Dr Ślizień-Kuczapska dla Fronda.pl: Fizjologia jest niezależna od tego, czy ktoś jest katolikiem czy nie - zdjęcie
28.11.13, 12:00

Dr Ślizień-Kuczapska dla Fronda.pl: Fizjologia jest niezależna od tego, czy ktoś jest katolikiem czy nie

10

Portal Fronda.pl: Jaki jest stan wiedzy lekarzy ginekologów w kwestii naturalnych metod rozpoznawania płodności? Rozmowy z wieloma kobietami dowodzą, że na hasło NPR czy, wyrażając się bardziej precyzyjnie, MRP ginekolodzy reagują zdziwieniem albo kpiną. Czy lekarze otrzymują choćby podstawową wiedzę o naturalnych metodach?

 Dr Ewa Ślizień-Kuczapska: Ta wiedza jest bardzo znikoma, ograniczona. W programie kształcenia lekarzy, w tym lekarzy ginekologów i lekarzy rodzinnych, ta tematyka w zasadzie w ogóle nie jest poruszana. Czynimy wszelkie możliwe starania, aby to zmienić i od dwóch lat na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym rozpoczęły się fakultety w zakresie metod rozpoznawania płodności (www.fakultetymrp.wum.edu.pl). Podobne zajęcia o różnym zakresie tematycznym i czasowym pojawiają się na uczelniach medycznych w Białymstoku, Gdańsku i Poznaniu. Podobnie rzecz się ma z promocją zdrowia prokreacyjnego poprzez cykliczne konferencję na WUM (www.zdrowie­_prokreacyjne.wum.edu.pl).

NPR przez lata był uznawany za coś bardzo zacofanego, wiedzę kościółkową, która jest niewiarygodna, nienaukowa, niepraktyczna i nieefektywna jeśli chodzi o odłożenie poczęcia. Dziedzina dotyczącą promocji zdrowia prokreacyjnego oraz troski i opieki nad nim przez lata miała marginalne znaczenie. Ta wiedza jest ograniczona także dlatego, że nie ma zbyt wielu źródeł, z których można by ją czerpać. Są braki w naukowych publikacjach na ten temat w poczytnych pismach medycznych. Bierze się to stąd, że tematyka ta nie cieszyła się zainteresowaniem, była niepopularna, wręcz śmieszna. Tymczasem dziś, w erze zimy demograficznej w Europie… okazuje się wręcz priorytetowa. Co robić, aby Europa nie stała się kontynentem wymarłym?Niewiele jest jednak ludzi, którzy chcieliby przekazywać tę wiedzę i prowadzić nad nią badania. Brak źródeł finansowania takich projektów, dominacja mainstreamu promującego antykoncepcję i in vitro każe nam patrzeć na zdrowie prokreacyjne i płodność ludzką jako obiekt manipulacji… nie zaś z troską i próbą działań profilaktycznych. Trudne docieranie z wiedzą na temat fizjologii płodności ludzkiej oraz metod rozpoznawania płodności wiąże się z obawa przed ujawnianiem swoich poglądów na ten temat i lęku przed napiętnowaniem.Obecnie wiele zawdzięczamy zainteresowaniu naprotechnologią. Wprowadzenie tej nowej dziedziny wiedzy do świadomości polskiego środowiska lekarskiego poskutkowało tym, że lekarze, zajmujący się przede wszystkim diagnostyką i terapią niepłodności, poczuli się w jakiś sposób zagrożeni. Okazało się, że u części par, zwłaszcza z dłuższym stażem małżeńskim oraz takich, które przechodziły już liczne procedury in vitro, doszło do poczęcia m.in. dzięki zastosowaniu naturalnych metod rozpoznawania płodności oraz NaProTECHNOLOGY. Ten niewątpliwy sukces na razie garstki polskich lekarzy, stosujących w swej praktyce NaPro, choć nadal ośmieszany w środowisku lekarskim, niezaprzeczalnie staje się faktem!!! Umiemy pomóc części tych małżeństw, które nie znalazły pomocy w klinikach in vitro i to trwale - część z tych par ma później kolejne potomstwo. Wszystko dzieje się m.in. dzięki zastosowaniu tzw. modelu Creighton, czyli jednej z metod rozpoznawania płodności, która staje się świetnym narzędziem diagnostyki i terapii małżeńskiej niepłodności...

