Chusta z Manopello, autoportret Jezusa! - zdjęcie
04.04.21, 17:20

Chusta z Manopello, autoportret Jezusa!

20

Od wieków w Watykanie czczony jest wizerunek Jezusa, który miał odbić się na chuście Weroniki. Czy to prawdziwe oblicze? Czy jest to chusta Weroniki? I czy płótno to rzeczywiście znajduje się jeszcze w Watykanie? Paule Badde twierdzi, iż wizerunek zwany vera eikon (tzn. prawdziwe oblicze), został wykradziony z bazyliki św. Piotra przed 500 laty, a przechowywany jest obecnie w Manopello. Płótno to nie jest jednak chustą Weroniki lecz całunem, którym przykryto twarz Chrystusa po złożeniu do grobu
 
Z Paulem Badde rozmawia Judyta Syrek
 
W książce „Boskie oblicze” przedstawia Pan historię prawdziwego wizerunku Jezusa odbitego na delikatnej tkaninie. Czy rzeczywiście jest to prawdziwe oblicze, niepisane ludzką ręką?
 
Istnieją przesłanki, przemawiające za tym, że faktycznie jest to obraz niemalowany ludzką ręką, ten o którym słyszymy od dwóch tysięcy lat. Chociaż obraz ma charakter szkicu, malunku, holografii, to nie jest wykonany żadną z tych wymienionych technik. Poza tym obraz ma nieporównywalny z niczym wyraz. Najlepszym określeniem tego wizerunku  jest stwierdzenie, że spotkanie z nim, jest jak spotkanie z żywym człowiekiem. I tak też się go opisuje.
 
Czy to oblicze znajduje się w Watykanie, czy też zostało wykradzione?
 
I tak, i nie. Wizerunek ten przez wieki był przechowywany w Watykanie i pokazywany jako chusta Weroniki, natomiast w pewnym momencie został wykradziony z bazyliki św. Piotra i dzisiaj znajduje się w innym miejscu. Ale ponieważ Watykan nie przestał nadal pokazywać chusty Weroniki (nie zostało oficjalnie podane, iż wizerunek ten został skradziony i raz do roku pokazywany publicznie – przyp. red.), to pamięć o nim nie zaginęła. Paradoksalnie, Watykan pokazując kopię oblicza Chrystusa zachował „tradycję” o prawdziwym obrazie. Sprawił, że pamięć o tym obrazie wciąż jest żywa, a pielgrzymi w Watykanie wciąż mogą je oglądać.
 
Czym różni się całun z Manopello od całunu z Turynu?
 
Różnica jest jak między dniem i nocą. Te obrazy nie tylko się różnią, można powiedzieć, że one się również uzupełniają. Całun z Turynu szczegółowo opisuje przebieg męki Chrystusa i ukazuje całe ciało. Opowiada również o takich szczegółach, których nie ma w Ewangelii. Podczas gdy całun z Manopello jest wizerunkiem twarzy uchwyconym w jednym momencie, a jest to moment zmartwychwstania, moment, w którym człowiek budzi się ze snu. 
Całun z Manopello nie tylko różni się wizerunkiem twarzy, inna jest również tkanina, na której został on utrwalony (przezroczysty jedwab morski – przyp. red.). Ponad to wyraz twarzy na całunie zManopello przeniknięty jest zdziwieniem i miłosierdziem.
 
Ten wizerunek Jezusa jest archetypem licznych wizerunków przedstawianych od wielu wieków przez malarzy. Wzorował się na nim między innymi Tycjan. Skąd artyści o nim wiedzieli?
 
Obraz ten nie był tajemnicą. Znali go wielcy twórcy, między innymi Dante, który pisze o nim w „Boskiej komedii”. Był to obraz znany tym wszystkim, którzy przybywali do bazyliki św. Piotra, a traktowano go  jako matkę wszystkich innych ikon Jezusa. Widzieli go malarze ikon ze Sieny, widział go autor mozaiki w kościele w Konstantynopolu, jak również Dürer czy Rafael. Jednak ci malarze przedstawiali tylko pewne aspekty tego wizerunku, nie oddali wszystkiego, ponieważ na tym obrazie wszystkie pojedyncze aspekty łączą się, tworząc jedność.
 
W Pana książce charakterystyczne są dwie postacie: siostra Blandina i ojciec Pheifer. To dwie, zupełnie różne osobowości, które badają owo oblicze. Siostra jest, trapistką i kontemplatyczką, zaś Ojciec jest typem naukowca. Co Pan chciał powiedzieć czytelnikowi przedstawiając te dwie postacie w książce?
 
