Zwierzchnik Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego nie ukrywa, że jest zawiedzony postawą papieża Franciszka i Stolicy Apostolskiej wobec wojny na Ukrainie. W ocenie abpa Światosława Szewczuka nie da się zaakceptować gestów Watykanu.
W rozmowie z Ukraińskim Radiem duchowny zaznaczył, że zanim będzie można mówić o ukraińsko-rosyjskim pojednaniu i przebaczeniu oprawcom, najpierw musi zakończyć się mordowanie ludzi, a winni muszą zostać sprawiedliwie ukarani. Nie można mówić o przebaczeniu oprawcom, którzy wciąż dokonują zbrodni.
- „Najpierw trzeba zaprzestać zabijania niewinnych ludzi, a potem możemy porozmawiać o kolejnych krokach. Następnym krokiem musi być skazanie sprawcy i wymierzenie sprawiedliwości. Wszystkie zbrodnie przeciwko Ukrainie muszą zostać osądzone przez międzynarodowy trybunał karny. Teraz klasyfikujemy je jako ludobójstwo. Dopiero po skazaniu rosyjskiego agresora można podjąć proces pojednania, ale to będzie długa droga”
- powiedział hierarcha.
Abp Szewczuk wskazał, że w procesie pojednania trzeba uszanować ofiary.
- „Bez wrażliwości na ofiary tej niesprawiedliwej agresji nie mamy chrześcijańskiego prawa do mówienia o pojednaniu”
- zaznaczył.
- „Dziś, w aktywnej fazie tej niesprawiedliwej wojny, zwłaszcza gdy wszyscy czekamy na kolejną rosyjską ofensywę na Ukrainę, takie gesty, jakie wykonuje się w Watykanie, są w zasadzie nie do zaakceptowania”
- podkreślił.
kak/KAI
