Swoją wizytę w Krakowie odwołał prezydent USA Barack Obama. Jak donosi „Washington Times”, uzyskany w ten sposób czas przeznaczył na grę w golfa. Czy tak postanowił zrealizować obietnicę, którą poprzedniego dnia złożył Polakom? - Michelle i ja w dalszym ciągu zachowujemy Polaków w naszych myślach i modlitwach i będziemy ich wspierać na wszelkie sposoby, gdy dochodzą do siebie po tej strasznej tragedii.
Prezydent USA nie wpisał się również do księgi kondolencyjnej w polskiej ambasadzie. Honor Ameryki uratowali sekretarz stanu Hillary Clinton i wiceprezydent Joe Biden, składając wizytę w ambasadzie.
Nieobecność gości zza oceanu wydaje się jednak zrozumiała. Większe wątpliwości może budzić odwołanie udziału przez delegacje z państw zachodniej Europy. Zabrakło m.in. kanclerz Niemiec Angeli Merkel, księcia Karola, prezydenta Francji Nicolasa Sarkozy’ego, premiera Włoch Silvia Berlusconiego, prezydenta Austrii Heinza Fischlera i premiera Hiszpanii José Zapatero. Nie przybyli również przewodniczący Komisji Europejskiej José Manuel Barroso i prezydent UE Herman Van Rompuy.
Nieobecność przedstawicieli zachodnich elit ostro skomentował prezydent Czech Vaclav Klaus. - Zrozumiałbym, że nie przyjechał kanadyjski premier czy gubernator generalny Australii..., lecz to, że nie przyjadą niektórzy Europejczycy, że nikt nie przyjedzie z Brukseli, to jest dla mnie niewybaczalne. Dowodzi to, że wszelkie mówienie o jedności europejskiej to jedynie puste słowa.
Niemiecka kanclerz wracając w piątek z USA przez wiszącą chmurę pyłu wulkanicznego zmuszona była lądować w Lizbonie. W sobotę poleciała stamtąd do Rzymu, skąd udała się do Bolzano w południowym Tyrolu, a w niedzielę autobusem wróciła do Berlina.
Z Watykanu nie dotarł dziekan kolegium kardynalskiego, kard. Angelo Sodano. Jego homilię odczytał z kartki nuncjusz apostolski abp Józef Kowalczyk.
Niebezpieczne warunki atmosferyczne nie przestraszyły kilku przywódców światowych. Prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew do Krakowa przyleciał iłem 96, prezydent Niemiec Horst Köhler śmigłowcem, prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz samolotem rządowym, była premier Ukrainy Julia Tymoszenko czarterem, natomiast premier Maroka Abbas El Fassi cessną 560.
Miedwiediew postanowił „przybyć za wszelką cenę, lecąc na niskiej wysokości, pod chmurą” – napisał włoski dziennik „La Repubblica”.
Przedstawiciel emira Kuwejtu z powodu burzy piaskowej musiał zawrócić. Goście z Australii z powodu tejże burzy również zatrzymali się w Dubaju.
Niektórzy politycy dojechali do Krakowa samochodami i, co znamienne, byli to przywódcy państw Europy Środkowej i Wschodniej. Taki środek lokomocji wybrali były prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko, prezydent i premier Węgier - Laszlo Solyom i Gordon Bajnai - a także prezydent Czech Vaclav Klaus, prezydent Słowacji Ivan Gasparovic i prezydent Łotwy Valdis Zatlers.
Największą determinację w dotarciu na pogrzeb swojego przyjaciela wykazał prezydent Gruzji Micheil Saakaszwili. Z Waszyngtonu do Krakowa dotarł okrężną drogą. W niedzielę przed południem wylądował w Rzymie, stamtąd poleciał do Polski z przesiadkami w Turcji i na Ukrainie. Zdążył na uroczystość wprowadzania trumien na Wawel. Gruzińska pierwsza dama Sandra Roelofs-Saakaszwili przyjechała do Krakowa przed południem, po 13-godzinnej podróży samochodem z Brukseli. Uważała Marię Kaczyńską za najlepszą przyjaciółkę spośród wszystkich pierwszych dam, jakie znała.
Po artykułach w prasie amerykańskiej, włoskiej i niemieckiej, w których ostro skrytykowano nieobecność zachodnich przywódców w Krakowie, niektórzy zaczęli się tłumaczyć. Np. szef NATO Anders Fogh Rassmusen i przewodniczący Komisji Europejskiej Jose Manuel Barroso zaczynali swoje poniedziałkowe konferencje od wyrażenia żalu, że nie dotarli na pogrzeb Marii i Lecha Kaczyńskich.
MJ/GW/Washington Times/rp.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

