– Niemieckie koleje zamierzają u nas zarabiać, ale bardzo dużo zarobiły podczas okupacji Polski – mówi "Rzeczpospolitej" prezes Polskiego Związku Byłych Więźniów Politycznych Hitlerowskich Więzień i Obozów Koncentracyjnych, Stanisław Zalewski. – Chcemy, by przekazały jakieś kwoty na pomoc humanitarną dla byłych więźniów i robotników przymusowych – dodaje.

Według niemieckiej organizacji Pociąg Pamięci, Deutsche Bahn (wówczas Reichsbahn) zarobiła podczas wojny równowartość 500 mln euro, deportując i wywożąc obywateli polskich do obozów koncentracyjnych do tzw. Generalnej Guberni lub na roboty do Niemiec. – To był makabryczny proceder i mam nadzieję, że niemieckie koleje wreszcie zadośćuczynią swoim ofiarom – uważa Hans-Rüdiger Minow z Pociągu Pamięci, niemieckiej organizacji, która zajmuje się upamiętnieniem udziału niemieckich kolei w zbrodniach Hitlera. – Ci ludzie straszliwie cierpieli, a dziś często znajdują się w trudnej sytuacji finansowej. To ostatnia chwila, bo coraz więcej z nich umiera.

- Pomysłodawcom radzę zwrócić się o pomoc do posłów, którzy mogliby w tej sprawie zgłosić interpelację do MSZ. To by nadało sprawie większy ciężar gatunkowy – mówi były więzień Auschwitz i pełnomocnik ds. międzynarodowych premiera Donalda Tuska, Władysław Bartoszewski. - Za czasów rządu Jerzego Buzka wydobyliśmy od przemysłu niemieckiego dodatkowe pieniądze dla robotników przymusowych. Wynająłem dwóch żydowskich adwokatów z Nowego Jorku. Sprawie nadaliśmy wymiar międzynarodowy: dotyczyła Polaków, ale również Żydów i innych. Dzięki temu zabiegowi i pomocy tych adwokatów wygraliśmy. Ofiary dostały zadośćuczynienie – dodaje były minister spraw zagranicznych.

 

sks/Rzeczpospolita

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »