Kilka lat temu Guangcheng i jego żona Yuan Weijing, zostali dotkliwie pobici przez policję. Pobicie miało związek z opublikowaniem przez nich w internecie nagrania, na którym mężczyzna opowiada o swoim, całkowicie kontrolowanym przez chińską bezpiekę, życiu. Pobicie było na tyle dotkliwe, że ofiary nie mogły o własnych siłach wstać z łóżek. Nie pozwolono im także na opatrzenie ran w szpitalu, ze względu na warunki aresztu domowego, w jakim przebywa małżeństwo. Chen Guangcheng naraził się władzom, gdyż dokumentował przypadki przymusowych aborcji, nawet u kobiet w zaawansowanej ciąży. O jego uwolnienie apelowała w 2010 roku amerykańska sekretarz stanu Hillary Clinton. Chen od lat informuje o przymusowych aborcjach w Chinach i opisuje bestialski komunistyczny reżim. Niedawno działacze pro-life informowali, że działacz może być już martwy. Tak naprawdę do dziś nie wiadomo co się dzieje z działaczem. Teraz postanowił go odwiedzić hollywoodzki gwiazdor Christian Bale, który zagrał ostatnio w chińskim filmie „Flowers of War"reżysera Zhang Yimou.


Do incydentu doszło, gdy Bale wraz z ekipą z CNN gościł w Dongshigu- małej wsi we wschodniej prowincji Shandong, w której odseparowany jest podobno Chen Guangcheng. Bale kila razy zapytał dlaczego strażnicy go nie chcą dopuścić do działacza. Oficerowie bezpieczeństwa zaczęli go jednak popychać. Następnie strażnicy śledzili przez ponad pół godziny samochód, którym poruszał się Bale wraz z ekipą CNN. „Chciałem tylko uścisnąć mu rękę i powiedzieć dziękuję oraz powiedzieć mu jaką jest inspiracją dla nas”. Reggie Littlejohn, z “Women’s Rights Without Frontiers” powiedziała, że Bale jest bohaterem. “ Gra on w najdroższym chińskim filmie w historii, który może przynieść my Oscara. Jednak miał odwagę sprzeciwić się władzom Chin i stanąć po stronie Chena”- mówi działaczka. Działacze pro-life mają nadzieję, że czyn gwiazdora poruszy sumienia ważnych ludzi, którzy zaczną naciskać na władze Chin by wypuścili Chena.


Bale naraził się swoim ostatnim filmem niektórym krytykom chińskiego reżimu, którzy zwracają uwagę, że wziął udział w propagandowej agitce. Film opowiada o masakrze  ludności cywilnej w Nankinie, dokonanej przez japońskich żołnierzy w 1937 r. Bale zagrał w „Flowers of War" księdza Johna, którego zadaniem jest wyratowanie grupy uczennic z rąk Japończyków. W czasie wojny ksiądz zakochuje się w ekskluzywnej kurtyzanie i szuka  duchowego odkupienia. Niektórzy komentatorzy zwracają uwagę, że Japończycy są w obrazie sportretowani karykaturalnie, a film ma nacjonalistyczny wydźwięk oraz jest niemal ekranizacją propagandowych chińskich książek historycznych. Patrząc na chińską „narrację”, która kosztuje ten kraj miliardy dolarów można wierzyć w te zarzuty. Niemniej jednak należy przyznać, że nawet jeżeli Bale zagrał w historycznej agitce to i tak trudno nie zauważyć, że jego ostatni czym był bohaterski i może pomóc prześladowanemu działaczowi pro-life. Oby dzięki „Batmanowi” świat stanął po stronie Chena i jego rodziny. Może w końcu zwróci to oczy świata na bestialstwo przymusowej aborcji w komunistycznym kraju, który wkupił się w łaski świata za swoje srebrniki.


Łukasz Adamski