Ekspert: Rosja jest bezbronna - zdjęcie
27.03.12, 12:59

Ekspert: Rosja jest bezbronna

10

Sedesy ze złota, kości słoniowe zdobione brylantami, pałace w Londynie i podmoskiewska Rublowka, zarobki urzędników 10 razy większe niż wypłacane przez państwo renty i zasiłki, naród klepiący biedę – oto co tak naprawdę Rosja mogłaby przeciwstawić Stanom Zjednoczonym w hipotetycznym konflikcie. Powyższe słowa można by przypisać rosyjskiej opozycji, która przegrała niedawne wybory, gdyby nie fakt, że eksperci wojskowi w Rosji biją na alarm o złym stanie rosyjskich Sił Zbrojnych, a więc i bezpieczeństwa narodowego.

 

Sergiej Griniajew, doktor nauk technicznych i generalny dyrektor Centrum Prognoz i Ocen Strategicznych, odpowiada na pytania dotyczące zdolności rosyjskiej armii do obrony swojego kraju.

 

„Swobodnaja Pressa”: USA mają niekwestionowaną światową przewagę w dziedzinie wojskowości. Jak silna jest w rzeczywistości amerykańska armia i flota? Czy rzeczywiście „taki diabeł straszny, jak go malują”?


Sergiej Griniajew: Tak, amerykańskie siły zbrojne są dziś największą potęgą na świecie. Nie tylko dlatego że budżet wojenny w USA przewyższa budżety wojenne wszystkich innych krajów razem wziętych. Armia USA jest także najlepiej wyposażoną w wysokie technologie armią na planecie. Kompleks wojskowo-przemysłowy USA jest jednym z najważniejszych dostawców zaawansowanych technologii na rynek, co zapewnia Stanom przewagę technologiczną. W Rosji natomiast uważa się, że przedsiębiorstwa kompleksu obronno-przemysłowego nie są w stanie odegrać znaczącej roli w modernizacji gospodarki – przez ostatnie miesiące Rosjanie słyszą z ust najróżniejszych urzędników tylko o tym, jak źle mają się sprawy obrony kraju i jak kiepska broń jest w nim produkowana.

 

Ciekawe byłoby porównanie ilości publikacji w zakresie nauk wojskowych w USA i innych krajach, np. w Rosji. Jedyny rosyjski dziennik naukowy z tej dziedziny, „Wiestnik Akademii wojennych nauk”, nie ma wystarczających środków na utrzymanie nakładu w ilości czterech numerów rocznie. Ani Sztab Generalny, ani Ministerstwo Obrony nie mają funduszy na wydawanie publikacji. Bo i po co? Już dawno uznano, że nauki wojskowe to nonsens (przede wszystkim dlatego, że nie zawsze poddają się one komercjalizacji). Tymczasem Stany Zjednoczone są odmiennego zdania – dlatego przez ostatnie kilkadziesiąt lat opracowały rzetelnie sformułowane teorie nie tylko w zakresie wojenno-strategicznej reorganizacji świata, ale również uzasadnione naukowo podejścia do formowania swoich sił zbrojnych. USA w trakcie licznych konfliktów między państwami stale testują nowinki z dziedziny wiedzy operatywno-strategicznej, ciągle z czegoś rezygnują, coś dopracowują. Dzięki temu armia amerykańska ma dokładne pojęcie o narodowych interesach swojego kraju, o państwach, które mają bronić bądź podbijać, jak również o sojusznikach i przeciwnikach USA. W Rosji od dawna tego nie ma – wystarczy spojrzeć na losy stosunków z jej najwierniejszym sojusznikiem, Białorusią.

