Michał Szułdrzyński, "Rzeczpospolita": Dobrze się stało, że krzyż, usunięty sprzed Pałacu Prezydenckiego, trafił wreszcie do kościoła św. Anny. Bez wątpienia lepiej, żeby znajdował się on w tym kościele niż w pałacowej kaplicy. Duża część konfliktu wokół tego krzyża w sposób naturalny już wygasła. Przeniesienie go do kościoła św. Anny nie zmieni więc wiele w nastrojach społecznych.
Prezydent Bronisław Komorowski w jednym z ostatnich wywiadów powiedział, że chce się wywiązać z umowy, która została zawarta w sprawie krzyża. Jej częścią było jego przeniesienie, ale zawiera ona również zobowiązanie do godnego upamiętnienia tego, że krzyż przed Pałacem stał, że modlili się przy nim ludzie i że celebrowano przy nim żałobę narodową.
Pałac Prezydencki wykonał kilka małych gestów dot. upamiętnienia katastrofy smoleńskiej, które na pewno nie satysfakcjonują jednak strony przeciwnej. Mamy wmurowaną pospiesznie tablicę na ścianie Pałacu, mamy tablicę w samym Pałacu, wreszcie od dziś pomnik na Powązkach. Jednak to wciąż nie o to, myślę, chodziło, nie ma jednego upamiętnienia, o którym mówili ludzie modlący się pod krzyżem. Mam wrażenie, że Kancelaria Prezydenta wykonała kilka kroków, by konflikt rozwiązać, i one są warte docenienia. Problem polega jednak na tym, że strona, która stała przy krzyżu, nie będzie usatysfakcjonowana.
W propozycji osób gromadzących się wokół krzyża pomnik miał dotyczyć nie tylko samej katastrofy, ale również jej ofiar i wszystkich wydarzeń, które miały miejsce na Krakowskim Przedmieściu. W związku z tym nie uważam, by przeniesienie krzyża do św. Anny mogło osłabić głos tych, którzy chcą postawienia pomnika na Krakowskim Przedmieściu. Ten postulat dalej będzie aktualny, choć nie wiadomo, czy po tych małych krokach Pałacu Prezydenckiego uda się go dobrze uzasadnić.
Moralna odpowiedzialność za zrealizowanie porozumienia ws. krzyża ciąży na sygnatariuszach tej umowy, czyli Kancelarii Prezydenta, Kurii Warszawskiej i harcerzach. Wiadomo jednak, że harcerze oraz Kuria nie są w stanie doprowadzić do godnego upamiętnienia katastrofy smoleńskiej. W związku z tym największa odpowiedzialność w tej kwestii spoczywa na Pałacu Prezydenckim oraz stronie rządowej.
Not. żar
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

