Po tym, jak dziesięciu czołowych niemieckich polityków chadeckich wystosowało do episkopatu Niemiec list nakłaniający do przemyślenia sprawy obowiązkowego celibatu księży, wśród niemieckich katolików zawrzało. Kolejni teologowie i katolickie instytucje wypowiadają się w sprawie, która dla zlaicyzowanego świata stała się najważniejszą kwestią wewnątrzkościelną.

Politycy a celibat

Wszystko zaczęło się od wysłania do niemieckich biskupów listu, podpisanego przez dziesięciu polityków Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej. Wśród nich jest m.in. przewodniczący Bundestagu (odpowiednik naszego marszałka sejmu) Norbert Lammert i minister edukacji, Annette Schavan. Poufny apel – który jednakże szybko „wyciekł” do mediów – dotyczył prośby o zaangażowanie się niemieckich hierarchów w przekonanie Rzymu do poluzowania kwestii obowiązkowego celibatu kapłanów. - Uważamy za konieczne, by w kontekście zatrważającego braku księży prosić niemieckich biskupów o to, by zatroszczyli się o dopuszczenie viri probati do święceń kapłańskich – można przeczytać w piśmie.

Viri probati to żonaci mężczyźni, którzy w swej społeczności znani są z cnotliwego życia. Wszyscy politycy, którzy podpisali się pod listem, są także związani z Komitetem Centralnym Niemieckich Katolików (ZdK), który jest największą niemiecką organizacją skupiającą laikat. Jednocześnie jest to stowarzyszenie słynące z wydawania bardzo „postępowych” oświadczeń, czasem sprzecznych z nauką Kościoła. W kwietniu 2009 roku pisaliśmy o tym, jak ZdK na krótko przed Triduum Paschalnym wydało oświadczenie, w którym stwierdziło, że nie ma sensu modlić się o nawrócenie Żydów na chrześcijaństwo. - Przymierze Boga z Izraelem stanowi również drogę do Zbawienia – także bez uznania Jezusa Chrystusa i bez sakramentu chrztu – można było przeczytać w dokumencie.

Pomysł działaczy ZdK spotkał się z szerokim zainteresowaniem niemieckich mediów. W spór o celibat zaangażowali się liczni teologowie i katolickie organizacje. W wyniku sporu doszło do paradoksalnej sytuacji, w której tradycjonalistyczne Bractwo Kapłańskie św. Piusa X podparło swą obronę instytucji celibatu... autorytetem Soboru Watykańskiego II. - Jako przełożony dystryktu Bractwa Piusa X w Niemczech muszę z zaskoczeniem stwierdzić, iż mamy tu do czynienia z otwartym złamaniem postanowień Soboru Watykańskiego II – napisał w swoim oświadczeniu ks. Franz Schmidberger, po czym zacytował fragment soborowego dekretu „Optatam totius”. - Nawołuję więc polityków CDU, których sprawa dotyczy, jak i Komitet Centralny do tego, by trzymali się postanowień Soboru Watykańskiego II i odwołali swoje oświadczenie! Kto domaga się w każdej dyskusji na temat tradycji Kościoła pełnego uznania Soboru, sam się musi tego trzymać – zakończył swój tekst kapłan.

Przyszły Papież chciał dyskusji

„Politycy CDU, których sprawa dotyczy” nie byli jednak pierwszymi, którzy nawoływali niemieckich biskupów do zastanowienia się nad przyjęciem innej optyki odnośnie celibatu. Kilka dni temu nastąpił inny „przeciek” do mediów, tym razem potencjalnie o wiele cięższego kalibru. W 1970 roku – czyli już po zakończeniu Soboru – apel do hierarchów wystosowało kilku czołowych niemieckich teologów. W swym piśmie prosili o to, by biskupi zastanowili się nad dopuszczeniem dyskusji o celibacie w Kościele. Wśród sygnatariuszy byli m.in. o. Karl Rahner, ks. Karl Lehmann, a także niejaki ks. Joseph Ratzinger – czyli odpowiednio jeden z najbardziej wpływowych XX-wiecznych teologów, przyszły kardynał i przewodniczący Konferencji Episkopatu Niemiec oraz – last, but not at least – przyszły papież Benedykt XVI. Wszyscy wymienieni teologowie byli wówczas członkami Komisji Nauki Wiary i Moralności Niemieckiej Konferencji Biskupów.

Szczególnie postać ostatniego wymienionego sygnatariusza każe nam dokładniej przyjrzeć się dokumentowi, którzy przez 40 lat spoczywał bezpiecznie w kościelnych archiwach. Wbrew temu, co głoszą niektórzy, w swoim piśmie przyszły następca św. Piotra – wówczas 43-letni profesor z Uniwersytetu w Ratyzbonie – nie nawoływał do zniesienia celibatu. Raczej delikatnie prosił o to, by Kościół umożliwił wewnętrzną, a jednocześnie poufną debatę na ten temat.