Jaki wpływ na aktualny stan wiedzy o NPR ma rozwój technologii i medycyny? Czy NPR to już metoda opracowana na podstawie solidnej wiedzy medycznej, czy może jest to dziedzina rozwojowa, w której jeszcze dużo jest do odkrycia/uzupełnienia?

To jest dziedzina, która może cały czas się rozwijać. Ta wiedza opiera się na fizjologii, ale okazuje się, że język ciała kobiety nie musi służyć jedynie do określania czasu płodnego i niepłodnego, zawężając stosowanie tej wiedzy do planowania poczęcia. Ta dziedzina nauki może znaleźć ogromne zastosowanie w tej sferze, którą zajmuje się naprotechnologia, czyli w diagnostyce i terapii różnych schorzeń kobiecych oraz ocenie zagrożenia i monitorowaniu zdrowia kobiety. Okazuje się, że bardzo wiele sygnałów płynących z ciała kobiety to jednocześnie sygnały, mówiące o różnych zagrożeniach zdrowotnych. To niekoniecznie musi być równoznaczne z niepłodnością, ale może być sygnałem mówiącym o jakimś zagrożeniu. Mam tu na myśli choroby ogólnoustrojowe- metaboliczne, a nawet nowotworowe. Wiedza o NPR rozwija się, daje nowe możliwości, problem w badaniach, których się nie robi. W Polsce nie istnieje żaden ośrodek naukowy, który prowadziłby takie badania. Nasza wiedza opiera się na badaniach zagranicznych. Tu się może jeszcze dużo wydarzyć. To już się dzieje. Lekarze, którzy negują wszelkie procedury przeciw życiu w swojej praktyce widzą ogromne zastosowanie NPR, jako narzędzia monitorowania zdrowia kobiety.

NPR często jest kojarzony z Kościołem, przez co wiele traci (mówi się nawet o „watykańskiej ruletce”). Często z naturalnych metod rozpoznawania płodności korzystają ludzie niewierzący, którzy cenią sobie względy ekologiczne. Większość kursów dotyczących NPR to jednak kursy przeprowadzane w duchu katolickiego spojrzenia na płodność i małżeństwo. Czy są szkolenia albo podręczniki, które przekazują wiedzę o naturalnych metodach rozpoznawania płodności z pominięciem katolickiego światopoglądu?

Fizjologia jest niezależna od tego, czy ktoś jest katolikiem czy nie. Bez względu na to, czy szkolenia będą prowadzone przez stowarzyszenia, które identyfikują się z chrześcijańskim światopoglądem (jak np. Liga Małżeństwo Małżeństwu, Iner, Miłość i odpowiedzialność), to takie organizacje jak Polskie Stowarzyszenie Nauczycieli Naturalnego Planowania Rodziny czy Towarzystwo Odpowiedzialnego Rodzicielstwa nie odnosi się wprost do chrześcijańskich korzeni, bo to nie o to chodzi. Chodzi przede wszystkim o biologię, fizjologię. To, czego się uczymy, opiera się na wiedzy o ciele człowieka, wiedzy o płodności mężczyzny i kobiety, oznakach tej płodności, wreszcie wiedzy na temat tego, kiedy jest najlepszy czas na poczęcie dziecka (tzw. okno płodności). Mój pogląd na temat tego, kiedy zaczyna się ludzkie życie tak naprawdę nie jest związany z etyką chrześcijańską, ale z faktem biologicznym! Tu jest podobnie. Fizjologia płodności opiera się na prawach biologicznych. To, że łączymy ją z etyką chrześcijańską ma na celu uwrażliwienie ludzi na szacunek dla życia ludzkiego od momentu poczęcia. Ludzka seksualność jest czymś fizjologicznym, dobrym, ale jednocześnie ma również służyć prokreacji. Seks nie jest więc sportem, ale nieodłącznym elementem życia małżeńskiego, związanym z możliwością poczęcia dziecka, prokreacją. Oderwanie seksu od prokreacji prowadzi do wielu patologii i tragedii ludzkich np. ciąż u małoletnich, aborcji, przemocy w rodzinie, chorób przenoszonych drogą płciową i problemów z niepłodnością, zaburzeń psychicznych i psychologicznych,samobójstw, uzależnień, związków nieformalnych np. konkubinatów, negacji małżeństwa, rozwodów... Te fakty nie wynikają z etyki chrześcijańskiej, ale z obserwacji społeczeństwa! Negacja wartości to destrukcja. Te wszystkie zjawiska związane są z brakiem szacunku do własnej płodności i seksualności, traktowania siebie i tzw. partnera nie przedmiotowo, ale podmiotowo, jako „coś” do użycia, zaspokojenia chwilowej przyjemności, ale bez odpowiedzialności. To nie ma nic wspólnego z etyką. chrześcijańską, ona jednak pojawia się, bo mocno podkreśla godność ludzkiego życia. Wspieramy się nią. PSN NPR czyli Polskie Stowarzyszenie jest organizacją całkowicie świecką, a prowadzone przez nie kursy odbywają się poza parafiami. A że często takie szkolenia odbywają się przy parafiach? Nie ma pieniędzy, aby prowadzić je w innych warunkach. Nie ma programów, które umożliwiałby pracę nauczycielom NPR w poradniach, lekarze nie współpracują z instruktorami NPR i wobec szeroko promowanej antykoncepcji od razu ją przepisują . Mam nadzieję, że takie poradnie z czasem pojawią się przy przychodniach i szpitalach w całej Polsce.

