- Astrologia jest dla mnie jedną z najlepszych możliwości spostrzeżenia, gdzie człowiek się w swoim życiu znajduje, jakie ma umiejętności i jak może je rozwijać – mówił jeszcze dwa lata temu Niemiec. Dziś twierdzi: - Te praktyki mają często jedno źródło i cel, mianowicie odciągnięcie człowieka od Boga i ewentualnie wciągnięcie go w szpony złych mocy – być może diabła.

Jako nastolatek odszedł od wiary katolickiej. To wtedy zaczął praktykować astrologię, a w 1986 roku zaczął na niej zarabiać. Pisał książki na temat wpływu astrologii na sukces osobisty i zawodowy, a także organizował seminaria na temat poszukiwania siebie na greckiej wyspie Patmos. Horoskopy wystawiane przez Krausa sprawdzały się w 80 proc., a jego klienci osiągali dzięki jego radom znaczny sukces.

Wszystko to do czasu, bowiem każdego z nich prędzej czy później spotykały tragedie – ich małżeństwa się rozpadały, przedsięwzięcia zaczynały przynosić straty. Kiedy Kraus zaczął się zastanawiać nad przyczyną, przypomniał sobie o Kościele. - Jezus odpowiedział na moje modlitwy i udzielił mi swego miłosierdzia: inaczej nie można wyjść z bagna ezoteryki.

Dziś Kraus nie jest już astrologiem – pracuje jako redaktor w technicznym portalu internetowym. Ponadto stara się dzielić z ludźmi swoimi doświadczeniami i ostrzegać, że w pozornie niewinnych niezwykłościach kryje się wiele zła i niebezpieczeństw.

 

sks/Kath.net

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »