W najbliższą niedzielę w głównych miastach Polski odbędą się marsze pamięci poświęcone pani ojcu. Można powiedzieć, że pamięć o nim przebiła się, ma ogólnopolski charakter. Chyba żaden z naszych bohaterów II wojny nie jest dziś tak popularny jak pani ojciec. Gratulacje...
- Powiem panu, że jeśli chodzi o pamięć mojego ojca to ja jestem fanatyczką. To jest niebywałe, że jest tyle inicjatyw, które już same się toczą. W ciągu paru lat już 22 szkoły przyjęły imię mojego ojca. Szczególnie Śląsk jest tutaj tak bardzo patriotyczny. Mam zaproszenia z tych szkół. Ten ruch upamiętniania jest ogromny, że trudno mi zliczyć parki, tablice, ulice, które się tworzą. Jest Kraków, Wieluń, Grudziądz, Wrocław, Mazowiecka... tam uczestniczyłam w uroczystościach. Tomaszów Mazowiecki ma izbę pamięci, prześliczną tablicę, choć tam nawet nie byłam.
Kibice we Wrocławiu wywiesili ostatnio wielki transparent na stadionie Śląska z wizerunkiem pani ojca.
- Przepiękny. Dodam, że w Oświęcimiu jest szkoła i ulica imienia mojego ojca, wojsko też pamięta. Cieszę się bardzo, bo moja misja na ziemi polega na tym, że jestem taką generałką ojca aby bić czołem przed ludźmi, którzy tak dbają o jego pamięć. Oczekuję też na dziennikarzy głównego programu telewizji francuskiej, którzy będą ze mną nagrywać wywiad pod murem więzienia na Rakowieckiej. Mam niedługo spotkanie z naukowcem z Japonii, gdzie na Uniwersytecie Warszawskim będziemy mu tłumaczyć wiadomości i dokumenty o ojcu. Ta pamięć o nim się rozprzestrzenia po świecie.
Weźmie pani udział w Marszu Pamięci w Warszawie w najbliższą niedzielę?
- Chciałabym, ale będzie to dla mnie trudne. Mam bardzo chorą prawą nogę, bo rozszarpał mi ją kogut. Słabo chodzę, choć staram się to robić bardzo pięknie. To jest dzień urodzin mojego ojca.
Może pani będzie chociaż na Mszy św. po marszu, w archikatedrze św. Jana o godz, 15. 30. Zapraszam.
- To już bardziej. Wie pan ja nawet chciałabym biegać. Ojciec po powrocie z Oświęcimia mówił, żeby uprawiać sport, że on uczy tej odporności również psychicznej. Dla niego ważna była tężyzna fizyczna, trzeba było być sprawnym. Ojcu chwaliłam się, że gram dobrze w tenisa, siatkówkę, że dobrze biegam na 100 m. Teraz tylko trochę niedomagam.
Rozmawiał Jarosław Wróblewski