Nie chciałem nic przez to powiedzieć. Po prostu spotkałem te osoby na swojej drodze. Z siostrą Blandiną spędziłem wiele godzin na rozmowach, godzinami też rozmawiałem z Ojcem. Jednak ta książka ma wielu bohaterów: są ojciec Pio i ojciec Dominik, których nie poznałem osobiście. Również ja stałem się bohaterem tej książki oraz osoby, które angażowały się w jej przekład na język polski. Ale chciałbym podkreślić, że wszystkie te osoby są na drugim planie, bo główną postacią jest Jezus i Jego oblicze z Manopello. To Jezus przyciąga do książki kolejnych współpracowników czy współbohaterów. I tak w polskim wydaniu pojawia się kard. Joachim Meissner, o którym nie pisałem tak wiele w przekładzie niemieckim. Kardynał napisał posłowie do wydania polskiego. W kolejnym wydaniu, może w jeszcze większym zakresie, pojawi się papież Benedykt XVI.
 
Wizerunkiem z Manopello zainteresował się Benedykt XVI, ale to oblicze Jezusa kontemplował również Jan Paweł II. Czy rozmawiał Pan kiedyś z nim o całunie z Manopello?
 
Jan Paweł II nigdy nie widział tego wizerunku bezpośrednio, widział tylko bardzo starą kopię która znajduje się w kaplicy sykstyńskiej. Jest to obraz z Edessy, tzw. Mandylion z Edessy. Z czasem to oblicze zaczęło odgrywać coraz większą rolę w nauczaniu Jana Pawła II. W przesłaniu, które zostawił nam na nowe tysiąclecie podkreślił, że potrzebujemy nowej świętości, która rodzi się z oblicza Jezusa. A jedną z ostatnich wielkich wizji, jakie zostawił nam Jan Paweł II, była wizja Europy nad którą unosi się pełne chwały oblicze Chrystusa. 
Pod koniec jego życia wysłałem mu fotografię całunu z Manopello i otrzymałem bardzo osobistą odpowiedź. Niestety Jan Paweł II był zbyt chory, aby odwiedzić Manopello. Prawdopodobnie stanie się to udziałem jego następcy.
 
Jak mieszkańcy Manopello przeżywają obecność prawdziwego wizerunku w swoim miasteczku?
 
Mieszkańcy Manopello zawsze otaczali ten obraz wielką czcią i miłością. Ale Włosi z natury są ludźmi mniej podatnymi na sensację niż Niemcy. Oni mają o wiele bardziej bezpośredni kontakt ze świętością niż my i traktują takie rzeczy inaczej.
 
Czy myśli Pan, że całun z Manopello będzie tak popularny i tak poruszy świat, jak całun z Turynu?
 
Myślę, że ten całun stanie się jeszcze sławniejszy, kiedy tylko zostanie udowodniony przez naukowców, że nie został on namalowany ludzką ręką, lecz jest dziełem samego Boga. Stanie się bardziej popularny, ponieważ mówi o wiele więcej niż całun z Turynu. Jest bardziej bezpośredni w wyrazie. Na tym całunie widnieje wyraźny zarys twarzy Chrystusa i właśnie dlatego wielu krytyków mówi, że to nie mogło być dzieło Boga. Całun z Turynu i wizerunek, który na nim został odbity jest bardzo niewyraźny, ale mówi się, że to może być dzieło Boga, zaś wyrazistość na całunie z Manopello, ma rzekomo zdaniem krytyków, przemawiać za tym, iż jest to dzieło malowane ludzką ręką... 
Uważam, że jeśli zostanie dowiedzione cudowne pochodzenie i prawdziwość wizerunku z Manopello to jestem pewien, iż stanie się on bardziej popularny. Wizerunek z całunu turyńskiego jest bardzo majestatyczny, zaś oblicze z całunu przechowywanego w Manopello charakteryzuje się ogromnym miłosierdziem i dobrocią Jezusa. Nie znam innego obrazu na całym świecie, z którym człowiek byłby w stanie wejść w tak bezpośredni kontakt.
 
Dziękuję za rozmowę!
 
Paul Badde, Judyta Syrek (tłum. Artur Kuć)
 
Sekty i fakty

Komentarze (20):

