„Katyń 1940 i Smoleńsk 2010 oczami Węgrów, jako symboliczne połączenie polskich losów, patriotyzmu i polskiej ofiary". Pomnik o takim przesłaniu odsłonięto na Węgrzech w godzinę „W” w 66. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego. Upamiętnia on dwie masakry Polaków – zbrodnię katyńską oraz katastrofę w Smoleńsku. Monument stanął w miejscowości Tatabánya i został sfinansowany przez mieszkańców miasta. Jak mówią inicjatorzy jego powstania pomnik powstał z potrzeby serca, jako „gest solidarności Węgrów, mieszkańców Tatabányi z Polakami przeżywającymi stratę swojego prezydenta i wielu patriotów”. Przemawiający podczas uroczystości odsłonięcia pomnika samorządowiec Miklós Petrássy powiedział, że Stowarzyszeniu Historycznemu w Tatabánya „nie protokół, nie oficjalny protokół kazał upamiętnić te zdarzenia”. - Nasze stowarzyszenie chciało dać wyraz wyjątkowej wartości polsko-węgierskich więzi historycznych – mówił. Podkreślał podobieństwa wydarzeń z polskiej i węgierskiej historii, takich jak Powstanie Warszawskie i Powstanie Węgierskie z 1956 roku. Wspomniał również, że tak jak Polacy ginęli w Katyniu, bo byli Polakami, tak wielu Węgrów wymordowano tylko z powodu ich narodowości. Podkreślił, że okoliczności śmierci wielu znakomitych Węgrów wciąż nie są do końca znane. - Czy długo jeszcze nie będziemy wiedzieć, co się wydarzyło wiosną tego roku w smoleńskiej przestrzeni powietrznej? - pytał.
Pomnik upamiętniający polskie ofiary Katynia i Smoleńska stanął w bardzo ważnym miejscu dla mieszkańców Tatabányi, przy placu Aradskich Męczenników. Plac upamiętnia przywódców antyhabsburskiego zrywu węgierskiego lat 1848-1849. Po upadku powstania wielu jego przywódców zostało skazanych na śmierć. Żonami dwóch z nich były Polki. Dla upamiętnienia 13 generałów, którzy zostali straceni, na placu postawiono trzynaście drewnianych słupów pamiątkowych. Są one wykonane na wzór starowęgierskich słupów nagrobnych. 1 sierpnia 2010 roku stanął jeszcze jeden słup - upamiętniający śmierć polskich obywateli. - Wyrazem szacunku dla bratniego narodu polskiego jest to, że polski pomnik postawiliśmy obok pomnika najbardziej szanowanych męczenników naszej historii – tłumaczył Petrássy. Jak zaznaczył, węgierska ludność chciała w ten sposób złożyć hołd również polskim legionistom, którzy pod dowództwem generała Bema walczyli w 1848 roku o wolność Węgrów.
Pomnik odsłonięty w 66 lat po rozpoczęciu Powstania Warszawskiego jest również wykonany na kształt węgierskiego słupa nagrobnego. Jego szczyt ma kształt polskiej rogatywki wojskowej, pod nią znajduje się fragment przypominający tabernakulum z krzyżem. Pośrodku słupa znajduje się polskie godło państwowe. Poniżej wyrzeźbiono napis informujący o zbrodni katyńskiej oraz katastrofie smoleńskiej. „Pamięci 22 tysięcy polskich męczenników zamordowanych w 1940 r. w Katyniu oraz ofiar polskiej katastrofy lotniczej pod Smoleńskiem w 2010 r.” - głosi napis na pomniku.
Jak mówili uczestnicy uroczystości, pomnik ma być jedną z form pokazania, że Polska ma na Węgrzech wielu przyjaciół, szczególnie w Tatabányi. Od czasów Austro-Wegier w regionie i samym mieście osiedlali się polscy górnicy, a wielu z nich zachowało polskie zwyczaje i język. Dlatego w tym regionie wciąż żyje tak wiele osób przyjaznych Polsce. One po katastrofie smoleńskiej spotykały się spontanicznie pod pomnikiem Jánosa Esterházy'ego w Tatabányi. Dawały wtedy wyraz swojej solidarności z Polakami. Dają go zresztą do dziś, przynosząc codziennie pod polski pomnik świeże kwiaty i zapalając pod nim znicze.
