Cezary Kaźmierczak dla Frondy: Rozwój gospodarczy na wysokim poziomie, ale... - zdjęcie
30.07.17, 15:30fot: ZPP, materiały prasowe

Cezary Kaźmierczak dla Frondy: Rozwój gospodarczy na wysokim poziomie, ale...

Tomasz Wandas, Fronda.pl: Czy poziom rozwoju gospodarczego w Polsce jest Pana zdaniem na odpowiednio wysokim poziomie?

Cezary Kaźmierczak, prezes ZPP: Jest wysoki, ale zdecydowanie mógłby być wyższy. Mamy do uwolnienia proste rezerwy, których z niewiadomych powodów nie ujawniamy. Gospodarka w dalszym ciągu jest zbiurokratyzowana, według danych OECD likwidacja nadmiernej biurokracji przyniosłaby Polsce 14 % PKB w ciągu dziesięciu lat, czyli 1,5% rocznie!

Próbujemy przy tym konkurować z Zachodem w sprawach, w których mamy małe szanse. Żaden przedsiębiorca by tak nie postępował. Próbowaliśmy konkurować niższymi kosztami pracy niż na Zachodzie i jest to już na wyczerpaniu, gdyż w Polsce wynagrodzenia rosną i zawsze znajdzie się ktoś kto za usługę zapłaci taniej.

Konkurowanie kapitałem jest totalnym absurdem, gdy Zachód przez pięćdziesiąt lat kumulował kapitał, a my zarabialiśmy po piętnaście dolarów – to jest rażąca dysproporcja sił. Podobnie zresztą jest jeśli chodzi o konkurowanie technologiami, gdy Zachód rozwijał system dystrybucji, oprogramowania itd., my zastanawialiśmy jak zdobyć papier toaletowy.

Nie konkurujemy natomiast ładem prawno-instytucjonalnym gdzie łatwo moglibyśmy wygrać, gdyż gospodarki Europy Zachodniej dziś również są mocno zbiurokratyzowane.

Kiedy mogłoby nastąpić uwolnienie tych rezerw o których pan wcześniej wspomniał?

Gdyby była tylko taka wola polityczna, to bardzo szybko. Jak na razie niestety takiej woli nie ma.

Dlaczego zatem Pana zdaniem tak się dzieje?

Nie mam pojęcia, łatwiejsza byłaby wygrana w totolotka niż odpowiedź na to pytanie. Każdy kto idzie do władzy mówi, że się zajmie tą sprawą, natomiast gdy już do władzy dochodzi – wszystko pozostaje po staremu. Mówił o tym Miller, Belka, Tusk, teraz mówi PiS i nic, sprawa leży.

Dlaczego?

Dlatego, że głównodowodzący nie tupnął nogą i nie powiedział, że ma to być zrobione.

Pojawiają się opinie, że wicepremier Morawiecki nie powinien odbywać tylu zagranicznych podróży, a raczej skupić się na tym co dzieje się w kraju. Jakie jest natomiast Pana zdanie?

Wicepremier Morawiecki jest dobrym menagerem, myślę że potrafi pogodzić jedno z drugim zatem nie widzę w jego działalności nic nagannego.

Ale czy zagraniczni inwestorzy nie są faworyzowani na niekorzyść polskich?

Tak, jest to jednak stała polityka władz Polski, pod tym kątem nic się nie zmieniło. Nie wiązałbym tego z nazwiskiem wicepremiera Morawieckiego.

Tak, ale akurat ten rząd zapowiadał, że tą politykę zmieni i wesprze polskich inwestorów, przedsiębiorców.

My nie chcemy, aby nas wspierano. Oczekujemy, aby stworzono nam dobre warunki prawno-instytucjonalne do działania, i aby nikogo nie faworyzowano. Wspierać nas absolutnie nie potrzeba, najlepiej niech nam dadzą święty spokój.

Podczas protestów związanych z Sądem Najwyższym, złotówka spadała na wartości kilka groszy, po wecie prezydenta znów się wzmocniła. O czym to świadczy?

O spekulacji, o niczym innym. Po prostu każda okazja jest dobra do tego, aby spekulować i na tym zarobić.

Jedne media podają, że zagraniczni inwestorzy będą u nas coraz więcej inwestować, a drugie, że będą się z Polski wycofywać, gdyż sytuacja u nas jest niestabilna. Jak jest faktycznie?

Z wszystkich danych, absolutnie nie wynika, aby ktokolwiek miał się stąd wycofywać. Oczywiście, że biznes patrzy na stabilność, natomiast w Polsce nie ma specjalnych przesłanek do tego, aby Polska miała być tej stabilności pozbawiona. Gdyby porównać demonstracje w sprawie sądów do tego co działo się w Niemczech przy wizycie Trumpa to jesteśmy oazą spokoju. Nie widzę żadnych merytorycznych przesłanek do tego, aby inwestorzy mieli się wycofywać, cyfry to potwierdzają.

Czyli wynika stąd jasno, że ktoś tu oszukuje społeczeństwo. Czemu miałoby to pana zdaniem służyć?

W Polsce według mojego przekonania walka polityczna przybrała objawy obłędu. Najtrafniej definiuje to list księdza kardynała Hlonda z 1932 roku! Mimo iż został on napisany tyle lat temu, to jest dziś bardziej aktualny niż kiedykolwiek.

Jak widzi Pan przyszłość rozwoju gospodarczego do końca tego roku?

Nie widzę, żadnych zagrożeń o charakterze instytucjonalnym i strukturalnym, jest dobrze i mówią o tym liczby, jednak nie zmienia to faktu, że mogłoby być dużo lepiej.

Dziękuję za rozmowę.