Whatcott rozprowadzał broszury ze zdjęciami skutków chorób najczęściej przenoszonych drogą płciową w wyniku kontaktów homoseksualnych osób tej samej płci. Za rozprowadzenie ulotek na terenie uniwersytetu, Whatcott został zatrzymany przez policję i osadzony w areszcie. "Funkcjonariusz policji na początku powiedział mi, że mnie aresztują i zatrzymują na podstawie tzw. formularza 10 ustawy zdrowotnej. Później powiedział mi, że będą mnie musieli osadzić w zakładzie psychiatrycznym. To przypomina mi, jak leczono chrześcijańskich dysydentów w starym ZSRR"- napisał na swoim blogu działacz.
Whatcott przekonuje, że przygotował ulotki i je rozdawał w odpowiedzi na orzeczenie ministra edukacji, która wielokrotnie podkreślała, że rodzice w domu, a także szkoły wyznaniowe nie będą mogły nauczać dzieci i młodzieży o tym, iż akty homoseksualne są grzeszne. W rozmowie z LifeSiteNews działacz dodał, że do tej pory żadna jego ulotka nie wzbudziła takiego oporu władz, jak ta, która zawierająca zdjęcia, ilustrujące medyczne skutki praktyk homoseksualnych. Whatcott za swoje działanie otrzymał karę w wysokości 115 dol. Oficjalnie za brak zmiany adresu w prawie jazdy. Chyba w „takim” świecie trafienie do psychuszki nie jest niczym złym. W końcu mieszkańcy domu wariatów nie wiedzą, że są wariatami. Nienormalna jest dla nich osoba z zewnątrz…
Ł.A/LSN