Rozm. AK

Przydatne linki: 

www.psnnpr.com

www.iner.pl

www.npr.pl

 

CZYTAJ TAKŻE: 

 

ISKK: Połowa praktykujących systematycznie katolików dopuszcza stosowanie antykoncepcji

 

Pan Bóg nie jest sadystą!

 

Pary stosujące NPR rozwodzą się 20 razy rzadziej niż te, które stosują antykoncepcję

 

NPR to katolicka hipokryzja?

 

"Świadomość ponad połowy wierzących oraz praktykujących katolików w Polsce nie jest ukształtowana zgodnie z modelem katolickim"

 

Piotr Kwiatkowski dla Fronda.pl: Ludzie stosujący NPR są zacofani? Czas podnieść głowę i pokazać, że jesteśmy normalni!

Małgorzata Mąsiorska dla Fronda.pl: MRP uczą odpowiedzialnego rodzicielstwa, a nie postawy zamknięcia na nowe życie

Więcej informacji na ten temat na Wszystkooseksie.pl oraz TUTAJ

Komentarze (10):

anonim2013.11.28 17:19
Życzę powodzenia jeżeli opierasz się o Freuda.
anonim2013.11.28 17:34
"Czy lekarze otrzymują choćby podstawową wiedzę o naturalnych metodach?" Oto dylemat. Aż się uśmiałem. Czy pytający ma choć mgliste pojęcie o przedmiotach wykładanych na medycynie? A reakcja większości ginekologów na takie pytanie ... ma dziwić?
anonim2013.11.29 9:11
Dywagacja czy naukowo doskonalsza jest antykoncepcja czy npr nic tu nie da. Lepiej przyznać że obie kwestie są traktowane przez (czy to antykoncepcyjne czy npr-owkie góru) traktowane typowo po ludzku, czyli albo działa przyzwyczajenie albo większe korzyści (finansowe), albo prawdziwa chęć pomocy bliźniemu. Wszyscy fachowcy oczywiście podstawową wiedzę marketingową posiadają i zgodnie twierdzą że należą do trzeciej grupy. Przyznam szczerze że nie zawsze jest to prawdą i w tym (czyli w marketingu) leży problem. Niestety najsłabsze przygotowanie marketingowe mają ci od npr-u.
anonim2013.11.29 9:26
Wench- nie masz zielonego pojęcia ani o Freudzie, ani o tym jak "działa człowiek". To co piszesz o oddzieleniu płodności od seksu jako wyznaczniku postępu jest trywialne. Parę lat temu ludzie o podobnym do Twojego poziomie wiedzy mądrzyli się o elektryfikacji wsi.
anonim2013.11.29 12:55
"Seks jest do zaspokojenia popędu a nie do żadnych duchowych doznań o jakich się tu często wypisuje". Dla ludzi martwych duchowo powyzsze zdanie moze wydawac się prawdą. Dla wierzącego juz nie i co gorsza wierzacy nie da rady przekonac niewierzacego bo wiara i sfera duchowa dla tego drugiego to abstrakcja. I tu jest glowny problem. Osoba wierzaca miewa wątpliwosci i wtedy potrafi poczuc co czuje ateista i go zrozumiec w jakims stopniu. Ateista niestety nie jest w stanie choc w malym stopniu poczuc co odczuwa wierzący i stąd tak ciężko dyskutowac jednym z drugimi. "bo tylko zwierzęta i ortodoksi religijni widzą w seksie tylko prokreacje :)" to jest nie prawda i nie ma nic złego w czerpaniu przyjemności z seksu, jakiś głupi stereotyp sie utrwalił; wierzący widza w seksie na raz prokreacje, przyjemnosc i pogłębienie duchowej więzi, no ale znowu nie oczekuje że to zostanie zrozumiane przez osobę niewierząca dla której brzmi to pewnie po prostu głupio
