Trzej posłowie PO i jednocześnie prominentni członkowie Zakonu, w czasie sejmowego głosowania nie wsparli obywatelskiego projektu "Contra in vitro". Zakazywał on stosowania tej metody zapłodnienia w Polsce.

Poseł Michał Szczerba, Wielki Rycerz Rady im. Wojciecha na warszawskich Nowolipkach zagłosował przeciwko projektowi. Z kolei szef polskich Rycerzy, Andrzej Gut-Mostowy przed głosowaniem wyszedł z sali i wrócił po jego zakończeniu. Inny polityk rządzącej partii i członek zakonu, a prywatnie brat sekretarza metropolity krakowskiego abpa Dziwisza, Ireneusz Raś nie przyjechał na głosowanie z Krakowa.

Istniejący od 1988 r. Rycerze Kolumba wspierają swoją działalnością liczne przedsięwzięcia pro-life. Polska gałąź zakonu angażuje się w marsze dla życia i rodziny, była też m.in. współorganizatorem antyaborcyjnej wystawy "Wybierz życie". Stąd też postępowanie parlamentarzystów wywołało wzburzenie wewnątrz organizacji. Sprawą zainteresował się szef organizacji Carl Anderson, który w sobotę niespodziewanie odwiedzi Polskę.

- Rycerze z Bielska-Białej sprawdzając wyniki głosowania, z zaskoczeniem stwierdzili, że nasi bracia po prostu splamili dobre imię naszego zakonu - relacjonuje nam członek jednej z warszawskich rad Rycerzy Kolumba. - Dlatego wezwali ich do wyjaśnienia swojego postępowania, nie doczekując się jednak odpowiedzi – dodaje.

Portal Fronda.pl dowiedział się też, że wśród szeregowych członków organizacji powstały listy protestacyjne skierowane do centrali zakonu w New Heaven. Większość braci w Polsce domaga się wszczęcia procedury usunięcia obydwu posłów z szeregów Rycerzy.

Ustaliliśmy, że taka inicjatywa pojawiła się oddolnie w pięciu z czternastu rad tworzących polską strukturę organizacji. - W naszych konstytucjach mamy zapis, że każdy brat, który sprzeniewierzy się nauce Kościoła jest automatycznie wykluczany z zakonu – mówi nam jeden z Rycerzy Kolumba.

Sprawa jest poważna. Członkowie Zakonu twierdzą w rozmowie z nami, że postawa obu posłów stawia pod znakiem zapytania cel istnienia ich organizacji. - Chcemy być silną, ortodoksyjną organizacją, takim prawym ramieniem Kościoła. A postępowanie trzech naszych przedstawicieli zwyczajnie podważa naszą wiarygodność – wskazuje w rozmowie z nami jeden z braci.

Jak się dowiedzieliśmy w sobotę i w niedzielę w Ludźmierzu odbędzie się poufne spotkanie członków organizacji z nieplanowanym wcześniej udziałem Carla Andersona.

Członkowie Rycerzy Kolumba w rozmowie z nami zastrzegają sobie anonimowość. Jak mówią, w trosce o dobre imię swojej organizacji nie chcą oficjalnie zabierać głosu przed sobotnim spotkaniem z Andersonem, któremu przedstawią sprawę. - Będziemy się domagać ustąpienia z kierowniczych funkcji w naszej organizacji trzech braci, posłów PO - mówi jeden z warszawskich rycerzy.

Część Rycerzy chce też zakazu łączenia członkostwa w Zakonie z działalnością polityczną. - Złożymy wniosek, aby w naszej konstytucji był zapis, że czynny polityk nie może zasiadać we władzach zakonu, bo to osłabia naszą wiarygodność. Nie chcemy być firmowani przez żadną partię polityczną – dodaje jeden z naszych rozmówców.

Poseł Szczerba nie przysłał odpowiedzi na zadane przez nas pytania chociaż obiecał to zrobić. W rozmowie z nami nie widział problemu w tym, że należąc do organizacji znanej ze zdecydowanych działań w obronie życia jako parlamentarzysta zagłosował przeciwko projektowi ustawy zakazującemu in vitro.

Twierdzi, że miał prawo jako polityk postępować w zgodzie z własnym przekonaniem. Powoływał się przy tym na rzekome słowa abpa Hosera, że katolik w trosce o dobro powinien iść na kompromisy.

 

mm

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »