Nie ma w tej chwili mocnych i jednoznacznie przekonywujących dowodów, by uważać, że ktoś dokonał zamachu na prezydenckiego tupolewa ( film z „egzekucji” nakręcony komórką jest tak samo jednoznaczny i wiarygodny jak dowody na to, że Żydzi wraz z CIA dokonali zamachu na WTC). - Otóż ja słyszałem, nie mogę powiedzieć, kogo to dotyczy, wygląda wszystko na to, że byli zamordowani, że to był zamach. Tak to wygląda. Bo gdyby nie był, to dlaczego kryją - mówił o. Rydzyk. - Bardzo prawdopodobne to jest, że to było zamordowanie. Zresztą mówi się, że to było prowadzenie na śmierć, że był tak ten samolot prowadzony. Mówi się o tym – kontynuował na antenie redemptorysta. Skąd o. Rydzyk wie takie rzeczy? Czy posiadł jakąś tajemną wiedzę, której nie mają nawet moi koledzy z "Gazety Polskiej"?
Argumentacja dyrektora Radia Maryja, która opiera się na schemacie: „wiem, ale nie powiem”, stosowanym irytująco często przez Jarosława Kaczyńskiego, tylko wzbudza agresję i mętlik w głowach ludzi, którzy później ośmieszają siebie i szeroko pojętą prawicę porównywaniem Platformy Obywatelskiej do gestapo czy UB. Już kiedyś pisałem, że porównywanie nieudolnego i złego rządu Donalda Tuska do ludobójców w brunatnych mundurach czy komunistycznych oprawców, którzy mają na sumieniu 100 milionów istnień ludzkich, jest nie tylko skrajną egzaltacją, ale również ośmiesza zdrowy rozsądek i jest pałką w rękach michnikowszczyzny.
Dziś ojciec Rydzyk po raz kolejny wrzucił kamyczek w lawinę absurdalnych teorii spiskowych dotyczących śmierci Lecha Kaczyńskiego i 95 przedstawicieli polskiej elity w Smoleńsku. Jego gazeta „Nasz Dziennik” opublikowała kilka sensownych materiałów dotyczących tego makabrycznego wydarzenia. Wraz z „Gazetą Polską” jest to jedyne polskie pismo, które podjęło się niezależnego śledztwa w sprawie katastrofy. Jak zawsze przy takim wydarzeniu (choć słowo „zawsze” nie do końca pasuje do tak bezprecedensowej tragedii) dziennikarze podążają różnymi tropami i niektóre prowadzą ich w ślepą uliczkę. Jednak ani Grzesiek Wierzchołowski z „GP” ani dziennikarze z „ND” nie strzelili w stopę środowisk pragnących ujawnienia prawdy o Smoleńsku tak, jak teraz ojciec dyrektor. Jego słowa mogą niestety przekreślić żmudną pracę dziennikarzy tych mediów w dochodzeniu do prawdy. Kto bowiem uwierzy w nawet najlepiej udokumentowane fakty gazecie należącej do człowieka, który bez żadnych dowodów oskarża „kogoś” o zabicie głowy naszego państwa?
Ojciec Rydzyk mówił, że wolno mu podejrzewać i zadawać pytania: „Czy to nie był zamach? Kto w tym brał udział? Komu na tym zależało? Czy to był tylko błąd? O co tu chodziło?” Zgadzam się, że wolno mu takie pytania zadawać. On jednak pytań nie zadaje. On wyrokuje i robi to w sposób szkodliwy i bezsensowny. Dyrektor Radia Maryja jest największym autorytetem dla swojego specyficznego środowiska (dla pewnych słuchaczy „RM”, których spotkałem na swej drodze, większym nawet niż sam Jezus Chrystus) i dlatego powinien powstrzymywać się od tak nieodpowiedzialnych komentarzy. Jeżeli ma on jakąś wiedzę dotyczącą zamachu w Smoleńsku, która mogłaby wnieść coś nowego do śledztwa, to powinien ją po prostu ujawnić. Budowanie teorii spiskowych, które działają na pewnych ludzi niczym viagra na staruszków, jest naprawdę niemądre i może skończyć się tylko wzrostem agresji jakiegoś frustrata, która doprowadzi do zastrzelenia kolejnego polityka. Tym razem ofiarą może być jakiś „ruski agent z krwią na rękach” od Tuska.
Łukasz Adamski
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

