Według feministki nad syndromem poaborcyjnym (PAS) pracują dziś głównie kręgi „powiązane ze społeczną nauką Kościoła” i środowiska pro-life. Przypomina ona również, że PAS został w 1994 roku skreślony z podręczników do klasyfikacji zaburzeń psychicznych Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego. Zadumińska przekonuje, że „przerwanie ciąży nie wiąże się automatycznie z depresją i podobnymi negatywnymi skutkami, jak głoszą środowiska pro-life". „Aborcja wiąże się z dużym kryzysem. Jednak wiele zależy od struktury psychicznej danej osoby, do wszystkich przypadków należy podchodzić indywidualnie. Praca z kobietami, które usunęły ciążę pokazuje, że ok. 1/3 odczuwa przewlekłe, negatywne skutki, 1/3 uskarża się na przejściowe i samowygaszające się trudności, zaś 1/3 bardzo szybko i bez znaczących powikłań psychologicznych wraca do stanu funkcjonowania sprzed zabiegu. Trudno przy tym wyraźnie rozgraniczyć emocje związane z samym zabiegiem, od emocji wywołanych aurą społeczną dotyczącą zabiegu.”- mówi feministka. Według feministki to jednak nie samo zabicie dziecka, nazwane przez nią przerwaniem ciąży, wywołuje u kobiet „trudne emocje”. Odpowiedzialnym na ten stan rzeczy jest „stygmatyzowanie” kobiet przez „służby interwencyjno – psychologiczne”.  Jednak Zadumińska przyznaje, że „Wszystkie szkoły terapii uznające nieuchronność występowania PAS w wyniku usunięcia ciąży mają charakter rekonstrukcyjny. […'/> Nie sposób ustalić związków przyczynowo-skutkowych pomiędzy ich wystąpieniem a wykonanym zabiegiem usunięcia ciąży. W części przypadków, z którymi się zetknęłam, kobiety sądziły, że jeżeli nie będą odczuwały żalu i poczucia winy za dokonany zabieg, to nie wejdą w relacje z terapeutą, doświadczą potępienia i odrzucenia - czyli wtórnej, naznaczającej traumy.”

Pani psycholog odniosła się również do prób pokazania kobietom, które chcą dokonać aborcji zdjęć dziecka w łonie.  „Taka przymusowa praktyka ma jeden cel - wywołać ból, wprowadzić zamęt i nie wprost zakomunikować brak akceptacji otoczenia dla decyzji o przerwaniu ciąży. W moim odczuciu w sytuacji zawodowej nikt nie ma prawa do takiego ferowania swoich osobistych sądów. Nikt bowiem wprost nie kwestionuje faktu, że kobieta decydująca się na przerwanie ciąży pozostaje świadoma i zdrowa psychicznie, jest więc zdolna do czynności prawnych. Może ona więc w sytuacji wyboru zaakceptować propozycję, obejrzenia zdjęć płodu. Taka potencjalna możliwość - np. przedstawiona w formie informacji zawartej na ulotkach - jest jak najbardziej do przyjęcia. Jednak przymus - zarówno oglądania zdjęć płodu jak i przymus odstąpienia od decyzji aborcji - jest formą przemocy instytucjonalnej i jako taki stanowi brak poszanowania elementarnych praw człowieka do samostanowienia.”- mówi feministka. No cóż. Trudno się z nią nie zgodzić. Zdjecia rzeczywiście mają pokazać kobietom czym jest to "coś" w ich brzuchach.

Jaki może być komentarz do słów Pani psycholog i feministki? Z pewnością ktoś kto  wbrew nauce twierdzi, że dziecko w łonie matki nie jest człowiekiem już w momencie zapłodnienia nie może być traktowany  poważnie. Jeżeli natomiast uznaje ten niepodważalny fakt i uważa, że w imię ideologii można pozbawić życia takiego człowieka to określenie takiego kogoś musi być o wiele mocniejsze. Jednak mam pewną radę dla Pani psycholog.

Proszę porozmawiać z kobietami, które dokonały aborcji i zapytać je co tak naprawdę czują a nie co czuć powinny według genderowych książek.  Proszę obejrzeć zdjęcia „płodu” i chociaż zerknąć na USG kobiety w ciąży. Wiem, że to może być straszne i lepiej zza biurka domagać się prawa do zabijania dzieci będących w fazie rozwoju zarodkowego.  Trudniej swojej ofierze spojrzeć w „twarz”. Nawet gdy ta twarz jest widoczna tylko na ekranie komputera. Jest taka fantastyczna scena w filmie „Kasyno”, gdzie gangster, który obrabia domy bogatych ludzi, odwraca ich zdjęcia by na jego czynności nie patrzyli. Psychologia chyba tłumaczy takie postępowanie, nieprawdaż Szanowna Pani psycholog?  Czy takie zachowanie jest spowodowane presją społeczną?  Pewnie tak. Czy w takim razie powinniśmy zabronić piętnowania złodziei?

Proszę mi wierzyć, że nawet jak uznamy, że zabicie dziecka nienarodzonego nie jest tak złe jak kradzież to i tak sumienia nie zostaną zagłuszone.  I nie potrzeba do tego żadnych pro-liferów przypominających czym jest aborcja. I abstrahuję już nawet od czegoś takiego jak „wyrzut sumienia”, który nie wynika ze złamania norm społecznych, ale również norm moralnych wpisanych w nas przez siłę wyższą.

Nie chcę się znęcać nad Panią psycholog. Zachęcam ją, by przeczytała choćby książkę Byłam feministką”, Lorraine V.  Murray, która dokonała aborcji i doświadczyła syndromu proaborcyjnego. Należy przy tym zaznaczyć, że  jako wojująca feministka egzystująca w środowisku libertyńskim nie była wystawiona na „chrześcijańską propagandę”, która by zakłócała jej spokój wewnętrzny. Dobrze również by Pani psycholog i feministka wzięła podręcznik do biologii z podstawówki i w czysto racjonalny sposób ( choć wiem, że dogmaty takich świeckich religii jak  ekologizm, feminizm czy inne –izmy, które wiadomo jak się kończyły w przeszłości, utrudniają  logiczne myślenie) przeanalizowała czym jest w rzeczywistości „zlepek komórek”, „ płód” i kiedy według nauki zaczyna się życie człowieka. Potem niech spokojnie  Pani usiądzie w fotelu i pomyśli czy wysysanie odkurzaczem człowieka, nawet jeżeli będzie powszechną praktyką, nie może samo z siebie wywoływać „złych emocji”?

Łukasz Adamski

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »