Nie będę owijał w bawełnę i powiem wprost jak wygląda procedura aborcji przez częściowe urodzenie, którą stosuje się pod koniec ciąży, kiedy dziecko w łonie matki jest już całkowicie rozwinięte. Otóż „lekarz” wywołuje u „pacjentki” akcję porodową i za pomocą szczypiec wyciąga dziecko przez kanał rodny kobiety. Kiedy w macicy znajduje się już tylko główka przebija nożyczkami potylicę i urządzeniem przypominającym odkurzacz wysysa z niej mózg. Główka się zapada i już można bez problemu usunąć to co pozostało, czyli – nie ma tutaj miejsca na gładkie słówka – ludzkie zwłoki. Drastyczne? Barbarzyństwo? Bestialstwo? Oj tam, przecież to w kilkunastu amerykańskich stanach i w wielu krajach Europy (Skandynawia) całkowicie legalna procedura medyczna. Wykonywana przez lekarzy (których raczej powinno się nazwać katami) mających dyplomy i cieszących się zaufaniem i poważaniem w swoim środowisku. Prezydent Obama chce przecież tylko by stała się ona legalna w całym kraju, chce by kobiety miały do niej dostęp bez względu na zasobność swoich portfeli. To przecież postęp w czystej postaci, wyrównywanie szans i usuwanie barier. Jeżeli Barrack Obama wywalczy reelekcję w nadchodzących wyborach prezydenckich to żadne dziecko nie będzie przed urodzeniem bezpieczne w matczynym łonie. Żadne, nawet te chciane i oczekiwane, bo kobieta w ostatnim trymestrze ciąży może się przecież rozmyślić, może mieć zaburzenia emocjonalne związane z ciążą, może ulec naciskom. 

 

Jeszcze w tym tygodniu Sejm RP ma zająć się dwoma projektami nowelizacji ustawy aborcyjnej. Jeden, autorstwa polityków Solidarnej Polski zakłada zakaz usunięcia ciąży ze względów medycznych. Drugi, przygotowany przez Ruch Palikota znosi wszystkie zakazy i dopuszcza aborcję stosowaną jako środek antykoncepcyjny – na każde życzenie kobiety. Trzeba zrobić wszystko aby to ten pierwszy projekt stał się obowiązującym prawem, trzeba naciskać posłów, lobbować a przede wszystkim modlić się i pościć w tej intencji. Amerykański przykład pokazuje, że dopuszczenie mordowania nienarodzonych to równia pochyła, stroma ścieżka w dół, na której końcu jest piekło opisane niegdyś przez Philipa K. Dicka w opowiadaniu „Przedludzie”...

 

Alexander Degrejt