Czołowy amerykański dziennik, który nigdy a „jaskiniowym” antykomunizmem wspólnego wiele nie miał przypomina, że Putin na stanowisku prezydenta aż do 2024 roku (dwie kadencje) "to prawdziwie przerażająca perspektywa”. "Putin, były oficer KGB, jasno dał do zrozumienia, że gardzi prawami człowieka. Jego Rosja to miejsce, gdzie dziennikarze i działacze obrony praw człowieka są bezkarnie mordowani, przeciwnicy polityczni i biznesowi są wtrącani do więzienia, a media - kontrolowane lub zastraszane przez rząd" - czytamy. Dziennik przypomina, że obecny prezydent Dimitrij Miedwiediew "był bardziej liberalny i zorientowany na Zachód i próbował wyjść z cienia Putina, popierając reformy polityczne i sądownicze, które osłabiłyby autorytarną władzę Kremla", ale, jak zaznacza, "nie odniósł sukcesu".

 

Zdaniem dziennikarzy, polityka "resetu" w stosunkach z Rosją prowadzona przez administrację prezydenta Baracka Obamy była korzystna dla USA, gdyż doprowadziła do zawarcia nowych układów rozbrojeniowych i do logistycznej pomocy Rosji dla wojsk amerykańskich w Afganistanie.  Publicysta NYT zauważa jednak, że teraz Obama (jeżeli będzie prezydentem w co liberałowie wierzą) "będzie  musiał być gotowy do zabrania głosu, wyraźnie i mocno, kiedy Putin będzie tyranizował swych własnych obywateli i swoich sąsiadów. Nie może być złudzeń co do tego, kim naprawdę jest Putin" - konkluduje "New York Times".

Ja oczywiście mam nadzieję, że Obama nie będzie rządził Ameryką za rok i jego miejsce zajmie jakiś jastrząb z Teksasu, który będzie pamiętał jaka polityka rozwaliła „imperium zła”.  Jednak nawet jak prawie „czarny Kennedy”  wygra wybory to i tak trudno uwierzyć, by szedł drogą duetu Tusk-Sikorski. Prezydent USA nie jest na szczęście nieodpowiedzialnym lewicowcem w stylu europejskich polityków, którzy wierzą w skuteczność rzucania ulotkami i petycjami w państwa zbójeckie.  Udowodnił to popierając Izrael i zabijając bin Ladena, czym doprowadzil do furii lewicę. Jednak nawet lewica amerykańska rożni się od tej europejskiej, która wychowała się na miłości do „dobrego wujka Stalina”. NYT dowodzi tego najlepiej.

 

Artykuł  NYT powinien zawstydzać dziennikarzy i „autorytety moralne” znad Wisły. Wystarczy wyciąć stwierdzenia, które padają w tym niezwykle antyprawicowym i antykonserwatywnym dzienniku  i zestawić je z wypowiedziami naszych zadowolonych z siebie  rusofilów (i nie tylko ich), którzy po 10 kwietnia 2010 przekonywali, że Rosji Putina nie można nie ufać, a kto tak robi jest chorym z nienawiści kołtunem i chce podpalić Polskę. Szkoda, że Amerykanie widzą więcej niż sąsiedzi „matki Rosji”. Może jednak  NYT również chce „podpalić USA”  i  przy okazji „obudzić demony polskiego nacjonalizmu”. A może dziennik przejął przed wyborami Jarosław Kaczyński? Wcale nie zdziwiłbym się, gdyby ktoś wpadł na taki pomysł. Broniąc polityki ekipy Tuska, środowiska opiniotwórcze dokonywały większych wygibasów.    

 

Łukasz Adamski