż, obecnie już liczba mężczyzn bez szans na zdobycie partnerki jest w Polsce gigantyczna. Rozumiem, ze chcesz dalej zwiększać tę liczbę. https://www.ofeminin.pl/swiat-kobiet/prawa-kobiet/prawo-do-aborcji-na-zadanie-sondaz-pokazal-rekordowe-poparcie-polakow/gjt4389 https://wyborcza.pl/magazyn/7,124059,24700696,mlodzi-wypisali-sie-z-politycznej-wojny-starszych-maja.html
Jahu2020.03.9 14:35
Jak zrozumiesz czym jest aborcja to przyjdź, wtedy pogadamy.
02020.03.9 14:43
gigantyczną to masz pustą przestrzeń w glowie, zdrowia zycze, zwlaszcza zeby klepki działały poprawnie, przewietrz mysli bo chyba dawno cie nie wypuszczali skoro takie sci-fi piszesz
Wojtek Polak2020.03.9 14:50
masz prawo do aborcji możesz aborcję przeprowadzić na samej sobie nikt ci tego nie jest w stanie zabronić natomiast nie można ci nikogo zabić a na pewno nie niewinne dziecko. a te sondaże z ofemi-nazi czy z goowno wyborcza to sobie wsadź w buty mądrzejsza nie będziesz ale za to nie co wyższa.
espada2020.03.9 14:20
Sumienia sa zatwerdziale i nie wiedza co czynia., nazywaja to "zabiegiem'
JS2020.03.9 11:22
Za mało rozumu mają te feministki i za mało wiedzy. Módlmy się za nie, bo nie wiedzą co czynią BOGU i innym, którzy mają po narodzinach przejść na ziemi proces ponownego zjednoczenia się ze Stwórcą. Króluj nam Chryste jako Królu Polski Pozdrawiam
les2020.03.9 11:19
jedyne co feministki laczy to cipy i brak mozgu.
lewak2020.03.9 11:08
Łączy je aborcja, czyli morderstwo...
Michał Jan2020.03.9 10:51
"Wolność, równość, aborcja na żądanie lub śmierć" - tak brzmi w pełni parafrazowane hasło. Feminizm, jak rząd - nie jest rozwiązaniem problemów, tylko problemem.