Geninazzi przytacza słowa włoskiego dystrybutora filmu, którego zdaniem w Italii doszło do swoistego "bojkotu" dzieła polskiego reżysera. - Ten przepiękny film przypomina jedną z najbardziej okrutnych i najmniej znanych zbrodni XX wieku, nie szczędząc żadnego szczegółu tej grozy, ale jednocześnie nie popadając w nienawiść - ocenia Geninazzi, który od ponad 20 lat relacjonuje najważniejsze wydarzenia polityczne i kulturalne w Polsce. Stwierdza następnie, że "tylko nielicznym szczęściarzom udało się zobaczyć" film, ponieważ wyświetlany jest w zaledwie 12 kinach we Włoszech. - Jak to możliwe, by podobne arcydzieło nie znalazło dla siebie miejsca poza wąskimi kręgami czy klubami filmowymi? - pyta Geninazzi.

Film Wajdy przygotowano w 40 kopiach. W Rzymie wyświetlany był w trzech kinach, obecnie - w jednym. Zaledwie kilka dni temu w Mediolanie ludzie stali na seansie "Katynia", a kilkaset osób nie dostało biletów i już go nie obejrzało, bo zszedł z ekranów. - "Katyń" to film, który należałoby wyświetlać we wszystkich szkołach, jako wkład do odzyskania tej "historycznej pamięci", o której politycy i wychowawcy mówią zawsze z taką emfazą - napisał włoski publicysta. Jego zdaniem film Wajdy jest "relegowany, ignorowany i subtelnie bojkotowany". - Jest się czego wstydzić: po Sowietach udało nam się ponownie ocenzurować Katyń - podsumował Luigi Geninazzi.

 

JaLu/PAP

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »