W sierocińcu w Makijewce pod Donieckiem mieszkają dzieci, których rodzice są chorzy na AIDS, albo zmarli z powodu tej choroby. Elton John śpiewał tam na tle tęczowej flagi, a potem spotkał się z dziećmi - informuje "Rzeczpospolita".
Jak powiedział później, jeden z chłopców - 14-miesięcznym Lew - podbił jego serce. Dotychczas piosenkarz wykluczał adopcję ze względu na swój wiek i regularne wyjazdy na trasy koncertowe, ale jego 46-letni partner David Furnish chciał mieć dziecko. Nalegał, by Elton zmienił zdanie.
– Ja mówiłem "nie", bo mam 62 lata i myślałem, że ze względu na wyjazdy i styl życia, który prowadzę, być może nie byłoby to dobre dla dziecka – powiedział piosenkarz telewizji Sky News. – Dziś jednak zobaczyłem Lwa i bardzo chciałbym go adoptować. Lew podbił też serce Davida i byłoby cudownie, gdybyśmy mogli założyć rodzinę – dodał.
Jak zaznaczył piosenkarz, na zmianę jego zdania w sprawie adopcji wpłynęła też niedawna śmierć klawiszowca Guya Babylona, z którym pracował przez wiele lat, a który zmarł na atak serca. – W ostatnim tygodniu straciłem jednego z największych przyjaciół. Czy może być lepsza okazja, by go zastąpić? – mówił.
AJ/Rz
Ważne lektury:
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »




