„Co złego w nazwaniu papieża "chu...em"?” - zastanawia się publicystka. „W kraju, gdzie jak pokazują statystki co czwarty, piaty mąż zwraca się do swojej żony per "ty kur...o" to chyba jedyny sposób wyrażenia ekspresji, który każdy zrozumie?” - rozwija swoją myśl. A za chwilę pewnie będzie narzekać, jak dostanie maile, w których ktoś określi ją słowami podobnymi do tych, których ona używa...
Ale my na Frondzie powstrzymamy się jednak od wyrażenia ekspresji na temat pani Michalik i nazwania jej słowami, które ona sama uznaje za absolutnie dopuszczalne w odniesieniu do papieża.
TPT/natemat.pl
