Hanna Gronkiewicz-Waltz w rozmowie z Krzysztofem Ziemcem na antenie RMF FM zapowiedziała stanowczo, że... nie poda się do dymisji. Pomimo wszystkich niebywałych afer reprywatyzacyjnych za jej rządów i wielu innych kontrowersji, obecna prezydent zamierza twardo trzymać się stołka. Po prostu wstyd!
"Jestem osobą najbardziej w tym gronie, czy ktoś w to wierzy, czy nie, zainteresowaną, żeby to [reprywatyzację] wyjaśnić do końca. Jeżeli byłoby [ze strony władz PO] oczekiwanie dymisji, to chcę to wyjaśnić. Nie ma drugiej osoby tak zainteresowanej, żeby wyczyścić tę sytuację do cna, żeby odzyskać tę działkę na placu Defilad. Nie ma instytucji zawieszenia. W momencie, w którym prezydent przestaje działać, to jest zarząd komisaryczny. Uważam, że przede wszystkim muszę dokończyć tę sprawę jako prezydent. Mam jeszcze mandat zaufania z wyborów, na pewno nie tak mocny jak wtedy. Jeżeli odejdę, to nikt tego nie wyjaśni. Nie wierzę w to, bo za dużo elit było wplątanych w to, żeby nie było tej ustawy" - powiedziała dosłownie HGW.
Dopytywana, czy dymisję wyklucza, powiedziała jasno: "Wykluczam".
Pytana, czy zdymisjonuje w takim razie wszystkich wiceprezydentów, powiedziała, że również nie.
"To nie mój styl. Nie mogę zrzucać na nich [wiceprezydentów] odpowiedzialność. Ja czuję się odpowiedzialna. Był taki okres, kiedy to nadzorowałem. Nie mogę tak poświęcić kogoś, żeby to ładnie wyglądało, że są jakieś ofiary. Nie rzuca się ludzi, którzy nie są winni. Dyscyplinarnie wyrzuciłam trzech urzędników. Są prowadzone kontrole, biuro prawne dokładnie sprawdza wszystkie rzeczy i tyle mogę zrobić. Ale niesprawiedliwe wyrzucanie nie daje nigdy dobra" - mówiła prezydent.
Następnie zapewniała, że wśród polityków PO ma pełne poparcie. "Nie, ja myślę, że większość kolegów, którzy chodzą do mediów, biorą mnie w obronę, a najlepszym dowodem jest to, że wysyłają do Sejmu ustawę o reprywatyzacji dotyczącą Warszawy, tzw. dużą, czyli będzie to już całkowite uregulowanie - tak żeby nie było sytuacji takiej, że pozbawiani jesteśmy szkół, przedszkoli czy lokatorów" - mówiła HGW.
Wreszcie prezydent Warszawy wszystko zwalała na niekompetencję innych. "Nie, nie mam wrażenia. Nie przypuszczam, żeby to był ktoś związany z partią, po prostu w jakiś sposób to dotarło do mediów. Uważam, że media są czwartą władzą, nie jestem obrażona na media z tego powodu, i zbyt może długo, bo kilka tygodni, wierzyłam moim urzędnikom, którzy do dziś dnia mówią to samo. To nie jest tak, że oni zmienili zdanie, natomiast, jak już się zorientowałam, że ta decyzja była pochopna, że powinni jeszcze sprawdzić... Ale pamiętajmy, że też jeszcze Ministerstwo Finansów do dziś nie wydało decyzji odszkodowawczej, którą miało wydać kilka tygodni temu" - powiedziała.
Prawdziwa platformerska szkoła w stylu Tuska i Komorowskiego. Co by się nie działo, jak wielkie afery by nie wybuchały - dalej słyszymy, że wszystko jest w porządku, a winny jest niewiadomo-kto. Trochę powagi, pani prezydent... Dymisja jest w tym wypadku naprawdę jedynym rozsądnym rozwiązaniem!
ol
