Nagonki polegają na tym, że goniony musi się tłumaczyć, choć jest niewinny.
Przeżyłem już wiele nagonek:
Pierwszą zorganizował komunistyczny Rzecznik Rządu - Jerzy Urban - po tym, jak komuniści zamordowali mego kolegę z liceum, Grzegorza Przemyka. To były lata 1980.

 

Dziesięć lat po Urbanie, już w wolnej Polsce, przeżywałem nagonkę Gazety Wyborczej za "WC Kwadrans".

 

W kolejnej dekadzie, nagonka komunistycznego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, za moją krytykę jego pijackich ekscesów.

 

W ostatnich latach moje występy w kilku miastach próbowała psuć organizacja polskich pederastów.

 

A teraz goni mnie PO za kolorowy namiot. Paradne!

 

Miejsce pod namiot wynająłem od Kąpieliska Morskiego Sopot (KMS).

 Zawarłem umowę, zapłaciłem czynsz.

 

Projekt namiotu pokazałem KMS przed wyprodukowaniem - podobał się, zaakceptowali, rozstawiłem.

Stał 6 tygodni i nikt nie zgłaszał zastrzeżeń - pojawiły się teraz, pod koniec obowiązywania umowy na wynajem miejsca.
Nagonka ściga także moje bannery.
Do ich rozwieszenia wynająłem wyspecjalizowaną firmę, która działa legalnie na terenie Trójmiasta.
Proszę się gonić z tą firmą.
 
Facebook.com/Wojciech.cejrowski