anonim2013.11.29 15:02
Doskonale rozumiem fakt, że biorąc pod uwagę światopogląd można uznać cokolwiek, w tym antykoncepcje farmakologiczną lub mechaniczną za niewłaściwą czy grzeszną. I że można do tego starać się przekonywać inne osoby. Ale nie rozumiem zupełnie dlaczego osoby przedstawiające taki światopogląd muszą udowadniać w niby naukowy sposób tezy o szkodliwości bądź nieskuteczności pewnych środków powodując, że dla ogromnej większości odbiorców przekazu będzie to paplanina, niewiele warte pomieszanie jakiś wymysłów pseudonaukowych z ideologią. I tak wciąż zamiast mówić o tym, że coś jest po prostu złe ze swojej natury, mówi się, że jest np. nieskuteczne lub szkodliwe przytaczając idiotyczne argumenty, które przeciętny człowiek może obalić powołując się na swój rozum i doświadczenie, co czyni całość przekazu niewiarygodnym. Prezerwatywa jest zła i koniec, a nie to że przez jej pory przeskoczy plemnik i zapłodni komórkę jajową, albo nie daj boże jakiś wirus, oraz że powoduje rozwody, seks przedmałżeński, samobójstwa i alkoholizm.
anonim2013.11.29 23:32
@Wench "Prezerwatywa jest zła i koniec" Ta siła argumentów.. Głupiś, bo nie da się namawiać ludzi do nieużywania prezerwatyw przytaczając argumenty wyssane z palca. Jedyny argument jest światopoglądowy i jako taki jest jedynym racjonalnym w tym przypadku.
anonim2013.11.30 9:47
Kolejny artykuł w którym do propagowania NPR autor posługuje się manipulacją. Poniższe zabiegi są nieuczciwe: - wrzucanie aborcji i antykoncepcji do jednego worka, żeby niewątpliwym złem aborcji ustawić w gorszym świetle antykoncepcję, - sugerowanie, że jest zależność przyczynowo-skutkowa miedzy antykoncepcją a wieloma patologiami tego świata, - przedstawianie NPR jako lekarstwa na niż demograficzny, - bezzasadne twierdzenie, że antykoncepcja w przeciwieństwie do NPR wiąże się z brakiem szacunku do drugiej osoby. " Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi." (Mt 5:33-37)
anonim2013.12.1 12:18
@Wench Ja nie uważam antykoncepcji za coś złego, tylko zwracam uwagę na to, że jedyną możliwością przekonania mnie do nieużywania antykoncepcji nie są bajania o prezerwatywie i samobójstwach, tylko jak już to ewentualna próba przekonania mnie do zakazu ze względów religijnych. Próby przekonania osób używających antykoncepcji do rezygnacji z niej bo się rozwiodą, wpadną w narkomanie i potem popełnią samobójstwo jest absurdem.
anonim2013.12.3 9:04
Wench- tam, gdzie jak piszesz "antykoncepcja rozwija się z postępem" kurczy się społeczeństwo ( w sensie materialnym- demograficznie i funkcjonalnym- słabnie więź społeczna). To taki "postęp", po którym następuje koniec. To co piszesz o oddzieleniu seksu od płodności jako wyznaczniku postępu jest trywialne nie dlatego, że ja nie podzielam tego pogladu ale dlatego, że jest oparte na powierzchownej wiedzy, właśnie takiej na poziomie trivium.