- Szkodliwa działalność premiera i prezydenta polega na rezygnacji ze wspólnego polsko-rosyjskiego śledztwa w sprawie przyczyn smoleńskiej katastrofy – wskazuje "Rzeczpospolitej" berliński adwokat, który w śledztwie w sprawie katastrofy jest pełnomocnikiem m.in. rodziny Anny Walentynowicz.
Mecenas Hambura powołuje się w tej sytuacji na artykuł 129 kodeksu karnego, mówiącego o działalności na szkodę Rzeczypospolitej Polskiej. Grozi za to kara do dziesięciu lat więzienia. Jako dowód adwokat przytacza informację opublikowaną na stronie internetowej premiera w dniu katastrofy. Według niej, podczas telefonicznej rozmowy z polskim premierem prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew miał zapewnić, że śledztwo będą prowadzili wspólnie prokuratorzy polscy i rosyjscy.
– Wspólne śledztwo trwało tylko trzy dni. Chcę, by prokuratura sprawdziła, kto i dlaczego od tej ustnej umowy odstąpił – stwierdza Hambura. I dodaje: - Cały świat się dziwi, że główne śledztwo w sprawie katastrofy prowadzą Rosjanie, a polscy prokuratorzy nie mają do niego dostępu.
Politycy PO na doniesienie adwokata reagują z oburzeniem. – To akcja polityczna. Ma doprowadzić do zdyskredytowania polityków i zwiększenia popularności mecenasa Hambury. Nie pomoże w wyjaśnieniu sprawy – ocenia szefowa sztabu Bronisława Komorowskiego z ostatnich wyborów prezydenckich, Małgorzata Kidawa-Błońska.
maj/Rzeczpospolita
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

