Uważa Pan, że referendum w Warszawie jest potrzebne?
Tak.
Wybiera się Pan?
Niestety należę do tej grupy osób, które w Warszawie spędzają większą część swojego życia, ale nie jestem tu zameldowany. Gdybym mógł na pewno bym się wybrał.
Dlaczego?
Ponieważ Hanna Gronkiewicz-Waltz jest fatalnym prezydentem.
A konkretniej co to znaczy?
Trudno nawet mówić co jest najważniejsze, bo przyczyn jest całe mnóstwo. Kilka takich, które się dla mnie najbardziej liczą to po pierwsze całkowicie nie spełnione plany dotyczące inwestycji, gigantyczne opóźnienia w tych, które się już rozpoczęły – tak jak druga linia metra, niektóre są kompletnie nietknięte i niestety chodzi głównie o inwestycje, które miały na celu ułatwienie życia ludziom. Do tej pory pamiętam obietnice dotyczące budowy kilku, bo nie jednego nawet, parkingów podziemnych w centrum. Nie ma żadnego. Pierwszy dopiero zaczął powstawać w ciągu ostatnich miesięcy przy Placu Teatralnym i jest na jakimś najbardziej wstępnym etapie – dzieje się to po tylu latach rządów Hanny Gronkiewicz-Waltz. Bez szczegółów można powiedzieć o opóźnieniach dotyczących dróg wszelkiego rodzaju, Mostu Północnego, itd.
Czy coś jeszcze?
To już bardzo dużo. Druga sprawa – niebywała wręcz arogancja wobec mieszkańców. To się objawia w bardzo wielu wypowiedziach samej Pani prezydent i jej urzędników, a także w ich decyzjach. Jedną z takich osób, które najbardziej utrudniają życie, a wydają się wręcz nieusuwalne, jest miejski inżynier ruchu, którego pani Prezydent wciąż trzyma na stanowisku – chodzi o Janusza Galasa, z którego się wszyscy kierowcy w Warszawie śmieją, który podejmuje często absurdalne decyzje prowadzące do kolejnych utrudnień w ruchu. Dotykają one oczywiście nie tylko kierowców, ale też pasażerów transportu publicznego. Inny przykład takiej arogancji to jest niedawna wypowiedź szefowej biura edukacji, która indagowana w sprawie zajęć dodatkowych w przedszkolach i możliwości opłacania ich przez rodziców powiedziała, że w Warszawie tak nie będzie i koniec. Jeszcze inna taka kwestia to jest dla przykładu sprawa wytyczania miejsc parkingowych i określania strefy płatnego parkowania. Przypomnijmy sobie ile było awantur tego dotyczących chociażby na Ochocie. Urzędnicy robili to kompletnie bez ładu i składu. Wiadomo było, że jest tam deficyt miejsc parkingowych mimo to wytyczano je tak, że od razu odpadało ich 40 proc. Mieszkańcy się buntowali, doprowadzali w końcu do jakichś rozmów, ale gdyby nie to mielibyśmy praktykę rodem z PRL-u. Urzędnicy coś wymyślili i tak ma być.
Trzeci powód dla którego trzeba iść na referendum to fakt, że Hanna Gronkiewicz-Waltz kompletnie nie ogarnia miasta zarówno w sensie organizacyjnym jak i strategicznym. Nie ma żadnego planu. Wystarczy spojrzeć jak Warszawa wygląda. Lata jej rządów to są lata absolutnie chaotycznego rozwoju. Miasto nie ma żadnej swojej linii, żadnego wyrazu. Są sprzedawane przez miasto kolejne miejsca pod inwestycje, a jednocześnie nie powstaje infrastruktura. Podam patologiczny przykład z okolic własnej redakcji, która znajduje się na Służewie Przemysłowym,. Stanowi on teraz gigantyczne zagłębie biurowe kompletnie pozbawione infrastruktury drogowej, ponieważ miasto pozwoliło na budowę ogromnych biurowców, a jednocześnie w żaden sposób nie przebudowało otoczenia, które jest takie samo kiedy tam stało kilka fabryk, czyli dziesięć czy piętnaście lat temu. Hanna Gronkiewicz-Waltz nie ogarnia żadnej z tych spraw – nie ma żadnej wizji dla miasta. Tej wizji się nie da się odtworzyć z tego co ona robi.
A co z architekturą?
To kolejny punkt – w planowaniu przestrzennym panuje kompletny chaos, a nawet powiedziałbym, że syf w przestrzeni Warszawy. Nie udało się nic zrobić ze skandalicznym wysypem reklam, które po prostu niszczą estetycznie to miasto. To jest dramat co się pod tym względem w Warszawie dzieje. Nie ma także żadnego spójnego planu architektonicznego. Warszawa jest chaotycznym zlepkiem różnych koncepcji, projektów i inwestycji. Nikt nad tym nie panuje. Być może to jest najważniejsze, ponieważ zaniedbania z dnia dzisiejszego przetrwają dziesiątki lat co najmniej. Te szkody, które powstały w przestrzeni publicznej za rządów Hanny Gronkiewicz-Waltz będą bardzo długo nie do naprawienia. To po prostu tak zostanie.
Jeśli jest tak źle to dlaczego wciąż spotykamy wielkich miłośników obecnej pani Prezydent?
Myślę, że przyczyna jest psychologiczna. Część osób i to jest też symptom dotyczący całego kraju, jest wyćwiczona do myślenia minimalistycznego. To jest pewien myślowy schemat, który przebiega mniej więcej tak. Cieszmy się z tego co mamy, bo mogłoby nic nie być, poza tym wszędzie indziej też są problemy. Oczywiście jeśli bierzemy jakąś relatywną miarę tego co się dzieje, zawsze znajdziemy sobie punkt odniesienia, który nam pokaże, że rzeczywiście jest znakomicie. Popatrzmy na Warszawę, a potem zobaczmy, jak źle jest w Tiranie. I co wychodzi? No faktycznie w Tiranie jest dużo gorzej! A to znaczy, że w Warszawie jest znakomicie. Ale przecież to nie o to chodzi. Ja mam inne podejście – uważam że w Polsce da się wiele rzeczy zrobić, normalnie rozsądnie zaplanować. Jeżeli tak się nie dzieje to nie tłumaczmy sobie, że przecież coś jednak się dzieje, coś w końcu otwarto. Mamy prawo mieć do władzy pretensje, że po prostu czegoś nie robi dobrze. Są oczywiście przykłady ludzi tak dobrze wyćwiczonych w tym myśleniu, że się potrafią cieszyć, że stoją w korku. Bo jak stoją w korku to oznacza, że ktoś, coś, gdzieś buduje, ale to nie jest naturalny sposób myślenia, to jest myślenie wyćwiczone głównie poprzez tresurę medialną. Takie myślenie odrzucam i domagam się tego by traktować mieszkańców z szacunkiem i żeby mieć wizję dla miasta.
Rozmawiał Tomasz Rowiński
