Szkodzenie rozwojowi moralnemu młodego pokolenia spada w skali masowej na nadawców, ale także spada na tych wszystkich, którzy mieli przygotować ludzi, zwłaszcza tych młodych, do odbioru mediów – mówił podczas środowej konferencji pt. "Polityka informacyjna Kościoła" metropolita warszawski abp Nycz. Przyznał też, że Kościół ciągle się spóźnia z otwarciem na media, jak to miało miejsce np. w przypadku telewizji oraz wykorzystania internetu.
Przypomniał, że media są przede wszystkim narzędziem, i to, jak będą wykorzystane, zależy od wszystkich, którzy z tych mediów korzystają - przede wszystkim od dziennikarzy i twórców. Hierarcha zwrócił też uwagę, że jednocześnie istnieje pilna potrzeba wychowania młodych ludzi do właściwego odbioru mediów.
Hierarcha zaznaczył też, że odbiorcy powinni wobec mediów "zachować postawę aktywną, ale krytyczną, a jeśli zajdzie taka potrzeba, to nawet protestować". Dodał, że wymaga to samodyscypliny i odwagi, krytyki, niekiedy wbrew opinii najbliższego środowiska.
Dobroczynną stroną mediów - podkreślił arcybiskup - jest możliwość "działania na rzecz dobra osoby, społeczeństwa, świata, kształtowania wartości kulturowych i religijnych, angażowanie się w cenne inicjatywy, pozytywne wpływanie na mentalność i psychikę człowieka". Negatywne jest zaś szerzenie przez media "propagandy politycznej, rozpowszechnianie relatywizmu moralnego, manipulowanie, dyskredytowanie i szkodzenie ludziom, uzależnienie od sukcesu i zysku".
W ocenie metropolity warszawskiego poszanowanie praw jednostki w mediach przyczynia się do "poszanowania wartości kulturowych i religijnych". Dodał, że brak tego poszanowania "rodzi rodzaj terroru mediów, jakiemu zostaje poddane społeczeństwo, a dotyczy to w szczególności terroru odbiorców bezbronnych, czyli dzieci i młodzieży".
AJ/Kontakt/PAP
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

