„Innym krajom członkowskim nie spodoba się ustanowiony przez Komisję precedens, wedle którego instytucja postrzegana jako neutralna unijna biurokracja w mało zgrabny sposób miesza się w wewnętrzne spory polityczne państwa członkowskiego. Trzeba pamiętać, że w przypadku Polski mamy do czynienia z rządem posiadającym jeden z najbardziej przekonujących mandatów demokratycznych w Europie” – mówi Charles Crawford w rozmowie z „Wprost”, były ambasador Wielkiej Brytanii w Polsce.
„W niektórych zakątkach Europy ciągle pokutuje aroganckie podejście do tego regionu [Europy Środkowo-Wschodniej – red.], postrzeganego jako zbyt skomplikowany, krnąbrny i odmienny – taki, który trzeba obserwować, ale już nie słuchać tego, co ma do powiedzenia. Trudno sobie wyobrazić Komisję podejmującą podobne działania przeciwko Francji czy Niemcom w sytuacji ostrego konstytucyjnego konfliktu w tych krajach” – dodaje Crawford.
Dyplomata wskazuje też, że wybór przez KE Polski jako kraju, który jako pierwszy zostaje poddany procedurze sprawdzania praworządności, budzi wiele pytań. Dlaczego nie zająć się raczej tymi państwami, które nakręcają kryzys imigracyjny?
„Mamy dziś do czynienia w Europie z dramatycznymi i bardzo drażliwymi problemami z przestrzeganiem przez państwa członkowskie zasad prawa dotyczącego migracji. Konsekwencje tych działań wywołują oburzenie w całej Europie. Dlaczego nie zacząć od tego problemu? Polska ma wiele sposobów na wyrażenie swojej opinii w tej sprawie, zarówno publicznych, jak i politycznych” – mówi Crawford.
Dyplomata ocenia wreszcie, że działania KE obnażają jej słabość i bardzo mocno podkopują autorytet Unii Europejskiej.
„Unia działa na podstawie wzajemnego zaufania i szacunku. Uciekanie się do tego rodzaju procedur obnaża, według mnie, słabość, a nie siłę Komisji. Po takie kroki sięga się tylko wtedy, gdy wiadomo, że siła perswazji nie zadziała. Eurosceptycy uwielbiają takie sytuacje. Inne kraje będą uważnie obserwować rozwój wydarzeń, a wiele jest wśród nich takich, którym bardzo się nie podoba poszerzanie kompetencji Komisji Europejskiej kosztem rządów narodowych. Żaden kraj nie chce być zmuszany do klęczenia za karę na grochu” – stwierdził.
wbw/WPROST
