Doktor filozofii zamieścił w internecie materiały historyczne, w których pyta o kształt II wojny światowej, m.in. o holocaust. Sąd wie, że materiały przygotował specjalnie celem obrażenia Żydów i określa, o co nie wolno pytać doktorowi Tobenowi i czego nie wolno mu negować.
Australijski sąd federalny uznał dr Geralda Tobena winnym niezastosowania się do wcześniejszego wyroku sądowego nakazującego mu wycofanie ze swoich stron internetowych „materiału obrażającego Żydów i zaprzeczającego holocaustowi."
Za umieszczenie tego materiału na stronie internetowej założonego przez siebie Instytutu Adelajdy, 64 - letni doktor filozofii został skazany w 2002 roku. Toben broni się mówiąc, że materiały nikogo nie obrażają. Zawarte tam informacje wskazują tylko na niejasności przy opisie wydarzeń II wojny światowej, zwłaszcza jeśli chodzi o kwestie holokaustu. Filozof podkreśla, że ma do tego prawo w ramach wolności wypowiedzi.
Rozumienie przez dr. Tobena wolności wypowiedzi koryguje sąd.
- Wolność wypowiedzi nie obejmuje wolności do publikowania materiałów rozmyślnie stworzonych celem obrażania, znieważania lub zastraszania osób ze względu na ich rasę, pochodzenie narodowe, etniczne lub kolor skóry - powiedział sędzia Bruce Lander.
Sąd federalny jasno określił w trzech punktach, o co nie może pytać i czego nie może negować dr Toben. Po pierwsze, podczas II wojny światowej Niemcy kierowały się eksterminacyjną polityką skierowaną przeciwko europejskim Żydom. Po drugie, Żydów zginęło 6 milionów. I wreszcie po trzecie, jako narzędzi zbrodni użyto komór gazowych.
Dr Toben uważa, że wobec takich wytycznych sądu, jakakolwiek dyskusja na temat holocaustu przestała być możliwa.
MM/Bibuła
---
Masz dość politycznej poprawności? Wspieraj Fronda.pl - czekamy na Ciebie w Klubie Frondy!Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

