Komisja senacka przygotowała raport, w którym wskazuje, że w kilku stanach Australii konieczne jest przygotowanie prawa dotyczącego dawców materiału genetycznego. Zawiera on 32 rekomendacje, które powinny zostać wprowadzone w życie.

Jedną z nich jest prawo do poznania własnego pochodzenia przez dzieci, szczególnie takie, które chcą zawierać związki małżeńskie. Jak wskazuje komisja część z nich może się obawiać biorąc ślub, że zawiera go ze swoim genetycznym przyrodnim rodzeństwem. A jest to o tyle możliwe, że od jednego dawcy czasem pochodzi nawet dwadzieścioro dzieci. Raport przypomina także, że ludzie mają prawo do poznania własnej tożsamości, także biologicznej.

Tak jak w innych tego typu raportach, także i tu nie brakuje silnie nacechowanych emocjonalnie wypowiedzi dzieci poczętych tą metodą. – Nie jestem nawet w stanie opisać, jak odczłowieczające i wywołujące bezsilność były poszukiwania wiedzy o moim biologicznym ojcu. Wiedza o nim i o mojej rodzinie od strony ojca jest w jakieś szafce, ale nie ma do niej dostępu. Ja nie ma prawa do informacji o mojej rodzinie, moich korzeniach, mojej tożsamości – podkreśla jedna z cytowanych w raporcie kobiet.

Raport niewątpliwie spotka się z ostrym atakiem przemysłu prokreacyjnego, bowiem wskazuje między innymi, że proces akredytacji klinik zapłodnienia in vitro jest nieprzejrzysty. A także domaga się zakazu transportu spermy.

TPT

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »