W niedzielę tysiące jazydów uciekło z gór, w których byli uwięzieni przez cały tydzień. Barbarzyńcy z Państwa Islamskiego odcięli ich od świata, dążąc do ich zagłady. Ucieczka części jazydów została umożliwiona najprawdopodobniej przez ataki lotnicze sił amerykańskich na islamskich radykałów.

Wielu jazydów w ciągu tygodnia, jaki musieli spędzić w górach, umarło.  Niestety, najprawdopodobniej zginie jeszcze wielu: w górach otoczonych przez bojowników wciąż pozostały tysiące jazydów.

Wielu z nich nie ma już po prostu sił, by podołać długiej i niebezpiecznej wędrówce. Część zginęła z pragnienia i głodu próbując samodzielnie lub w małych grupkach wydostać się z pułapki. Niektórzy pozostawiają w górach całe rodziny – starców, kobiety i dzieci – które nie są już w stanie wydostać się z zagrożonego obszaru o własnych siłach. Ci, którzy uciekli i spotykają dziennikarzy, niejednokrotnie błagają, by Amerykanie pomogli członkom ich rodzin, pozostawionym na pewną niemal śmierć.

Niestety, ataki lotnicze, jakie przeprowadzają Stany Zjednoczone, nie są w stanie zapewnić bezpieczeństwa wszystkim zagrożonym przez Państwo Islamskie. Tysiące osób wciąż jest odciętych od dostępu do wody czy żywności i jeżeli sytuacja nie ulegnie nagłej poprawie, nikt nie będzie w stanie im pomóc. 

pac/washington post