Ambasada nie znalazła czasu
W trakcie uroczystości pomnik został poświęcony przez tytularnego kanonika miasta, ks. László Nagy'ego. Podczas odsłonięcia monumentu obecni byli mieszkańcy Tatabányi, miejscowa Polonia, poczet sztandarowy historycznego polonijnego Legionu im. gen. Józefa Wysockiego, węgierskie wojsko i intelektualiści. Uroczystość rozpoczęła się odegraniem hymnów państwowych Węgier oraz Polski. Przemówienia wygłosili przewodniczący Samorządu Mniejszości Polskiej w Tatabányi József Zabraczki, przedstawiciel miejscowego Stowarzyszenia Ochronnego Miklós Petrássy oraz Imre Molnár z ambasady węgierskiej w Polsce. Ich mowy dotyczyły głównie II wojny światowej, zbrodni katyńskiej oraz przyjaźni polsko-węgierskiej.
Miklós Petrássy swoją przemowę zakończył apelem. - Proszę przyjąć odsłonięty teraz monument z taką miłością, z jaką my uczestniczyliśmy w jego tworzeniu. I proszę obecnych tu polskich gości, aby przekazali innym, że tu, w Tatabánya, żyją przyjaciele narodu polskiego – skwitował. Niestety, apel ten nie dotarł do polskich władz. Na uroczystości, mimo wystosowanych zaproszeń, nie pojawił się nikt z ambasady RP na Węgrzech. Podczas uroczystości odczytany został list, jaki minister Jan Ciechanowski napisał do uczestników uroczystości oraz fundatorów pomnika. Żaden z pracowników polskiej ambasady w Budapeszcie nie znalazł czasu, by wziąć udział w uroczystym odsłonięciu pomnika upamiętniającego śmierć tysięcy Polaków.
„To skandal”
Zdaniem Ryszarda Czarneckiego, takie zachowanie polskiej ambasady to „grzech zaniedbania polskiej dyplomacji”. - Nie jest to wina samych ambasadorów. To konsekwencja tego, co dziś robi polski rząd, aby uczcić pamięć poległych w smoleńskiej katastrofie. Przecież to pan Sikorski chciał dożynać watahy, wypowiadał się o politykach PiS w sposób niebywale agresywny. Oczywistym jest, że przykład idzie od góry, dyplomacja widzi zachowanie ministra. Mimo, że nie kontynuuje on teraz swojej retoryki, to jednak zły przykład pozostał. Myślę, że gdyby w Polsce panowała inna atmosfera wokół katastrofy smoleńskiej, dyplomaci nie zlekceważyliby węgierskiej inicjatywy – mówi Frondzie.pl europoseł Czarnecki.
Budowa pomnika upamiętniającego zbrodnię katyńską oraz katastrofę smoleńską to nie tylko piękny gest solidarności z Polakami, ale również rodzaj promocji polskiej historii. Tym bardziej dziwi brak kogokolwiek z polskich oficjeli na uroczystości odsłonięcia monumentu. - Dyplomacja RP wielokrotnie inspirowała tworzenie pomników czy innych form upamiętniania Polaków w wielu krajach świata. Tymczasem teraz, kiedy inicjatywa wychodzi od samych Węgrów, kiedy wykładają na to swoje własne pieniądze, z polskiej ambasady nie przychodzi nikt, aby powiedzieć im proste “dziękuję”. Jest to absolutny skandal – zaznacza europoseł Ryszard Czarnecki.
Pomnik odsłonięty 1 sierpnia to nie jedyna inicjatywa Węgrów związana z katastrofą smoleńską. 1 października w słowackich Parkanach (po słowacku Szturowo) Węgrzy chcą wmurować tablicę upamiętniającą Andrzeja Przewoźnika. Ma ona powstać obok pomnika Jana III Sobieskiego, którego budowę wspierał aktywnie zmarły tragicznie sekretarz generalny Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. Monument, powstały 1 października 2009 roku, upamiętnia bitwę pod Parkanami z 1683 roku, w której polsko-austriackie wojsko pokonało oddziały tureckie, otwierając drogę Węgrom do wyzwolenia spod tureckiej okupacji.
Oby tym razem, 1 października, pracownicy polskiej ambasady byli mniej zajęci. Może znajdą czas na wzięcie udziału w uroczystości upamiętnienia Andrzeja Przewoźnika.
Stanisław Żaryn
ZOBACZ GALERIĘ Z UROCZYSTOŚCI ODSŁONIĘCIA POMNIKA!

