Antydepresanty mogą stanowić ryzyko dla dzieci nienarodzonych - zdjęcie
24.06.13, 15:42Fot. Wikimedia Commons

Antydepresanty mogą stanowić ryzyko dla dzieci nienarodzonych

10

Prof. Stephen Pilling mówi że dowody sugerują, iż selektywne inhibitory wychwytu serotoniny (SSRI) dwukrotnie zwiększają ryzyko wady serca u dziecka.

Leki używa do jednej szóstej kobiet w wieku rozrodczym.

Producent leków, z którym skontaktowała się BBC zaprzecza by był jakikolwiek związek leków z deformacjami płodu.

Dziennikarze BBC rozmawiali z ośmioma matkami, których dzieci urodziły się z poważnymi wadami serca, po tym jak brały jeden z popularnych antydepresantów SSRI podczas ciąży. Obecnie, wytyczne przepisywania leków przestrzegają lekarzy zwłaszcza przeciw SSRI i paroksetyną, we wczesnej ciąży.

Ale prof. Pilling z National Institute for Health and Care Excellence (NICE), mówi, że rada ma być uaktualniona.

- Dostępne dowody sugerują, że jest ryzyko związane z SSRI. Czynimy wiele wysiłku by odwieść kobiety od palenia czy picia nawet małych ilości alkoholu podczas ciąży, a jeszcze prawdopodobnie nie czynimy tego samego w przypadku leków antydepresyjnych, które niosą ze sobą podobne - jeśli nie większe - ryzyko. - powiedział.

Kiedy Anna Wilson z Ayrshire, miała badanie USG w 20ym tygodniu, lekarz zdał sobie sprawę, że jej syn ma poważną wadę serca i gdy tylko się urodzi będzie potrzebował natychmiastowej operacji

Mający osiem miesięcy David był podłączony do maszyn przez pierwsze pięć tygodni swojego życia. Będzie potrzebował więcej operacji na otwartym sercu zanim zacznie szkołę, a lekarze powiedzieli, że może nie żyć dłużej niż 40 lat.

- Wiele cierpienia przed nim(...) - mówi matka - Wiemy, to z pewnością i jest to okropne.

Cztery lata przed tym nim zaszła w ciążę, pani Wilson przepisano Citalopram, ponieważ cierpiała z powodu niepokoju.

Jej lekarz powiedział jej, że może używać leku starając się o dziecko. Ale kiedy David się urodził, spytała co mogło być przyczyną jego choroby.

- Spotkaliśmy się z kardiologiem podczas jednej z wizyt kontrolnych, a on wyjaśnił, że na tyle ile wie nie było żadnych środowiskowych czynników i nie stało się to z powodu czegoś co wyrządzili mi moi rodzice. To po prostu jedna z tych rzeczy - nie można było jej zapobiec - mówiła.

Prof. Pilling mówi, że prowadzenie pacjentów zostanie zmodyfikowane by wziąć pod uwagę dowody nt. SSRI, jako grupy powiązanej z chorobami serca.

Mówi, że ryzyko urodzenia się dziecka z wadą serca wynosi około 2:100, ale dowody sugerują, że matka, która brała SSRI we wczesnym okresie ciąży zwiększa to ryzyko do 4:100.

Mówi, że kobiety cierpiące na poważną depresję w trakcie brania leków, niepotrzebnie ryzykują.

- Podwajasz ryzyko. A dla kobiet, które są lekko lub umiarkowanie depresyjne, nie sądzę by to ryzyko, w większości przypadków, było warte - mówi.

- Nie tylko wtedy, gdy kobieta w ciąży siedzi przed tobą. Myślę, że powinno się pomyśleć o tym z kobietą, która może zajść w ciążę. A to znakomita większość kobiet w wieku pomiędzy 15-ym a 45-ym rokiem życia.

- Pani Wilson nigdy nie dowie się na pewno, co spowodowało wadę serca Davida, ale powiedziała, że gdyby wiedziała, że jest choć małe ryzyko związane z pobieraniem leku, to przestałaby go brać.

- Jeśli przypadłości Davida można było zapobiec, a się nie zapobiegło, to jest bardzo, bardzo okropne - mówi pani Wilson.

- Jeśli ktoś dałby mi w czasie ciąży wybór i powiedział: "jest takie ryzyko" to przestałabym brać te tabletki w oka mgnieniu. - twierdzi.

Lundbeck, producent Citalopramu, mówi, że w literaturze naukowej powiedziane jest, że lek ten " nie wydaje się być powiązany z podwyższonym ryzykiem większych deformacji płodu".

- Decyzja by nie przepisywać antydepresantów kobiecie, która jest w depresji... może spowodować większe ryzyko dla kobiety i jej dziecka niż wystawienie na działanie leku."

 

MCC/BBC

Komentarze (10):

anonim2013.06.24 19:00
@Nostra Tak to sobie tłumacz... Może tak mówić ktoś kto nigdy tego nie przeżył... Pewnie Twoją radą było by weź się w garść i nie marudź albo jeszcze lepiej pomódl się... Artykuł jest żenujący bo sugeruje, że kobiety w ogóle nie powinny leczyć depresji bo przecież mogą zajść w ciąże a wtedy istenieje małe ryzyko, że zaszkodzi to dziecku... Ciekawe co autor tego artykuliku powiedział by rodzinom osób które w wyniku nie leczonej depresji popełniły samobójstwo...
anonim2013.06.24 19:05
Jak bystrym trzeba być, aby uważać że najpoważniejsze choroby powstały po wynalezieniu na nie leków?
anonim2013.06.24 19:24
@APA: odsyłam do oryginału: http://www.bbc.co.uk/news/health-23005367
anonim2013.06.24 20:25
to może niech matka popełni samobójstwo w czasie ciąży, to dziecko wtedy nie będzie pod wpłwem kancerogenów? Żałosny artykuł.
anonim2013.06.24 20:27
...ani środków teratogennych, jakimi są leki przeciwdepresyjne wg Frondy
anonim2013.06.24 20:58
Depresja to przede wszystkim OGROMNY BRAK SENSU , POCZUCIE BRAKU BEZPIECZENSTWA I SAMOTNOSCI NA KTÓREJ NIE MA ZGODY to przede wszystkim chora dusza...zalękniona wszystko co dalej to tego konsekwencje.....madra medycyna chińska TCM inaczej podchodzi do leczenia
anonim2013.06.24 22:42
Z artykułu na BBC wynika, że u nich leki "przeciwdepresyjne" wypisuje "lekarz rodzinny". Nie sądze, aby taki lekarz miał wystrarczającą wiedzę psychiatryczna by wypisywać stosowne leki na zaburzenia emocji. Jest jakiś lekarz na forum? Autor w artykule wyraził swoją uwagę, że w niektórych przypadkach (słabej i umiarkowanej depresji) można sobie poradzić bez farmakologi i należałoby tak uczynić w stanie błogosławionym, gdy następuje tworzenie się poszczególnych organów dziecka. To pacjent / lekarz mogą zaradzić takim sytuacjom, a nie sam pacjent?
anonim2013.06.25 10:28
To już wyżyny głupoty i czysty materializm - leczyć chorobę duszy prochami.
anonim2013.06.25 11:26
Człowiek cierpiący na depresję (nawet z pozoru lekką) oraz inne zaburzenia, np. chorobę afektywną dwubiegunową, wykazuje ryzyko popełnienia samobójstwa. Dlatego leczeniem Z WYBORU jest farmakoterapia, uzupełniana ew. elektrowstrząsami w przypadku przeciwwskazań oraz psychoterapia. Dla kobiet w ciąży dobrym rozwiązaniem jest terapia elektryczna (nie szkodliwa dla płodu), ale nie zawsze jest ona dostępna i możliwa z innych względów (np. z powodu epizodu padaczkowego czy wszczepionych stymulatorów) Piszę to jako lekarz, choć nie psychiatra.
anonim2013.06.25 19:34
@Fascination Psycholog to nawet nie psychiatra, więc nie rozumiem uwagi o ekspercie. Jeśli natomiast masz na myśli, że powinienem wspomnieć (czego nie ma w artykule), że p. Prof. jest badaczem nadużywania leków. To masz rację, jest to ekspert od nadużywania leków i skutków takich działań. Wspomnienie o kobietach w wieku reprodukcyjnym ma uzasadnienie,bo nie mają świadomości, jak różne środki na nie wpływają i potencjalne potomstwo. I nie widziałem tam opinii, że kobieta to "inkubator", no ale każdy widzi i czyta co chce. Sama matka w tym artykule mówi (powinienem napisać inkubator tak??). "If somebody had given me the choice in pregnancy and said 'there's a risk of this', I would have stopped taking those tablets in a flash." Więc, gdyby wiedziała o takim niebezpieczeństwie przestała by brać. Lekarz jej nie uprzedził, a to należało do jego obowiązków. Domyślam się, że będzie process. Kiedyś był taki lek przeciwbólowy, który działał teratogennie. Przy czym, było to znaczące działanie. Reklamowano go zwłaszcza dla kobiet w ciąży. Jak hurtowo zaczęły się rodzić dzieci chore, to szybko go wycofano (lata 60/70). Teraz jest na odwrót, nawet na butelce z winem jest przekreślona Pani z "brzuszkiem". Co więcej, weźcie sobie pierwszą lepszą ulotkę jakiegokolwiek leku i zobaczcie co piszą w dziale: "Ciąża". Prawie żadnych nie można brać. Chyba lepiej, że zwraca się na to uwagę, zwłaszcza, że dwukrotnie większe ryzyko deformacji serca to już duże ryzyko... versus obniżony nastrój przez parę tygodnii... To tylko fakty, a wy zaprzęgacie tu na forum niepotrzebne emocje i zjadliwe komentarze.