27.07.18, 11:30fot. via Kremlin.ru

Czerska przeciw reparacjom. W obronie interesu Niemiec

,,Jeśli PiS w środku wakacji ni stąd, ni zowąd spuszcza ze smyczy posła Arkadiusza Mularczyka i wyciąga temat odszkodowań za II wojnę światową, to coś się dzieje. Co?'' - pyta na łamach ,,Gazety Wyborczej'' Bartosz T. Wieliński, ,,ekspert'' dziennika z Czerskiej od spraw niemieckich.

,,Jeden z unijnych dyplomatów mówił mi [...], że sprawa reparacji pokazuje temperaturę stosunków między rządem PiS oraz Berlinem i Brukselą. Skoro Mularczyk milczał, temperatura utrzymywała się w granicach normy'' - pisze autor.

Wieliński nawiązuje do propozycji Mularczyka o zniesieniu immunitetu procesowego Niemcom, tak, by Polacy mogli pozywać ich przed polskimi sądami o odszkodowania. ,,Stratedzy PiS najwyraźniej uznali, że podczas zaostrzenia relacji z UE trzeba pokazać wyborcom, iż partia jest nieustraszona. I skoro Unia straszy Polskę Trybunałem i zamrożeniem funduszy, to my odpowiemy salwą z pozwów przeciwko Berlinowi'' - pisze dziennikarz.

Wreszcie autor przechodzi do sedna - i broni niemieckiego interesu w sprawie reparacji. Bo jego zdaniem skoro Polska domaga się reparacji, to ,,ktoś może zażądać rekompensat za majątki deportowanych po wojnie Niemców. A może nawet zacząć rozmowę o rewizji granic'' - pisze.

Dokładnie tych argumentów używają niemieccy historycy i politycy, krytykując reparację. Straszą nas odebraniem ziem zachodnich, obciążeniem finansowymi kosztami.

,,Wyborcza'' sięga po niemiecką propagandę - byle tylko uderzyć w PiS i ustrzec Berlin przed niewygodami sprawy reparacji.

,,Niemcy mieli pełną świadomość, że ta sprawa wisi nad nimi jak miecz Damoklesa. Używali różnych sposobów i podstępów, żeby tę sprawę przewlekać'' - mówił niedawno o sprawie reparacji poseł Arkadiusz Mularczyk.

Z kolei w rozmowie z portalem Fronda.pl poseł wspominał o strach Polski w czasie II wojny światowej: ,,

Jeżeli chodzi o straty Rzeczypospolitej możemy mówić tylko o szacunkach. Nawet po wojnie Rzeczypospolita, czy PRL nie był w stanie w sposób dokładny i precyzyjny powołać. Trzeba pamiętać, że Rzeczypospolita straciła 48% swoje terytorium, zatem nie można było liczyć tych strat, które były na dawnych województwach wschodnich. Oprócz potwierdzonych osób, które zginęły podczas wojny – sześć milionów – i kolejne sześć, które po prostu z Polski ubyły. Skutkiem wojny jest nie tylko śmierć sześciu milionów obywateli, ale strata dwunastu milionów obywateli. Przed wojną Polska liczyła 35 milionów mieszkańców, po wojnie już tylko dwadzieścia trzy miliony. Jest to element, który również powinien być uwzględniony w raporcie o stratach wojennych. Dzisiaj wszystkie zebrane elementy musimy uzupełnić o nową metodologię badania strat wojennych, nową metodologię utraconych zysków''.

Jak dodawał, w przypadku reparacji mowa o kwocie 850 mld dolarów. Naprawdę, Niemcy mają czego bronić! Szkoda, że pomaga im w tym rzekomo polski dziennik.

mod/wyborcza.pl, fronda.pl