- Nasze rozważania dotyczą konieczności dokładnego zbadania i zróżnicowanego oglądu prawa dotyczącego celibatu w łacińskim Kościele w Niemczech i Kościele na całym świecie (jako że oba punkty widzenia nie mogą zostać od siebie całkowicie oddzielone). Czy należy nazwać ponowne zbadanie „dyskusją”, czy nie, jest problemem wtórnym i terminologicznym – pisali. Dalej teologowie wskazywali, że „nagląca prośba o zbadanie nie zakłada w żaden sposób, co ma być, albo co będzie jego wynikiem. Ta petycja nie jest domaganiem się czegoś przez przeciwników celibatu kapłańskiego. Niżej podpisani nawet nie porozumieli się co do tego, kto odnośnie tej kwestii jaką ma opinię”. Autorzy tekstu podkreślali także, że celibat nie jest jedynie dobrym rozwiązaniem praktycznym, ale że stoją za nim także dobre teologiczne powody.

Jednocześnie duchowni zauważają, że istnieje możliwość przemyślenia kwestii celibatu. - Z teologicznego punktu widzenia po prostu nie jest prawidłowo nie badać w nowych historycznych i społecznych warunkach, a w tym sensie także „dyskutować” nad tym, co z jednej strony jest ludzkim prawem (nakaz bezżenności) w Kościele, a co z drugiej strony jest uznaną rzeczywistością w innym zakresie Kościoła (por. Kościoły wschodnie). Uważanie, że jest przeciwnie, nie jest poważnie teologicznie uargumentowane – uważali sygnatariusze listu. Ich zdaniem powodów dla ponownego przemyślenia kwestii celibatu jest wiele. I w dużej mierze są one bliźniacze z tymi, których użyli w styczniu niemieccy politycy chadeccy: spadek powołań.

Obecny Papież z biegiem czasu zmienił swoje podejście do tych argumentów. W wywiadzie udzielonym 15 lat temu Peterowi Seewaldowi, jeszcze jako kardynał, stwierdził, że zmiana „zwyczaju życiowego”, jak nazwał celibat, nie przyniesie wiele dobrego. - Kościół nie powinien wierzyć, że dzięki temu ułatwieniu łatwo wiele uzyska; jednocześnie z pewnością wiele na tym straci – mówił biskup Rzymu.

Debata jest możliwa?

Publicysta „Tygodnika Powszechnego” Artur Sporniak uważa, że wewnętrzne badanie sprawy celibatu jest potrzebne. Postuluje nawet wprowadzenie możliwości obserwacji skutków zniesienia obowiązkowej bezżenności kapłanów na przykładzie wybranej diecezji, czy też ordynariatu personalnego, utworzonego dla byłych anglikanów. - Kościół stał się jednak niestety swoistym zakładnikiem mediów. Kiedyś tego typu zmiany łatwiej było przeprowadzić. Dziś powstałby wokół tego typu eksperymentów niesamowity szum medialny, który wypaczałby ich sens. Myślę, że Watykan się tego obawia – mówi portalowi Fronda.pl dziennikarz.

Jego zdaniem dyskusja na temat zniesienia celibatu będzie z czasem narastała. - Także w Polsce zaczniemy mieć problem z ilością powołań. Zniesienie celibatu przyniosłoby oczywiście także negatywne skutki. Jednak nie można zamykać się na potencjalną zmianę zapisów odnośnie bezżenności księży w przyszłości. To w końcu nie doktryna, ale dyscyplina kościelna – mówi Artur Sporniak.

Innego zdania jest ks. Robert Skrzypczak. - Niemieccy katolicy, którzy chcieliby zniesienia celibatu, powinni spojrzeć, jak sytuacja wygląda u ich protestanckich braci. Mimo że nie ma u nich celibatu, także oni mają problem z powołaniami i spadającą liczbą wiernych – mówi portalowi Fronda.pl. Powody kryzysu celibatu i problemów kapłaństwa ks. Skrzypczak widzi w upadku charyzmatu. - Ludzie nie widzą w kapłaństwie odbicia bożej rzeczywistości. To samo jest z małżeństwem, które jest przecież odbiciem oblubieńczej miłości Chrystusa do Ecclesii. Gdy zniesie się celibat, będziemy mieć problem z księżmi-rozwodnikami. To będzie o wiele bardziej gorszące, niż ksiądz mieszkający z kochanką, ponieważ teraz przynajmniej wierni mają poczucie, że taki kapłan grzeszy, a w powszechnym mniemaniu rozwód jest czymś normalnym – dodaje ks. Skrzypczak.

Zwraca on także uwagę na inny aspekt sprawy. - Szczególnie w lokalnych kościołach Niemiec i Austrii występują tendencje separacjonistyczne. W kontekście zależności od Rzymu, a także zbliżającej się wizyty Papieża w RFN podniesienie tematu celibatu może mieć więc znaczenie nie tyle teologiczne, co polityczne – uważa kapłan. I dodaje, że niemieccy katolicy próbują samodzielnie uporać się z problemem spadku powołań. Wykorzystując do tego celu złe narzędzia.

Można rzec, iż seks, religia i przemoc to tematy, które "kręcą" ludzi najbardziej. Dlatego też celibat to sprawa, która w dyskusji na temat Kościoła pojawia się tak często i interesuje także tych, którzy z katolicyzmem nie mają wiele wspólnego. Katolicy, którzy podnoszą temat, nie są wrogami Kościoła – jednocześnie czynienie z tej sprawy najistotniejszego problemu religijnego to nieporozumienie. Zwłaszcza, że do przyjmowania sakramentu kapłaństwa nikt nikogo nie zmusza.

Stefan Sękowski

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »