Beth Wessel-Kroeschell, demokratyczna polityk ze Stanów Zjednoczonych od lat walczy o to, by przypadkiem, ktoś nie spróbował odebrać kobietom prawa do zabijania ich dzieci. Planned Parenthood przyznał jej już nawet kilkakrotnie tytuł „mistrza” walki o prawo do wyboru. I właśnie ta pani oznajmiła, że także kolka (wedle definicji jest to sytuacja, w której niemowlę płacze dłużej niż trzy godziny dziennie) może być uznane przez kobietę za powód do zabicia własnego, nienarodzonego jeszcze dziecka.

- Chcę wam powiedzieć – grzmiała na republikańskich zwolenników utrudnienia procedur zabijania dzieci – że my kobiety wiemy dużo o dzieciach. Kochamy je. Uwielbiamy. Ale wiemy także, jakie wyzwania one ze sobą niosą. One mogą mieć kolkę, mogą nie spać w nocy, mogą przynieść wyzwania wychowawcze i edukacyjne, mogą mieć defekty pourodzeniowe i kłopoty zdrowotne, a listę tę można kontynuować. I tylko kobieta wie, gdzie są jej granice, ile może znieść. My wiemy, na co jesteśmy gotowe fizycznie i emocjonalnie, czy w ogóle jesteśmy gotowe na rodzicielstwo. I dlatego my mamy prawo do podejmowania decyzji [w sprawie zabicia dzieci] - oznajmiła Beth Wessel-Kroeschell.

I nie ma co ukrywać, że ta pani rzeczywiście jest „mistrzem”. Żeby uznać, że powodem do zabicia dziecka może być fakt, że w przyszłości będzie ono płakać z powodu kolki, albo będzie miało kłopoty w nauce trzeba być mistrzec zbydlęcenia, albo mówiąc wprost trzeba być mistrzem demonerki. Ludzkimi motywami takich poglądów nie da się wyjaśnić.

TPT/LifeNews.com