Kelli Conlin przyznała się do defraudacji finansowej jednak uniknie ona więzienia jak zapłaci ponad 75 tysięcy dolarów kary. Kobieta przyznała się m.in do wrzucania w koszty firmy wydatków za wynajm letniskowego domku, niańkę dla własnego dziecka czy ekskluzywne  ubrania. Conlin prowadziła aborcyjną organizacje od 1992 do 2010 roku. Została zwolniona z pracy w styczniu po audycie finansów firmy. Jej prawnik Robert J.Anello mówi jednak ,że jego klientka jest dumna ze swojej działalności w aborcyjnej organizacji. „ Jest dumna z budowania jej przez ponad 20 lat”- mówi.


Conlin niejednokrotnie wypowiadała się za rozszerzaniem prawa do zabijania dzieci nienarodzonych i promowała antykoncepcję wśród uczniów.  Wspierała również w wyborach na gubernatora Nowego Jorku pro aborcyjnego polityka Michaela Bloomberga.  Sama w 2009 roku zarobiła 309 tysięcy dolarów. Otrzymała również bonus w postaci 90 tysięcy dolarów.  Jednak audyt wykazał ,że lewicowa aktywistka zapłaciła firmowymi pieniędzmi zarobionymi na zabijaniu dzieci nienarodzonych za ubrania Giorgio Armaniego. „Krwawe pieniądze” były wydawane również na odwożenie jej dzieci do szkoły. Szefowie aborcyjnej organizacji zarzucają jej „narażenia dobrego imienia firmy i narażenie jej na stratę zaufania wśród sponsorów”.


Ł.A/ The Wall Street Journal