 

Obecnie wśród specjalistów wojskowych (zarówno w Rosji, jak i na Zachodzie) dużą popularnością cieszy się pojęcie „sieciocentryczności” (określające sposób organizacji systemów dowodzenia, umożliwiający utrzymywanie świadomości sytuacyjnej dzięki stworzeniu całościowej kontekstualnej struktury informacyjnej oraz zaangażowania możliwie największej liczby źródeł informacji pierwotnej – red.). Twierdzi się nawet, że współczesne Siły Zbrojne Rosji są formowane na podstawie tej koncepcji. Ale proszę zwrócić uwagę: czy w Rosji została opublikowana chociaż jedna praca w tym nurcie? Nie ma takich publikacji. A więc na czym opiera się formowanie „nowego oblicza” Sił Zbrojnych? Nie wiadomo. Tymczasem w Stanach ten kierunek został nie tylko dokładnie zbadany i zaaprobowany, ale został również wzięty za podstawę szeregu koncepcji wojskowo-strategicznych. Poza tym istnieje kilka konkurujących ze sobą szkół naukowych, co daje możliwość zapoczątkowania procesu ewolucyjnej selekcji najlepszych idei.

 

Swego czasu dowódca Sztabu Generalnego, Nikołaj Makarow, odpowiadając na pytanie profesorów Akademii Nauk Wojennych o podstawach formowania „nowego oblicza” Sił Zbrojnych, stwierdził, że reforma wojskowa jest realizowana jednocześnie z pisaniem nowej doktryny wojennej. A więc napisano, dajmy na to, jeden paragraf – i od razu jest on wprowadzany w życie w armii... Powstrzymam się od komentarza.

 

Czy Ameryka ma swoją piętę achillesową?

Oczywiście. Ma ją każdy system zbudowany przez człowieka, a siły zbrojne to system duży i złożony. Jeśli mówić o Siłach Zbrojnych USA, to ich słabość kryje się właśnie w gigantycznej przepaści technologicznej między Stanami a resztą świata. Poza tym na zdolność rozwiązywania postawionych zadań negatywnie wpływa tendencja armii USA do prowadzenia działań bojowych w komfortowych warunkach przy minimalnych stratach (jest to, zresztą, kolejna konsekwencja przepaści technologicznej, między innymi w kwestii zabezpieczenia tyłowego). Z tego powodu kierownictwo resortu wojskowego USA jest obecnie bardzo zaniepokojone rozwojem u potencjalnych przeciwników środków oraz metod prowadzenia wojny asymetrycznej. Do takich metod należą np. zasady prowadzenia walki informacyjnej, prowadzenie operacji dywersyjno-terrorystycznych wobec obiektów infrastruktury krytycznej itd.

 

Może zostały jeszcze takie dziedziny wojskowości, w których Rosja wychodzi na prowadzenie? Czy jest to już tylko daleka przeszłość?

Niestety, należy z żalem stwierdzić, że w drugiej dekadzie XXI w. Rosja w sferze wojskowej nie ma praktycznie nic, co mogłoby jej zapewnić jakąkolwiek przewagę. Kosmonautyka, dotychczas narodowa chluba Rosji, została pogrzebana w jubileuszowym dla niej roku 2011. Spośród 32 startów rakiet pięć było awaryjnych. O innej dumie narodowej, lotnictwie, zapomnieliśmy już kilka lat temu… W ubiegłym roku nasze czołgi, potomków legendarnych T-34, również uznano za niezdolne do wypełniania postawionych przez nimi zadań – w odróżnieniu od potomków faszystowskich „tygrysów”, tzn. czołgów „Leopard”, których zakup planuje Ministerstwo Obrony Rosji.

 

Ogólnie rzecz biorąc, idealnie pasuje to do ogólnej sytuacji, czyli braku jasno określonych wytycznych dotyczących formowania wojska, braku jednoznacznego rozumienia zagrożeń i wyzwań dla bezpieczeństwa kraju, jego interesów. Bardzo trudno zrozumieć, co właściwie trzeba zamówić od przedsiębiorstw kompleksu obronno-przemysłowego. Skoro nie rozumiemy stojących przed nami zadań, to jak możemy zdecydować, czy dany model broni nadaje się do ich wypełnienia, czy też nie?

 

Czyżby było aż tak źle?

Chciałbym mimo to zwrócić uwagę na pewien unikalny element naszego wojska – ludzi. Pomimo wszystkich trudności z reformą wojskową udało nam się na razie zachować unikalny system przygotowania elity rosyjskiej armii – żołnierzy desantu i specnazu. A wydarzenia w Libii pokazały, że to właśnie jednostki specjalne są dzisiaj w stanie wpływać nie tylko na sytuację taktyczną, ale również na przebieg i zakończenie wojny ogólnie. Tylko że broń będą miały najprawdopodobniej z NATO.

 

Wielu ekspertów uważa, że do roku 2020 rosyjskie pociski balistyczne nie będą w stanie dosięgnąć Ameryki. Czy to prawda?

Tak, ja również tak uważam. Nasza „jądrowa tarcza” – na razie jeszcze chroni Rosję. Ale z każdym rokiem rozwój zwykłych środków rażenia szybko posuwa się naprzód. Bliski jest dzień, kiedy wskutek ataku unieszkodliwiającego nasze środki obronne nie będziemy w stanie odpowiedzieć kontratakiem za pomocą sił jądrowych. Jeśli chodzi o broń jądrową, to jest jeszcze jedna bardzo znacząca kwestia – psychologiczna. Trzeba mieć niezachwianą stanowczość przy jej użyciu, wiedząc, że może to doprowadzić do zniszczenia cywilizacji – a to wymaga posiadania absolutnie wyjątkowej osobowości, którą nie każdy posiada…

 

Jednak jestem zwolennikiem tezy, że siły jądrowe nie będą nigdy użyte (za wyjątkiem hipotetycznego przypadku terroryzmu jądrowego). Mimo wszystko w dzisiejszych czasach ta sławetna przewaga technologiczna pozwala osiągać cele wojenno-polityczne bez użycia konwencjonalnych środków. Istniejące obecnie skuteczne techniki manipulacji opinią społeczną, pobudzania aktywności powstańczej, prowokowania kryzysów ekonomicznych oraz inne sposoby „walki czwartej generacji”, o których pisano już na łamach portalu „Swobodnaja Pressa”, zostały zaaprobowane w wielu krajach, które są gotowe użyć ich przeciwko Rosji.

 

(...)

 

kresy.pl

Komentarze (10):

anonim2012.03.27 13:44
<p>Polska powinna mieć jak najlepsze stosunki z Chinami.Tak myślę.</p>
anonim2012.03.27 14:06
<p>Miejmy nadzieje, że jeśli kiedyś Chiny napadną Rosję, to p&oacute;jdzie im tylko o część azjatycką Rosji. Rosja okrojona do części europejskiej byłaby dużo korzystniejszym partnerem do rozm&oacute;w dla kraj&oacute;w Europy środkowo-wschodniej.</p>
anonim2012.03.27 14:25
<p>Sam fakt, że martwią się swoją obronnością, jest objawem zdrowia. Chcą o nią dbać, analizuja problemy i (jednak) przeznaczają na nią duże kwoty. Na formacje ofensywne, nanasze nieszczęście, r&oacute;wnież.</p>
anonim2012.03.27 14:33
<p>Jeśli w Rosji oficjelnie m&oacute;wi się o słabości sił zbrojnych, to znaczy, ze władza szykuje się do ich rozbudowy. Przygotowuje opinię publiczną na wydatki.</p> <p>Jakże to tak, żeby Matuszka była bezbronna?</p> <p>.</p> <p>Kupią trochę zaawansowanej technologii, a potem będą powielać w tysiącach.</p> <p>.</p> <p>Szarlej:</p> <p>\"Miejmy nadzieje, że jeśli kiedyś Chiny napadną Rosję\"</p> <p>Też mam taką nadzieję. I nie musi być z wielkim \"bum\", to może być proces chińskiej dominacji ekonomiczno - demograficznej w azjatyckiej części Rosji.</p> <p>Ale niech łotry zapamiętają raz na zawsze, ze nie wystarczy ziemię zdobyć i pompować z niej gaz, rabować surowce. Trzeba jeszcze dbać o jej rozw&oacute;j, o ludzi , infrastrukturę.</p> <p>.</p> <p>Pozdrawiam !</p>
anonim2012.03.27 15:22
<p> <p>&nbsp;\"Kosmonautyka, dotychczas narodowa chluba Rosji, została pogrzebana w jubileuszowym dla niej roku 2011. Spośr&oacute;d 32 start&oacute;w rakiet pięć było awaryjnych.\"</p> <p>&nbsp;</p> <p>Owszem były awaryjne, ale nie zmienia to faktu, że statki Sojuz są obecnie jedynymi na świecie, zdolnym dowieźć załogę na ISS. Reszta ludzkości została z tyłu &nbsp;w czarnej d. i korzysta z transportu Rosjan. I z tego pan ekspert powinien być dumny. Ja bym była, gdyby m&oacute;j kraj był w tej dziedzinie monopolistą, a nie krakała, że \"kosmonautyka zostałą pogrzebana\".</p> <p>ESA (europejski odpowiednik NASA) &nbsp;dzierżawi rosyjskie rakiety Sojuz kt&oacute;re startują już z Gujany Francuskiej. To wciąż rosyjskie rakiety na usługach ESA. Nikt raczej nie powiedziałby o europejskich rakietach Sojuz. Ale czy to ma aż tak wielkie znaczenie? Najważniejsze jest to że Sojuzy są tanie i &nbsp;dowożą. Faktycznie program badań kosmicznych został okrojony, a od ponad 40 lat jedynymi statkami towarowymi są Progressy a załogowymi kolejne modyfikacje trzyosobowego i jednorazowego Sojuza, ale proszę zobaczyć co zrobił O\'Bama z amerykańskimi projektami. Rosyjski program kosmiczny jest może słabo przewidywalny aby dać wiarę że &nbsp;wszystkie pomysły uda się zrealizować w terminie, ale plan budowy zrobotyzowanej bazy na Księżycu jest realny. Ma być ona w całości zasilana energią słoneczną, posiadać stację telekomunikacyjną, część badawczą, część technologiczną, automatyczny pojazd i wydzieloną strefę dla lądowań i start&oacute;w.Już teraz &nbsp;buduje się na dalekim wschodzie Syberii kosmodrom Wostocznyj kt&oacute;ry ma uniezależnić Rosję od dzierżawy \"kazachskiego\" Bajkonuru. To właśnie stamtąd ma startować &nbsp;nowa rosyjska ciężka rakieta Rus-M z zupełnie nową załogową kapsułą PPTS. Statek ten będzie m&oacute;gł pomieścić aż sześciu kosmonaut&oacute;w. Będzie to kapsuła wielokrotnego użytku i będzie transportować załogę na ISS oraz na orbitę Księżyca. Pierwszy start bezzałogowy planowany jest na lata 2015/2016 a załogowy w roku 2018.Rosjanie zapowiadają też opracowanie napędu nuklearnego kt&oacute;ry pom&oacute;głby w szybszej realizacji międzynarodowej załogowej misji na Marsa w (według ich plan&oacute;w) wczesnych latach 30-tych XXI w. Jeśli chodzi o ISS to Rosja rozważa oddzielenie swoich moduł&oacute;w przed planowaną w 2028 roku deorbitacją i przekształcenie ich w odrębną niezależną i w pełni rosyjską stację. Amerykańska część stacji nie może istnieć bez tej rosyjskiej ze względu na brak odpowiednich system&oacute;w podtrzymywania życia.W tej chwili, w kosmonautyce liczy się właśnie Rosja i jej wsp&oacute;łpraca przy projektach np. z Chinami, czy ESA i ofc USA.</p> <p>Temat uzbrojenia i strategii wojennej nie interesuje mnie bo uważam go za nudny, więc nie komentuję. &nbsp;Ale tak się składa, że \'loty kosmiczne\' to moje hobby i nie będzie mi tu żaden \'ekspert\' wciskał kitu.To właśnie Rosja, jako jedyna, została na kosmicznym placu boju, a reszta ludzkości korzysta z rosyskiej technologii, bo sama takowej nie posiada i nie jest w stanie wznieść się na orbitę.&nbsp;</p> </p>
anonim2012.03.27 16:29
<p>Sandra102:</p> <p>Z faktu, że ROsja ma super plany na podb&oacute;j kosmosu, jeszcze nic nie wynika. Plany muszxą być, żeby zapewnić budzety w kompleksie wojskowo-przemysłowym. A zdolność do realizacji tych plan&oacute;w, to zupełnie inna sprawa.</p> <p>Rosyjski przemysł kosmiczny, jak zauważyłaś, trzyma się na technologii ( i wiedzy specjalist&oacute;w) sprzed 40 lat. Fakt, że jeszcze istnieje, wynika bardziej z oddania kadry naukowc&oacute;w, niż z porządnego&nbsp; finansowania przez państwo. Nieststy, nie da się na dłuzszą metę jechać na entuzjastach, bez inwestycji w technologię, w całe zaplecze zakład&oacute;w przemysłowych, w badania podstawowe.&nbsp; A przemysł w Rosji ulega degradacji, Rosja traci technologiczne możliwości budowy zaawansowanych myśliwc&oacute;w, łodzi podwodnych, rakiet balistycznych itd. Park maszynowy jest stary, nie kształci się specjalist&oacute;w. To generalny problem kraj&oacute;w surowcowych, gdzie opłaca się tylko sprzedaż gazu. Do tego dochodzi demoralizacja i prywata oligarchii, kt&oacute;ra stara się z resztek przemysłu Rosji jak najwięcej wydoić dla siebie ( i zamieszkać na włoskiej Riwierze).</p> <p>.</p> <p>Nie jest tak, że program kosmiczny istnieje w oderwaniu od reali&oacute;w gospodarczych i \"nudnej\" strategii wojennej. Niestety, wbrew romantycznemu mitowi, podb&oacute;j kosmosu zawsze był pochodną wyścigu zbrojeń. I wraz z nim - kończy się.</p> <p>.</p> <p>Pozdrawiam !</p>
anonim2012.03.27 16:30
<p>Dr.doktorek, nawet dwa razy! Najpierw w 1610, potem w 1812 (co prawda wtedy &nbsp;razem z Napoleonem, ale też się liczy). Jeśli tendencja się zachowa, to Moskwę zdobędziemy w 2014 :)</p>
anonim2012.03.27 17:28
<p>Wciąż jeszcze Rosjanie dysponują tysiącami rakiet z głowicami jądrowymi. Tymi zabawkami mogliby zniszczyć cały świat. Wystarczy przypomnieć, z jak potworną siłą eksplodowała Car Bomba na początku lat 60. XX w. A to była tylko jedna bomba.</p>
anonim2012.03.27 20:44
<p>Nie lekceważcie Rosji. To jest tylko &nbsp;chwyt propagandowy... Rosja jest wciąż mocarstwem światowym i nie wolno jej lekceważyć ani &nbsp;wierzyć w te bajeczki o rzekomej bezbronności. Rosja była i jest nadal mocarstwem z ambicjami imperlialnymi. Rosja jest groźna wciąż. A dla nas szczeg&oacute;lnie.</p>
anonim2012.03.28 0:18
<p>Jest tu jakaś zagwozdka. Być może Rosjanie tak płaczą nad stanem swojej armii bo chcą pozyskać jakieś technologie z zachodu. Być może uznali, że tego i owego do pełni szczęścia im jeszcze brakuje. Ciekawe ile takich prac dotyczących strategii działań wojennych wychodzi w ramach wewnętrznych ok&oacute;lnik&oacute;w.</p>