A jak powinna ona wyglądać, zdaniem Aleksandra Bugli? Odpowiedź jest bardzo prosta: nie powinno być na niej modlitwy, bowiem jest ona „formą narzucenia narracji, w jakiej definiuje się Boga i człowieka”, nauczyciel nie powinien im mówić o dogmatach, Niepokalanym Poczęciu, sakramentach czy cudzołóstwie (bo dzieci nie zrozumieją), a już broń Boże nie powinien wymuszać na nich poznania treści z katechizmu. Program religii „powinien być wolny od wszechobecnej interpretacji Kościoła katolickiego” - uzupełnia Bugla, który jest zdania, że wymóg, by w szkole nauczał on religii katolickiej, oznacza, że wymaga się od niego bycia „inkwizytorem”.

 

Czym zatem zająć powinien się katecheta? „Jako filozof religii widziałbym nauczanie religii jako podawanie uczniom wiedzy o różnych religiach” - oznajmia Bugla i uzupełnia, że jego zdaniem nie powinien formować wiary, bo uczeń sam ma decydować, w jakim kierunku pójdzie... Słowem Aleksander Bugla chciał uczyć w szkole religioznawstwa i jest zaskoczony, że odpowiedzialni za nauczanie religii uznali, że nie wypełnia on swoich obowiązków. I zdecydowali, że nie powinien on pracować jako katecheta. Jeśli coś w całej tej sytuacji zaskakuje, to jedynie to, że przez siedem lat Bugla religii uczył.

 

Tomasz P. Terlikowski