Dawkins od lat wymyśla wiele tez, które zostały już ośmieszone przez Michaela Novaka i wielu innych polemistów. Rok temu ten ateista, który wierzy, że wie (w przeciwieństwie do chrześcijan, którzy wiedzą, że wierzą) ogłosił, że zamierza otworzyć szkołę. Ma to być szkoła "sekularystyczna" lub "wolna szkoła ateistyczna". Autor "Boga urojonego" planuje, że dzieci w jego szkole będą uczyły się przede wszystkim "racjonalnego myślenia", krytycyzmu i szukania dowodów. „Gdy dzieci zrozumieją, że wierzenia powinny być zamienione na dowody, wbrew tradycji, autorytetom i wierze, same automatycznie dojdą do tego, że są ateistami” – przekonywał Dawkins. Innym razem, wraz z kolejnym magikiem od absurdalnych i przestarzałych teorii, Christopherem Hitchensem chciał aresztować Benedykta XVI. Dawkins i jego kompan powiadomili media, że współpracują z brytyjskimi prawnikami w celu zbadania możliwości aresztowania Ojca Świętego Benedykta XVI, który – jako głowa Kościoła Katolickiego – miałby odpowiedzieć za tuszowanie molestowania seksualnego dzieci przez katolickich duchownych.  Bożek ateistów oznajmił,  że do aresztowania papieża podczas jego wrześniowej  (w zeszłym roku) wizyty w Wielkiej Brytanii można by zastosować procedurą podobna jaką posłużono się przy aresztowaniu Augusto Pinocheta. Byłego chilijskiego dyktatora aresztowano, gdy przyleciał do Wielkiej Brytanii w 1998. Papież jednak opuścił Wielką Brytanie bez wpłacania kaucji. Dawkins nie odpuścił jednak Kościołowi. Ba, kieszonkowy prześladowca wyznawców Jezusa postanowił rzucić wyzwanie samemu Bogu! Gdyby był mniej „racjonalny” wstąpiłby do klubu zbuntowanego anioła, który dostaje co jakiś czas po tyłku od Boga, ale przynajmniej Ten wchodzi z nim w jakąś formę polemiki. Jednak Dawkins nie jest zbyt konstruktywną opozycją Pana Boga.

 

Wszystkie pomysły na zniszczenie chrześcijaństwa nie do końca wychodzą Dawkinsowi. Na świecie żyje coraz mniej ateistów. Każdego dnia populacja niewierzących zmniejsza się o 300 osób. Najdynamiczniej rozwija się natomiast grono chrześcijan. Przybywa ich 80 tysięcy dziennie. Książki Dawkinsa sprzedają się oczywiście świetnie. Jednak płyty Lady GaGi też idą jak świeże bułeczki. “Ateizm może być uznawany za “fajny”. Można nawet sprzedawać wiele książek na jego temat. Jednak ludzie czekają dziś na Boga mocniej niż zwykle” - powiedział niedawno arcybiskup Cantenbury Rowan Williams. Trudno się z tym nie zgodzić. W końcu to Dawkins wymyślił obóz letni dla młodzieży podczas, którego  dzieci obok tradycyjnych zajęć jak np. pływanie kajakiem, miały się uczyć racjonalnego sceptycyzmu i miały śpiewać, uwaga, "Imagine" Johna Lennona. „Chce nauczyć dzieci sceptycyzmu i racjonalizmu” – mówił Dawkins. Czy może być coś bardziej racjonalnego od ultra hipisowskiej i infantylnej piosenki „Imagine” dziecinnego Lennona?


Teraz Dawkins wpadł na kolejny pomysł (ciężko jest walczyć z Bogiem). Nasz kochany ateusz powiedział  w „Guardianie”, że „Jezus był wielkim moralistą”. „Ktoś tak inteligentny jak Jezus byłby ateistą gdyby wiedział to co my dziś wiemy”. A co takiego dziś wiemy o początku świata? No mniej więcej to samo co wiedzieli Żydzi: że był wielki wybuch. Dawkins, który oryginalnością nigdy nie grzeszył, wychodzi jednak wciąż z „arcywybitnego” założenia, że Jezus  był inteligentnym człowiekiem, mędrcem i wzorem moralności. Jednak nie był Bogiem. Ile razy to dziś słyszymy? A, że to filozof wybitny, a że wielki guru, a, że, ble, ble, ble.  Problem w tym ,że człowiek, który pojawia się w takim a nie innym społeczeństwie i oznajmia wszystkim, że jest Bogiem i przychodzi wypełnić prawo, jest albo wariatem albo kłamcą, który zbudował największą mistyfikację w historii ludzkości. Ktoś taki może być autorytetem moralnym i wielkim człowiekiem?

 

„Człowiek, który naprawdę był człowiekiem, i mówił te rzeczy, które mówił Jezus nie mógł być wielkim nauczycielem etyki. Mógłby być albo szaleńcem na takim samym poziomie jak człowiek, który mówi, że jest gotowanym jajem, albo samym Diabłem. Musisz podjąć wybór. Albo ten człowiek był, i jest, Synem Bożym, albo w przeciwnym razie szaleńcem, lub kimś jeszcze gorszym... Możesz go uznać za głupca, możesz na niego pluć lub i zabić go jako demona; możesz też upaść u jego stóp i uznać go za Pana i Zbawiciela. Ale oszczędźcie nam protekcjonalnego nonsensu, że Jezus był wielkim nauczycielem – człowiekiem. Takiej opcji Jezus nam nie zostawił. Nie to było Jego zamierzeniem.”- pisał mistrz C.S Lewis. Co na to Dawkins? Cóż, ma gitarę i lenonki. Zawsze może wziąć jakąś Joko i zaśpiewać: „Imagine, there is no…..” Dobrze, że chociaż Dawkins "is" i pląta się po naszej planecie. Zawsze przyda się jakieś dobre „Stand up comedy”.

 

Łukasz Adamski