Taki popis zafundował Brytyjczykom Giles Coren, znany głównie jako... recenzent kulinarny "Timesa".
Wszystko zaczęło się od tekstu liberalnego posła Davida Warde, który z okazji Międzynarodowego Dnia Pamięci o Ofiarach Holokaustu stwierdził, że Żydzi nie wyciągnęli wniosków z historii i na co dzień traktują Palestyńczyków tak jak sami byli traktowani przez Niemców w czasie II wojny światowej.
Niezwykłą czujność wykazał w tym momencie wykazał Coren. Jak informuje Onet.pl, felietonista "Timesa" uznał, że parlamentarzysta zamiast występować jako obrońca praw Palestyńczyków, powinien otwarcie stwierdzić, że nie lubi Żydów "tak jak Polacy, którzy ze swym antysemityzmem bynajmniej się nie kryją". "W Polsce nielubianych Żydów wrzuca się do studni, a po dokonaniu samosądu pije się wódkę i tańczy na grobach" - pisał Coren.
Choć to nie pierwszy antypolski wyskok brytyjskiego dziennikarza (notabene - wnuka polskiego Żyda, który wyemigrował do Wielkiej Brytanii), ktory przed laty rozpisywał sie o udziale Polaków w Holokauście, nadal ma dostęp do poczytnych mediów w których serwuje swoje banialuki.
Tym razem ostry sprzeciw wyraził Ambasador RP w Wielkiej Brytanii. Do protestu może dołączyć każdy, wystarczy, że wyśle kilka słów do naczelnego "Timesa" na adres: john.witherow@thetimes.co.uk i letter@thetimes.co.uk. "A niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają" i nie tolerują pisania bzdur za ktore dodatkowo można zgarnąć ładną gażę, w końcu "Times" nie jest parafialnym biuletynem...
Natomiast p. Coren niech lepiej zajmie się pisaniem tylko o kuchni. Oby okazał się lepszym znawcą kulinarnym, bo prozaikiem również jest marnym. W końcu, jako syn znanego pisarza, nie może wiecznie wchodzić w czyjeś buty...
Aleksander Majewski
Na zdjęciu: mogący się pochwalić elokwencją Borata Giles Coren
