Kiedy Rosja przeprosi Polskę i świat za komunizm?
- To jest być może najważniejsze pytanie dla przyszłości naszego regionu i relacji polsko-rosyjskich. Piszemy, dyskutujemy i niepokoimy się tym, że nazizm traci swojego narodowego autora i sprawcę. A przecież to Niemcy wybrali ze swojego grona polityków, którzy rozpętali straszliwą wojnę, stając się sprawcami wielu zbrodni, w tym także holocaustu. Nazizm miał swoje narodowe oblicze – niemieckie.
Czy damy sobie wmówić, że komunizm był abstrakcyjnym, totalitarnym złem? Czytając po raz kolejny wspólne Przesłanie Kościoła katolickiego w Polsce i Rosyjskiej Cerkwi prawosławnej zauważyłam fragment, który wzbudził moje wątpliwości: „po II wojnie światowej światowej i bolesnych doświadczeniach ateizmu, który narzucono naszym narodom”. O ile dobrze pamiętam doświadczyliśmy przede wszystkim totalitarnego komunizmu, a w jego ramach - zbrodniczego ateizmu. Ale to wszystko zaczęło się znacznie wcześniej, wraz z Rewolucją Październikową w Rosji. Polacy zatrzymali rosyjski, totalitarny komunizm i ateizm w 1920 roku pod Warszawą, ale po 1945 byli zbyt słabi, by stawić mu opór. Zaś Rosjanie trwali w tym systemie od 1917 do 1990 roku. Komunizm ma wiele twarzy. Jest w Chinach, w Korei Północnej wciąż stanowi przyczynę dramatycznych doświadczeń Koreańczyków. Ale komunizm ma także swoje narodowe, rosyjskie oblicze. Pytanie o to czy Rosjanie ponoszą odpowiedzialność za komunizm w Środkowo - Wschodniej Europie jest dokładnie tego samego rodzaju, jak pytanie o odpowiedzialność Niemców za nazizm. Dlatego problem odpowiedzialności za totalitaryzm jest ważny. Niemcy przyjęli tę odpowiedzialność po Procesie Norymberskim i próbowali się z nazizmem rozliczyć, raz lepiej, raz gorzej. Czy jest możliwe pojednanie z Rosjanami, czy jest możliwa demokratyczna i przyjazna innym Rosja bez podobnego procesu? Moim zdaniem - nie. My też mamy ten problem, bo w Polsce także komuniści - Polacy popełnili wiele komunistycznych zbrodni. To prawda, że na Polakach. Ale sprawców Polaków także było zbyt wielu.
Kiedy to nastąpi?
- Nie wiem. Czy Rosjanie będą zdolni do odrzucenia komunizmu nie tylko deklaratywnie, ale także wewnętrznie? Przecież my też mamy wśród nas Polaków, którzy świętują 22 lipca i PKWN, snują bardzo pozytywne narracje o gen. Jaruzelskim i stanie wojennym. Odrzucenie komunizmu jest trudnym procesem. Czy Rosjanie potrafią temu podołać? To jest problem społeczeństwa, polityków, elit i cerkwi, która nie może w systemie totalitarnym dostrzegać tylko i wyłącznie ateizmu. My mieliśmy Jana Pawła II i kardynała Wyszyńskiego, którzy z potępieniem komunizmu i totalitaryzmu, a więc i ateizmu nie mieli żadnych trudności. Rosjanie potrzebują takich hierarchów w swojej cerkwii. Może Przesłanie w tym pomoże?
Czy rosyjska Cerkiew przy pomocy polskiego Kościoła katolickiego może być takim narodowym sumieniem, który uświadomi obywatelom narodu rosyjskiego zło komunizmu jego w całej krzywdzie?
- To Przesłanie może stać się szansą, pod warunkiem, że hierarchowie polskiego Kościoła katolickiego oraz my sami będziemy mieli świadomość naszej odpowiedzialności za wywieranie w tej sprawie swoistej presji nie tylko wobec Polaków. W Przesłaniu czytamy, że w imieniu Kościoła katolickiego w Polsce i Cerkwi prawosławnej w Rosji zwracamy się ze słowami pojednania. To znaczy, że hierarchowie obu wyznań nie tylko "wzywają", lecz zamierzają dać "dobry przykład" takiej postawy. Polscy biskupi uczestniczyli w nabożeństwach w cerkwi. Czekam na podobne gesty ze strony hierarchów prawosławnych. Bez takich zachowań nic się nie zmieni. Jeśli to Przesłanie mamy traktować poważnie to powinno zostać ono odczytane 9 września nie tylko w polskich kościołach, lecz także w rosyjskich cerkwiach. Brak takiego symetrycznego gestu zmniejsza wiarygodność Przesłania. Jesteśmy za nie odpowiedzialni, a to oznacza także wymagania i odważną presję nie tylko wobec Polaków, lecz także wobec Rosjan.
Z listem do biskupów niemieckich było podobnie. I reakcja drugiej strony, chociaż nie od razu, ale jednak nastąpiła.
Czy funkcjonariusze komunistycznych służb mają świadomość wyrządzonych innym krzywdy i bycia też ofiarami zbrodniczego komunizmu?
- Ofiarami w takim sensie, że zostali skrzywdzeni, czy dlatego, że jako sprawcy stali się ostatecznie ofiarami?
Ofiarami, że dali się omamić czy zastraszyć, że poświęcili życie czemuś fałszywemu, czemuś co było z gruntu złe, zbrodnicze.
- Nie wiem. Ale, aby mieć poczucie, że było się ofiarą w sytuacji, gdy było się zarazem sprawcą zła, trzeba przejść długą drogę poznania prawdy o sobie. Nie wszystkim jest to dane. Ale społeczna presja, debata, poczucie narodowej wspólnoty mogą ten proces ułatwić. My tu, w Polsce mamy przecież podobny problem. Do dzisiaj obowiązuje swoista "zmowa milczenia" tych, którzy mordowali. I tolerancja wobec sprawców, wyrażana akceptacją pomników, czy nazw ulic osadzonych w komunistycznej tradycji. Presja suwerennej, demokratycznej i praworządnej Polski jest wciąż za słaba, by to zmienić. Liczba "nieznanych sprawców" i znanych zbrodniarzy wcale nie uległa zmniejszeniu,. Nie sądzę, by czuli się ofiarami komunizmu. Dostrzegam raczej wrogość wobec "solidaruchów" i "moherów". Niestety. Ale może się mylę? Może bywa także inaczej?
Rozmawiał Jarosław Wróblewski