Anonim2021.04.4 19:13
https://www.youtube.com/watch?v=L4IbOzuNlmE
Anonim2021.04.4 19:31
Fatima zdjecie cudu slonca
MaxFiend2021.04.4 20:31
Gdzie niby to zdjęcie? Bo jak na razie to same zmontowane grafiki i jedno autentyczne, ale na nim nie widać żadnego słońca.
Anonim2021.04.4 22:42
ciebie inseminator zmontowal ...osle pomatolski
Styki2021.04.5 7:46
2,45 sek autentyczne zdjecie Cudu Slonca w Fatimie.
Autentyczne niczym aluminiowy ząb łyżki2021.04.5 8:58
rumuńskiej koparki w serialu "Ancient Aliens". Nieprzerobione zdjęcie znajduje się tutaj: https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/4/4b/Miracle_of_the_Sun.jpg/350px-Miracle_of_the_Sun.jpg
Styki2021.04.5 9:51
Takich zdjec masz dziesiatki, w ktorych nie ma Slonca. To zdjecie , u gory potwierdzil mi historyk z Portugali.
Poproszę o namiary na tego historyka2021.04.5 12:18
też chcę potwierdzić.
Styki2021.04.5 13:38
Cóż, jako Portugalczyk i były student historii współczesnej, mogę powiedzieć, że zdjecie to jest zgodne z historią. Debata w kręgach historycznych nie polega na tym, że coś się wydarzyło: Tak się składa, że ​​też jestem katolikiem. A będąc Portugalczykiem, katolikiem i uczniem historii, mogę śmiało powiedzieć, że tej prezentacji brakuje tylko dlatego, że nie wspomina o żadnym z innych wystąpień (z wyjątkiem jednego), zwłaszcza pierwszego, 13 maja - rozważ ten, 13 października, ostatni. Nie wspomina się też, że dzieci nie wiedziały, kim była ta „osoba”, aż do bardzo późna; po prostu powiedzieli, że powiedziała im, że jest z Nieba. W ciągu następnych tygodni pastuszkowie byli poddawani presji ze strony Kościoła (który obawiał się represji ze strony rządu - jeśli studiujesz historię Portugalii w latach 1910-1926, zrozumiesz dlaczego) - antyreligijna Republika. Ale żadne z tych raportów nie mogło tego uznać za kłamliwe: w najlepszym przypadku wnioski republikańskich śledczych brzmiały: „zdecydowanie MYŚLĄ, że coś widzieli”. Z biegiem lat wiele rzeczy zostało dodanych do pierwotnego przesłania Fatimy - jak głupie amerykańskie przepowiednie i ozdoby Tajemnic, które zostały wydrukowane na papierze dopiero po 1940 roku, w środku straszliwej presji Kościoła na Siostrę Łucję. Ale można uczciwie powiedzieć, że większość pierwotnej treści przesłania Fatimy nadal jest w praktyce w tym miejscu. Wszystkim, którzy wierzą lub mają wątpliwości i wszystkim, którzy są po prostu ciekawi, gorąco polecam wizytę w Portugalii i Fatimie. Twoje odpowiedzi będą tam i tylko tam. Miasto jest około 1 godziny lub 1 godziny 30 minut autobusem od Lizbony. Okolice mogą wydawać się nieco rustykalne, ale ogólnie cała infrastruktura jest dobrze rozwinięta
MaxFiend2021.04.5 21:49
To bezczelnie sfałszowane przez jakiegoś pseudografika oszusta, który użył swirl na oryginalnym zdjęciu przedstawiającym zwykłe słońce?
BieliznaNiepranaStajeSięKultowaDlaKatoCiemnoty2021.04.4 18:42
Kalesony z Calessone są jeszcze bardziej wymowne. Zawierają bowiem wyraźne zbrązowienie w przebiegu rowa międzypośladkowego. Doktor Cudetti z całkowitą stanowczością twierdzi, że są to kalesony, w których przyleciał i usiał na parapecie facet ze skrzydłami namawiający żonę stolarza Józefa na szybki numerek z pambukiem.
Anonim2021.04.4 22:46
miekim zrobiony pomatole ....
Ed2021.04.5 9:15
Biegnąc z głupcami, nie należy ich wyprzedzać! Wyluzuj biedaku.
MaxFiend2021.04.4 18:22
Następne brednie o superselfie Jezusa. Najbardziej osłabiają te "odbite" i "niepisane ludzką ręką" źrenice. Po co ośmieszacie swoją wiarę takimi bredniami?
Anonim2021.04.4 22:47
twoja matka sie osmieszyla nie dokonujac aborcji i cie urodzila ....debilu miekim zropbiony
Anonim2021.04.4 17:40
Ugh, niezły pasztet z tego Jezusa...
Bianka2021.04.4 18:01
Skąd wiadomo, że Pan Jezus był taki brzydki...? No, ja koś nie wierzę.
Anonim2021.04.4 22:43
ty jestes urocza jak klapa od srocza !!
Tymczasem w prawdziwym świecie2021.04.4 17:28
W Czechach doszło do poważnego wypadku kolejowego. Dwa pociągi towarowe wjechały na siebie w miejscowości Světec na linii z Usti nad Łabem do Chomutowa. Pierwszy z pociągów, który wziął udział w wypadku, należał do spółki Unipetrol Doprava (część koncernu Orlen) i prowadzony był spalinową lokomotywą serii 753. Spalinowóz ciągnął wagony-cysterny GATX. Na czele drugiego pociągu z węglarkami jechała elektryczna lokomotywa serii 122. Jak poinformował czeski portal zdopravy.cz pociągi zderzyły się czołowo o godzinie 14:16, po czym lokomotywy stanęły w ogniu. Straż Pożarna z Kraju Usteckiego poinformowała, że jeden z maszynistów zginął w wypadku, drugiemu udało się przeżyć. Na miejscu pracowało dziewięć zastępów straży pożarnej, obecnie pracują tam inspektorzy kolejowej komisji bezpieczeństwa. Nieoficjalną przyczyną wypadku miało być przejechanie sygnału „stój” przez maszynistę Unipetrolu. To właśnie on poniósł śmierć w lokomotywie.
Bianka2021.04.4 17:59
Straszne!