Natalia Maliszewska nie została dopuszczona do startu w wyścigu eliminacyjnym na 500 metrów w short-tracku. Mimo, że w piątek została zwolniona z izolacji i wróciła do wioski olimpijskiej, jej kolejny test na obecność koronawirusa wyszedł pozytywnie. Łyżwiarka opublikowała w mediach społecznościowych oświadczenie, w którym nie ukrywa swojego rozgoryczenia.

- „Jest mi tak cholernie ciężko odezwać się i cokolwiek powiedzieć. Dać znać, że żyję, choć uważam, że coś we mnie wczoraj umarło”

- napisała Natalia Maliszewska na Instagramie.

- „Testy pozytywne, negatywne, testy bliskie wyjścia z izolacji, nagle testy pozytywne z wynikami, które kwalifikują mnie do leżenia w szpitalu pod respiratorem. Później znów dobre wyniki i szansa na warunkowe zwolnienie. Później totalna klapa. Brak możliwości... nadzieja umarła”

- dodała.

Łyżwiarka relacjonuje moment, w którym dowiedziała się, że nie będzie miała szansy zawalczyć o medal dla Polski.

- „Ja tego nie rozumiem. W nic już nie wierzę. W żadne testy. W żadne igrzyska. Mój mózg i moje serce więcej już nie zniesie”

- zakończyła swój wpis, dziękują fanom za wsparcie.

Jeśli kolejne testy wyjdą negatywnie, Maliszewska będzie mogła wystartować na 1000 i 1500 metrów. To jednak w dystansie na 500 metrów była w gronie faworytek.

kak/tvp.info.pl